Pryszcze po słodyczach

17 stycznia 2017
219 Wyświetleń

Pytanie:

Na co dzień nie jem słodyczy i ogólnie staram się zdrowo odżywiać. Kiedy tylko zjem więcej słodkiego, zaraz na drugi dzień pojawia się trądzik. Tak było np. po świętach Bożego Narodzenia (a przed nami Wielkanoc). Myślałem, że jestem jakiś nadwrażliwy, ale wielu moich znajomych ma podobnie. Czy mógłby Pan to jakoś wytłumaczyć…?

Odpowiedź:

Główną przyczyną trądziku są androgeny – męskie hormony płciowe. Dlatego właśnie pojawia się on najczęściej u młodych Panów, w okresie pokwitania – ‘burzy hormonalnej’ – kiedy to gwałtownie wzrasta poziom tychże hormonów. Znacznie rzadziej i z reguły w mniejszym nasileniu, ale przytrafia się również i młodym Damom, których organizmy też produkują pewne ilości androgenów. (Żeńskie hormony – gestageny i estrogeny – mogą sprzyjać lub zapobiegać trądzikowi, ale sytuacja rysuje się tutaj niezbyt klarownie.)

Wszystko wskazuje na to, że główną winą za pojawianie się objawów trądziku należy obarczać najsilniejszy, męski hormon płciowy – dihydrotestosteron (DHT). DHT powstaje w komórkach skóry, w tym w komórkach gruczołów łojowych (sebocytach), ze słabszego androgenu – testosteronu – w efekcie przekształcenia katalizowanego przez enzym nazywany 5 alfa reduktazą.

DHT (ale również i inne androgeny) wiąże się w komórkach gruczołów łojowych z receptorami androgenowymi (AR) – czynnikami transkrypcyjnymi, pobudzającymi – po przyłączeniu cząsteczek hormonów – geny do produkcji rozmaitych białek komórkowych. Tak powstają zarówno różne białka sygnałowe, jak też strukturalne i enzymatyczne. Białka sygnałowe to np. różne czynniki wzrostowe, aktywujące kolejne czynniki transkrypcyjne i pobudzające geny do produkcji kolejnych białek, a także stymulujące rozmnażanie młodych komórek gruczołów łojowych oraz ich różnicowanie do dojrzałych sebocytów. A ponieważ białka strukturalne nadają objętość mnożącym się komórkom, dlatego pod wpływem androgenów dochodzi do powiększenia masy gruczołów łojowych. Natomiast białka enzymatyczne katalizują produkcję łoju, który powstaje teraz w dużej obfitości i wydostaje się na powierzchnię skóry. Produkcja i wydzielanie łoju jest normalnym zjawiskiem fizjologicznym, zaś sam łój – w odpowiedniej ilości – jest niezbędny do utrzymania prawidłowego stanu skóry. Problemów przysparza dopiero jego nadmiar, będący efektem wzmożonej aktywności androgenów.

Łój jest konglomeratem różnych związków tłuszczowych, rozkładanych przez drobnoustroje (grzyby i bakterie, egzystujące normalnie na powierzchni skóry) do krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, podrażniających naskórek. Naskórek chroni skórę przed związkami drażniącymi w ten sposób, że jego komórki (keratynocyty) produkują specjalne białka, tworzące ochronną warstwę rogową, z których najważniejszym jest keratyna. Kiedy łoju powstaje i wydziela się bardzo dużo (łojotok), wtedy drobnoustroje produkują dużo drażniących kwasów, zaś keratynocyty – dużo ochronnych białek rogowej warstwy naskórka. Produkcja tych białek jest też wzmagana przez androgeny, które – jak pamiętamy – generalnie pobudzają syntezę tego typu związków w komórkach skóry. (Nie tylko zresztą tutaj, ale i w całym organizmie.) Również przez mediatory stanu zapalnego, takie jak np. interleukina 1 (IL-1), uwalniane w efekcie działania bodźców podrażniających.

W tej sytuacji zdarza się nagminnie, że zrogowaciałe białka zapychają przewody wyprowadzające niektórych gruczołów łojowych, uniemożliwiając odprowadzenie łoju na powierzchnię skóry. Teraz, w zaczopowanych gruczołach, relatywnie łatwo rozwijają się wspominane drobnoustroje, które inicjują stan zapalny i prowokują pojawianie się nieestetycznych, bolących wyprysków.

W rozwoju trądziku u kobiet największe znaczenie wydaje się mieć bezwzględna ilość produkowanych przez ich organizmy androgenów. Natomiast u mężczyzn – ilość również, ale – przede wszystkim – determinowana genetycznie, osobnicza wrażliwość na te hormony. Postuluje się, że gruczoły łojowe młodzieńców ze skłonnościami do cery trądzikowej mogą zawierać więcej receptorów androgenowych, wrażliwszych przy tym na męskie hormony płciowe, jak również – więcej molekuł 5 alfa reduktazy – przekształcającej testosteron w aktywniejszy DHT.

Wysokie porcje cukrów prostych (słodyczy) silnie pobudzają uwalnianie insuliny z trzustki i insulinopodobnego czynnika wzrostu typu 1 (IGF-1) z wątroby. Podstawowe, egzystencjalne zadanie obu tych hormonów polega na usuwaniu glukozy z krwiobiegu (wszystkie słodycze zamieniają się ostatecznie w glukozę), gdyż ta – w nadmiarze – niszczy komórki krwi. Usuwanie to polega głównie na przenoszeniu cukru do tkanek. Ale zdolność tkanek do magazynowania glukozy też jest ograniczona. Dlatego oba hormony pobudzają jednocześnie procesy anaboliczne, w których glukoza zostaje zgromadzona w postaci glikogenu i tłuszczu zapasowego, zaś jej energia – wykorzystana do budowania białek. I to zapewne z tego powodu, insulina i IGF-1 wchodzą w ścisłe relacje z jednym z najsilniejszych hormonów anabolicznych (gromadzących białka) – wspominanym wyżej testosteronem…

Oba hormony aktywują odpowiednie czynniki transkrypcyjne, ale nie bezpośrednio, jak testosteron, tylko za pośrednictwem specjalnych enzymów – kinaz. Teraz, aktywowane tym sposobem czynniki transkrypcyjne, pobudzają geny do produkcji różnych białek, a w tym – białka enzymu 5 alfa reduktazy oraz białka receptora androgenowego. Nie dość więc, że insulina i IGF-1 są induktorami 5 alfa reduktazy, to jednocześnie – uczulaczami tkanek na androgeny, zwiększającymi liczbę receptorów androgenowych. Mało tego – oba hormony aktywują za pośrednictwem kinaz receptory androgenowe, wyręczając niejako w ten sposób androgeny (testosteron czy DHT) w ich czynnościach życiowych, w tym – we wpływie na metabolizm sebocytów i keratynocytów.

Jak dowodzą najnowsze badania – wysoki udział cukrów w diecie prowadzi też do wzrostu poziomu samego testosteronu. Po spożyciu dużej porcji słodyczy mamy więc ostatecznie do czynienia z taką oto sytuacją: wzrasta poziom testosteronu, insuliny i IGF-1. Dwa ostatnie hormony pobudzają przemianę tej większej ilości testosteronu do większej ilości DHT, gdyż podnoszą stężenie 5 alfa reduktazy. Zwiększając liczbę receptorów androgenowych powodują też, że powstający ponad miarę DHT łatwiej odnajduje swój cel komórkowy w sebocytach i keratynocytach. A że wydzielane w dużych stężeniach – przy wysokim poziomie glukozy – insulina i IGF-1 same aktywują równolegle receptory androgenowe, niczym DHT, dlatego nie powinno nas dziwić, że pogorszenie się stanu cery bywa częstym powikłaniem nadmiernego spożycia słodyczy.

Sławomir Ambroziak