Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.
Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

Nie wyświetlaj więcej tego komunikatu
strona główna
DIETA I SUPLEMENTACJA
Nowoœci PRZEDtreningowe
Sławomir Ambroziak
09.06.2016

    Odkąd ustalono, że za przyrost masy mięśniowej odpowiadają w wysokim stopniu zmiany metaboliczne dokonujące się w mięśniach, w trakcie treningu i zaraz po jego zakończeniu, a na przebieg tych zdarzeń decydujący wpływ wywierają niektóre składniki pokarmowe, dostarczone tuż przed rozpoczęciem ćwiczeń, nie słabnie zainteresowanie entuzjastów żelastwa tzw. przedtreningówkami – suplementami polecanymi do stosowania przed rozpoczęciem zajęć na siłowni. Producenci też, oczywiście, nie próżnują i wyszukują coraz to nowsze substancje, które mają sprostać oczekiwaniom wymagających konsumentów. A co nowego pojawiło się w ostatnich miesiącach w przedtreningówkach? Popatrzmy…

    TLENEK AZOTU RZĄDZI

    Nie będzie chyba dla Czytelnika wielkim zaskoczeniem, że owe wspomniane na wstępie, sprzyjające hipertrofii warunki tworzy w mięśniach, w okresie treningowym i krótko po zakończeniu treningu, głównie tlenek azotu. O tym hormonie gazowym, w kontekście rozwoju masy mięśniowej, napisano już dużo, a i ja też sporo pisałem na ten temat na łamach naszego magazynu. W dzisiejszym artykule nie sposób nie przypomnieć jednak przynajmniej podstawowych informacji.

    Systematyczne przeciążenie mięśni prowadzi do ich hipertrofii (przerostu), co stanowi jeden z elementów adaptacji organizmu do wysiłków fizycznych i podstawę rozwoju sportowej formy w kulturystyce. Wprawdzie każdy rodzaj przeciążenia prowadzi do hipertrofii, jednak nie każdy stymuluje przerost mięśni w stopniu zadowalającym kulturystów. Ćwiczenia z wykorzystaniem relatywnie dużych ciężarów i relatywnie wysokiej objętości, czyli zbliżone do metodyki bodybuilding, najsilniej rozwijają masę mięśniową, ponieważ przeciążają przede wszystkim włókna typu IIA (m.in. Jurimae, 1997). Stąd jednak jeszcze daleko do wyjaśnienia całości problemu; należałoby określić mechanizm biochemiczny, leżący u podstaw zjawiska szczególnie wysokiej tendencji włókien typu IIA do przerostu pod wpływem przeciążeń mechanicznych. Niespodziewanie okazuje się, że za cały ten fenomen odpowiada... jedna niepozorna molekuła – maleńka cząsteczka tlenku azotu (NO).

    Jak dowiodły badania na zwierzętach i z udziałem ludzi (Gondim, 2005; Song, 2009; Punkt, 2012), włókna typu IIA rzeczywiście koncentrują najwięcej enzymu katalizującego produkcję NO – syntazy tlenku azotu (NOS). W wielu badaniach dowiedziono jednocześnie, że przeciążenie mechaniczne mięśni zwiększa stężenie tlenku azotu we włóknach mięśniowych (m.in. Ito, 2012). Dowiedziono również, że hamowanie produkcji tlenku azotu prowadzi do ograniczenia hipertrofii w odpowiedzi na przeciążenie i regeneracji po uszkodzeniu oraz do spadku masy i sprawności mięśni (Koh, 1999; Wang, 2001; Smith, 2002; Song, 2009; Samengo, 2012; Ito, 2012; Rigamonti, 2013). A co takiego czyni tlenek azotu, że kandyduje do miana kluczowej cząsteczki, odpowiedzialnej za przerost muskulatury...? Otóż, pełni funkcję centralnej molekuły, przekładającej mechaniczny bodziec pracy włókien mięśniowych na biochemiczny impuls rozwoju ich masy. Aranżuje ogromną ilość zdarzeń metabolicznych i fizjologicznych w tkance mięśniowej, z których – w kontekście hipertrofii mięśni szkieletowych - najważniejsze wydają się następujące:

    -              hamowanie aktywności enzymów proteolitycznych (katabolicznych), degradujących białka mięśniowe (Koh, 2000; Sarkar, 2011; Samengo, 2012; Xu, 2012);

    -              aktywacja szlaków sygnałowych najsilniejszych hormonów anabolicznych, takich jak np. insulina i insulinopodobny czynnik wzrostu typu 1 (IGF-1), biegnących poprzez kinazę mTOR – enzym stymulujący syntezę białek mięśniowych na etapie translacji – wiązania poszczególnych aminokwasów w złożone struktury białkowe (Sarkar, 2011; Ito, 2012);

    -              aktywacja produkcji IGF-1 – jednego z najsilniejszych hormonów anabolicznych rozwijających tkankę mięśniową (Pisconti, 2006; Zając, 2010);

    -              aktywacja produkcji folistatyny – hormonu dezaktywującego miostatynę (Pisconti, 2006);

    -              hamowanie produkcji miostatyny – silnego hormonu katabolicznego i antyanabolicznego, stopującego, jak sama nazwa wskazuje, rozwój tkanki mięśniowej (Pisconti, 2006);

    -              aktywacja komórek satelitarnych – macierzystych komórek mięśniowych, które są najważniejszym elementem mechanizmu hipertrofii i które regenerują oraz powiększają mięśnie na dwa sposoby: albo dobudowują dodatkowe włókna mięśniowe, albo wnikają do włókien już istniejących i przekazują im dodatkowe jądra komórkowe, inicjujące proces syntezy białek mięśniowych (Anderson, 2000 i 2003; Tatsumi, 2002; Leigh, 2007; Betters, 2008; Leiter, 2010; Martins, 2011; Buono, 2012; Rigamonti, 2013).

    Z atrakcyjnych dla hipertrofii kierunków aktywności tlenku azotu, poza tkanką mięśniową, warto może wymienić jego hamujący wpływ na produkcję kortyzolu w nadnerczach (Monau, 2010), a stymulujący produkcję testosteronu w jądrach, gdyż – jak wiadomo – pierwszy hormon jest bardzo silnym katabolikiem, który hamuje rozwój muskulatury, drugi zaś - bardzo silnym anabolikiem stymulującym przerost mięśni szkieletowych. Jak dowiedziono, aktywacja szlaku sygnałowego NO prowadzi do wzrostu poziomu testosteronu w męskim organizmie o blisko 32% (Spitzer, 2013).

    Nic więc dziwnego, że podawanie zwierzętom i ludziom substancji nazwanych przez naukowców „donorami tlenku azotu” (a przez sportowców – NO-boosterami) lub ich kompozycji z innymi ergogenicznymi (pracotwórczymi) składnikami pokarmowymi prowadzi - szczególnie w połączeniu z treningiem siłowym - do wysokiego (nawet 25-procentowego) przyrostu masy i wyraźnego (5-6-procentowego) przyrostu siły mięśni szkieletowych (Leglise, 1970; Boudjemaa, 1989; Stevens, 2000; Folland, 2000; Campbell, 2006; Angeli, 2007; Borsheim, 2008; Jacobs, 2009; Shelmadine, 2009; Bloomer, 2010; Leiter – 2012). To właśnie ta wielość pozytywnych wyników badań naukowych zachęca sportowców do sięgania po tego typu kompozycje, czyli przedtreningówki, a producentów suplementów sportowych – do ich konstruowania.

    Tlenek azotu jest molekułą wysoko reaktywną, jednocześnie więc efemeryczną. Trening siłowy nasila produkcję NO, a w okresie swojego krótkiego żywota każda jego molekuła uruchamia, jak wiemy, szereg korzystnych – z punktu widzenia hipertrofii mięśni szkieletowych – zdarzeń metabolicznych. Aby więc właściwie spożytkować jego dobroczynną, ale krótkotrwałą, misję, musimy pobudzić organizm do wytwarzania możliwie maksymalnej liczby cząsteczek NO podczas każdego treningu.

    BURAK KRÓLUJE

    Skąd w ogóle pomysł, że zwykły burak lub jego ekstrakt, spożyte tuż przed treningiem, miałyby wspomagać hipertrofię mięśni? Otóż, w burakach znaleziono przynajmniej trzy grupy pokarmowych substancji aktywnych o potencjalnych właściwościach anabolicznych i hipertroficznych: betainy, triterpenoidy i azotany.

    Betaina, czyli trimetyloglicyna, to sztandarowa i najlepiej znana substancja z grupy betain (metylowych pochodnych aminokwasów), najszerzej reprezentowana w burakach i stanowiąca do 1.5% składu jego korzenia.

    Jako tzw. drugi kosubstrat enzymatyczny, obfitująca w rodniki metylowe betaina jest ich dawcą. Ważny jest sam proces przeniesienia grupy metylowej ze związku na związek, nazywany metylacją. Jak natomiast ustalił Illingworth w 2008 r., tkanka mięśniowa charakteryzuje się największym poziomem i zróżnicowaniem metylacji ze wszystkich tkanek naszego organizmu. W bezpośrednim okresie po zakończeniu ciężkiego treningu we włóknach mięśniowych dochodzi do licznych przeniesień rodnika metylowego w wielu genach (Barres, 2012), a adaptacja organizmu do systematycznego wysiłku fizycznego wiąże się, w 6-miesięcznej perspektywie, ze zmianami statusu metylacyjnego 134. genów (Nitert, 2012). W procesach anabolicznych metylacja jest pierwszym etapem syntezy białek, nazywanym inicjacją. Niebagatelne znaczenie może mieć również fakt, że metylacja jest strategicznym etapem syntezy kreatyny – dobrze znanej wszystkim sportowcom substancji o właściwościach anabolicznych. Z kolei w procesach katabolicznych traci swoją aktywność degradująca białka ubikwityna, kiedy jeden z atomów lizyny w jej cząsteczce (Lys48) ulegnie metylacji. Jeżeli natomiast chodzi o miogenezę, regenerującą mięśnie na drodze fuzji komórek satelitarnych z włóknami mięśniowymi, to zmiana statusu metylacyjnego genów ma fundamentalne znaczenie wykonawcze na każdym etapie przebiegu tego procesu, co całościowo podsumowała Elvira Carrio Gaspar w swojej znakomitej pracy doktorskiej, opublikowanej w 2015 roku. Możemy posłużyć się również konkretnym przykładem; chodzi tutaj o pracę badawczą Pameli Senesi z 2013 r. Dodawała ona betainę do podłoża hodowlanego izolowanych komórek satelitarnych, które podlegają miogenezie, obserwując ok. 70-procentowy wzrost masy ich białek kurczliwych i ok. 60-procentowy przyrost rozmiaru formujących się włókien mięśniowych, w porównaniu z komórkami hodowanymi na samym podłożu. Badaczka ustaliła przy tym, że pozytywne efekty działania dawcy metylu na proces miogenezy wiązały się z aktywacją szlaku sygnalnego bodaj najsilniejszego hormonu anabolicznego, najskuteczniej rozwijającego tkankę mięśniową, dobrze znanego wszystkim sportowcom – IGF-1.

    Dowodów na anaboliczną i lipolityczną (odtłuszczającą) aktywność dawców metylu dostarczyło kilku autorów w badaniach na zwierzętach, właśnie na przykładzie betainy, testowanej jako dodatek paszowy w tuczu trzody rzeźnej. Dodatek betainy zwiększał tutaj masę mięsną zwierząt, zmniejszając jednocześnie zawartość tłuszczu całkowitego, co wiązało się ze wzrostem w krwiobiegu poziomu trzech ważnych hormonów anabolicznych: somatotropiny (GH), insuliny i IGF-1, odpowiednio, o 45.61, 42.34 i 55.5% (m.in. Eklund, 2005; Huang, 2006; Fernandez-Figares, 2012; Martins, 2012).
    Jeżeli natomiast chodzi o badania z udziałem ludzi, to w 2009 r. Hoffman a w 2010 r. Lee obserwowali, że suplementacja betainą zwiększa siłę mięśni trenujących siłowo atletów.

    Z kolei w 2011 r. Jenna Apicella podawała przez 14 dni rozpuszczoną w napoju izotonicznym betainę lub sam napój izotoniczny (placebo) trenującym siłowo ochotnikom, co poskutkowało znacznym przyrostem siły oraz wzrostem poziomu hormonów anabolicznych i wyraźnym spadkiem wartości katabolicznego kortyzolu w grupie betainy, w porównaniu z grupą placebo (GH – plus 4%, IGF-1 – plus 11%, kortyzol – minus 3%).

    Bodaj najbardziej miarodajnym, wykonanym do tej pory badaniem, mówiącym najwięcej o znaczeniu dawców metylu dla rozwoju sportowej formy w dyscyplinach siłowych i sylwetkowych, była praca Cholewy z 2013 r., prowadzona przez 6 tygodni, z udziałem trenujących siłowo ochotników i wykorzystaniem betainy. Otóż, w grupie eksperymentalnej, w porównaniu z grupą placebo, doszło do ok. 5- i 11-procentowego przyrostu objętości pracy treningowej, odpowiednio, w wyciskaniu na ławie i w przysiadzie, 10- i 4-procentowego przyrostu masy mięśni mierzonego, odpowiednio, przekrojem poprzecznym włókien mięśniowych i wagą beztłuszczowej masy ciała, jak również – do ok. 4-procentowej redukcji masy tłuszczu całkowitego.

    Triterpenoidy, nazywane wymiennie metylo- lub pseudosteroidami, są łudząco podobne do steroidowych hormonów anabolicznych, takich jak testosteron czy jego pochodne – steroidy anaboliczno-androgenne. W związku z tym naukowcy od dawna podejrzewali, że niektóre pseudosteroidy mogą wykazywać aktywność anaboliczną, podobnie jak niektóre steroidy. Niedawno niezbicie potwierdzono te domniemania w odniesieniu do kwasu ursolowego (Kunkel, 2011, 2012; Ogasawara, 2013; Bang, 2014) – i to zarówno w eksperymentach na zwierzętach, jak też w badaniach z udziałem trenujących siłowo atletów. W buraku znajdujemy natomiast bliźniaczo podobny do ursolowego – kwas oleanolowy, wraz z jedną z jego wersji molekularnych – hederageniną. A jeżeli chodzi o molekularne wersje kwasu oleanolowego, to w eksperymentach prowadzonych pod kątem jego anabolicznych właściwości, ze względu na potrzeby gospodarki rybackiej, przebadano dość dokładnie kwas 2-alfa-hydroksyoleanolowy, znany również pod swoimi synonimami: kwas maslinowy lub krategolowy.

    Wyniki pierwszego badania, wykonanego przez zespół pod kierownictwem Peragona, opublikowano już w 1998 roku. Potem na czele zespołu o niemal takim samym składzie stanęła Monica Fernandez-Navarro, wykonując następne dwa badania, których wyniki opublikowano kolejno – w 2006 i 2008 roku. Podobne badania przeprowadził Wen w 2005 i 2006, a także – w 2006 r. – Hidalgo. W zasadzie wszystkie te doświadczenia dawały podobne rezultaty: ryby dokarmiane kwasem maslinowym rosły znacznie szybciej od swoich krewniaczek, spożywających dokładnie takie same ilości karmy, ale pozbawionej badanego tutaj składnika diety. Różnice we wzroście były tym bardziej widoczne, im większe dawki maslinianu dodawano do karmy. Przy dawce 250 mg/kg paszy ryby rosły o 12% szybciej i osiągały ostatecznie o 32% większą masę ciała od zwierząt z grupy kontrolnej. Zaobserwowano, że różnica wzrostu brała się głównie z różnicy w rozwoju masy mięśniowej; w komórkach mięśniowych ryb-gigantów odnotowano znacznie podwyższony poziom białka oraz DNA i RNA (kwasów nukleinowych, prowadzących syntezę protein) – a także – znacznie szybsze tempo anabolizmu białek, w porównaniu z komórkami mięśniowymi ryb-karzełków, pozostających na diecie bez dodatku kwasu maslinowego.

    Jeżeli natomiast chodzi o bliźniaczkę kwasu oleanolowego i maslinowego – hederageninę, na dzisiaj dysponujemy tylko jednym badaniem, którego wyniki możemy interpretować jako przemawiające za anaboliczną aktywnością tego związku, niewiele ustępującą podobnym właściwościom kwasu ursolowego. W 2007 r. Jung testował aktywność kilku triterpenoidów, m.in. kwasu ursolowego i hederageniny, względem szlaku sygnałowego anabolicznej insuliny, dowodząc, że oba związki wyraźnie wzmacniają aktywność tego hormonu – odpowiednio – o 115 i 50%.

    Azotany, czyli sole i estry kwasu azotowego, są gratisowymi donorami tlenku azotu, uwalniającymi molekuły NO bez pośrednictwa syntazy tlenku azotu. NOS to enzym bardzo wrażliwy na spadek stężenia tlenu i wzrost stężenia jonów wodorowych (kwasowości) w środowisku komórkowym. Kiedy więc, w warunkach wysiłkowych treningu oporowego, wzrasta niedotlenienie i zakwaszenie środowiska wewnętrznego włókien mięśniowych, spada zdolność NOS do produkcji tlenku azotu z argininy (o którym to procesie dowiemy się więcej, za chwilę) oraz poziom samego enzymu. Znakomitą receptą na te problemy są właśnie azotany, omijające syntazę tlenku azotu, które – podawane zwierzętom i ludziom – zwiększają masę i siłę ich mięśni (Folland, 2000; Leiter, 2012; Hernandez, 2013).

    Na przykład w tym drugim badaniu (Leiter, 2012), podawanie przez 6 tygodni znanego leku nasercowego z grupy azotanów – diazotanu izosorbidu (w dawce dobowej, odpowiadającej ok. 350 mg po przeliczeniu na ludzi) – doprowadziło do 25-procentowego przyrostu masy mięśniowej trenowanych myszy, w porównaniu z grupą zwierząt kontrolnych, pozbawionych treningów i azotanów, i 8-procentowego, w porównaniu z gryzoniami trenowanymi, niewspomaganymi dodatkowo azotanami.

    Nic więc dziwnego, że to głównie obecnym w burakach azotanom przypisuje się wspomagające właściwości soków i ekstraktów buraczanych. Wykonano sporą ilość badań z użyciem tego typu produktów i udziałem sportowców, jednakże niemal wszystkie, jak dotąd, dedykowane były przede wszystkim poprawie wytrzymałości. Natomiast dla pakerów niezwykle znaczącą wymowę mogą mieć wyniki przynajmniej jednego z nich… Otóż, w 2013 r. Fulford albo poił codziennie aktywnych fizycznie mężczyzn półlitrową porcją normalnego soku buraczanego, albo taką samą ilością tego samego napoju, tyle że pozbawionego azotanów, a po 15. dniach suplementacji odnotował w testach ćwiczeń izometrycznych wyższą o 10% maksymalną siłę skurczu mięśni u ochotników z grupy azotanowej, w porównaniu z grupą pozbawioną dodatkowego wsparcia azotanami. O tym, że przyrost siły odbywał się tutaj głównie za sprawą azotanów, przekonuje nas fakt prawie dwukrotnego (92%) wzrostu poziomu tych związków we krwi mężczyzn pijących bogatoazotanowy sok buraczany.

    Obecność azotanów w sokach i ekstraktach buraczanych otwiera zupełnie nowe perspektywy przed wspomaganiem wysiłku, gdyż same azotany nie mogą być w rozumieniu legislatury unijnej suplementami diety, figurując jednocześnie w jej rejestrach jako leki nasercowe. To samo tyczy się zresztą występującej obficie w burakach betainy, stosowanej w postaci chlorowodorku jako lek wspomagający trawienie.

    INFANTKA – NITROSIGINA

    Nitrosigina to niedawno zsyntetyzowana, kompleksowa molekuła, będąca stabilizowanym inozytolem, krzemianem argininy. Ideą pomysłodawców nitrosiginy było stworzenie cząsteczki gwarantującej zarówno wysoką biodostępność argininy, jak też pozostałych składników, sprzężonych z nią w jedną molekułę.

    Arginina, aminokwas biorący na co dzień udział w budowaniu białek, jest jednocześnie substratem wspomnianego wyżej enzymu – syntazy tlenku azotu (NOS), przetwarzanym przez ten enzym na dwa produkty: cytrulinę i tlenek azotu (NO). To właśnie w pierwszej kolejności z argininy nasz organizm produkuje tlenek azotu. Z tego powodu arginina jest też podstawowym składnikiem wszystkich przedtreningówek, nazywanych wymiennie przez sportowców NO-boosterami.

    Arginina to niezwykle pożyteczna cząsteczka dla entuzjastów żelastwa, gdyż nie tylko stanowi surowiec do produkcji tlenku azotu, ale również kilku innych molekuł o doniosłym znaczeniu dla hipertrofii mięśni: kreatyny, agmatyny i poliamin. O kreatynie nie będziemy chyba w tym miejscu rozmawiać, gdyż wykonano z jej wykorzystaniem wiele badań i napisano o niej całe tomy, i chyba nikt, kto praktycznie ją wypróbował, nie wątpi w anaboliczną aktywność tej substancji.
    Warto natomiast powiedzieć, że w badaniu Nissima z 2014 r., w którym przez 8 tygodni dodawano agmatynę do wody pitnej szczurów, zaobserwowano komórkowy mechanizm jej działania podobny do osławionego w dopingu clenbuterolu (wzrost aktywności przekaźnika cAMP) oraz odnotowano prawie 4-procentowy przyrost masy białek mięśniowych, w porównaniu z gryzoniami pozbawionymi dobrodziejstw wspomagania agmatyną.
    Jeżeli natomiast chodzi o poliaminy, dzisiaj wiemy, że są one absolutnie niezbędne beta-agonistom (związkom podobnym do clenbuterolu) oraz androgenom (związkom podobnym do testosteronu i pochodzącym od niego steroidom anaboliczno-androgennym) do ich aktywności anabolicznej i hipertroficznej, skutkującej przyrostem masy mięśniowej (Lee, 2011).

    Ostatecznie dowiedziono więc w odniesieniu do argininy, w badaniach na zwierzętach, że suplementacja tą substancją podwaja w mięśniach aktywność kinazy mTOR (odpowiedzialnej, jak dobrze wiemy, za anaboliczną aktywność insuliny i IGF-1), potęguje o ok. 4% anabolizm białek mięśniowych oraz owocuje ok. 10-procentowym przyrostem masy mięśni i ok. 20-procentowym wzrostem rozmiarów włókien mięśniowych, w porównaniu z grupami zwierząt kontrolnych (Yao, 2008; Melo, 2013).

    Badania z użyciem argininy i udziałem trenujących siłowo atletów mają dość długą tradycję; Elam donosił już bowiem w 1989 r., że wspomaganie 5-tygodniowego programu ćwiczeń siłowych dwugramową porcją kombinacji argininy z ornityną (1 g argininy plus 1 g ornityny) prowadzi do wyraźnej progresji rozwoju siły i masy mięśniowej, w porównaniu z placebo. Z kolei Campbell w 2006 r. udowodnił, że wspomaganie 8-tygodniowego programu treningów siłowych 12-gramową porcją alfa ketoglutaranu argininy (AAKG) – prowadzi do wyraźnej poprawy rekordów w wciskaniu na ławie.

    Z nowszych prac nad argininą, w kontekście treningów siłowych, na szczególną uwagę zasługują dwa badania: Zająca z 2010 i Waxa z 2012 roku.
    W pierwszym przypadku, w którym wspomagano 3-tygodniowy program treningowy dobrze wytrenowanych siłowo zawodników kombinacją argininy z ornityną (6 g argininy i 4.4 g ornityny), odnotowano we krwi atletów, w porównaniu z grupą placebo, potreningowy wzrost poziomu hormonów anabolicznych – GH, IGF-1 i testosteronu, odpowiednio – o ok. 45, 50 i 4%, przy jednoczesnym spadku poziomu katabolicznego kortyzolu – minus 5.5%.
    Natomiast w drugim badaniu , w czasie którego podawano ochotnikom 3 g AAKG przed przystąpieniem do testów siłowych, wprawdzie nie odnotowano efektów uznawanych za znamienne statystycznie, jednakże zawodnicy z grupy argininowej, w porównaniu z placebo, mogli pochwalić się średnio o kilka kilogramów lepszymi rekordami w wyciskaniu na ławie, co dokładnie pokazuje – jaki power jest w stanie wykrzesać z nas spożyta przed treningiem arginina.

    Krzem jest niedocenianym mikroskładnikiem kulturystycznej diety, choć jednocześnie pisuje się wiele, w kontekście sportów sylwetkowych, o rozmaitych pierwiastkach. Krzemu potrzebuje przede wszystkim nasza tkanka łączna, budująca kości, ścięgna, powięzi, więzadła i stawy. Krzem jest tutaj niezbędny do produkcji hydroksyproliny oraz organizacji struktury mukopolisacharydów i kolagenu – fundamentalnych składników tkanki łącznej. W badaniach np. dowiedziono, że krzem w stężeniach fizjologicznych stymuluje w ludzkich komórkach syntezę kolagenu.

    Kondycja tkanki łącznej jest oczywiście ważna dla amatorów wielkich ciężarów, gdyż permanentne przeciążenia mogą ją degenerować, prowadząc, jak dobrze wiemy, do rozmaitych problemów ze stawami i ścięgnami, i w konsekwencji – do licznych ciężkich kontuzji, a nawet przedwczesnego zakończenia kariery sportowej. Zważywszy jednak na fakt, że morfologicznie mięsień jest siatką rozwarstwionego ścięgna, oplatającą włókna mięśniowe, krzem może mieć również ogromne znaczenie dla konstytucji mięśni, a przy tym nie należy wykluczać, że jednocześnie wpływa korzystnie na procesy prowadzące do ich hipertrofii. A o tym, że podejrzenia takie nie są bezpodstawne, przekonują nas wyniki badań Dominique Bocking i Sylvie Poussard, opublikowane w 2014 i 2015 r., które pokazują, że hodowla komórek satelitarnych (mioblastów) w obecności krzemu pobudza ich różnicowanie i fuzję, będącą podstawą miogenezy, regeneracji i hipertrofii mięśni, a także stymuluje syntezę ich białek kurczliwych i strukturalnych, zwiększając stężenie tych protein w komórkach, w przedziale od 50 do 150%.

    Inozytol zaliczany jest przez niektórych autorów do grona witamin i nazywany, z uwagi na tę okoliczność, witaminą B8. Ponieważ inozytol pełni rozliczne funkcje w naszym organizmie, m.in. w układzie nerwowym, bardzo często znajduje się w napojach energizujących. Jeżeli jednak rozmawiamy o rozwoju masy mięśniowej, najważniejsza wydaje się rola inozytolu jako komórkowego przekaźnika informacji od dwóch flagowych hormonów anabolicznych, niezwykle silnie stymulujących hipertrofię mięśni – insuliny i IGF-1.

    Ponieważ, jak pewnie wszyscy wiemy, równolegle do aktywacji anabolizmu białek, oba hormony (szczególnie insulina) przenoszą glukozę z krwiobiegu do tkanek (m.in. do tkanki mięśniowej), w wielu badaniach dowiedziono, że odpowiednio wysoki udział inozytolu w diecie zwiększa wrażliwość na insulinę i usprawnia transport glukozy, obniżając w efekcie poziom cukru we krwi ludzi i zwierząt (Dang, 2010; Corrado, 2011; Giordano, 2011; D’Anna, 2012; Santamaria, 2012; Yamashita, 2013). Chociaż już te wyniki możemy uznać za dowodzące znaczenia suplementacji inozytolem dla hipertrofii mięśni, to jednocześnie dysponujemy przynajmniej jednym badaniem, mówiącym nam o tym dobitnie i wprost…

    Chodzi tutaj konkretnie o program badawczy Marine Croze (2013 r.), która w pierwszej kolejności udowodniła, że inozytol jest tak samo skuteczny – czy to podawany myszom doustnie, czy iniekcyjnie, a jego podawanie skutkuje usprawnieniem szlaku sygnalnego insuliny i IGF-1 we włóknach mięśniowych (biegnącego poprzez inozytol, ku osławionej kinazie mTOR) o 66% przy nieobecności i o 166% w obecności insuliny. Jednocześnie w badaniu tym u gryzoni, którym podawano przez 15 dni inozytol w dawce dobowej, odpowiadającej 9 g po przeliczeniu na ludzi, w porównaniu z grupą kontrolną, poprawiła się średnio o 7% masa wybranego do testu mięśnia brzuchatego łydki. Ponieważ jednak myszy te straciły jednocześnie, w porównaniu z kontrolą, 38% tkanki tłuszczowej, a tylko 7% ogólnej wagi ciała, mogło to oznaczać, że ich masa mięśniowa, mierzona masą beztłuszczową, wzrosła ogólnie o 31%.

    Musimy przyznać, że – czy to 7, czy 31% (zależy, jak liczyć) przyrostu masy mięśniowej w przeciągu 15 dni suplementacji – to dosyć szokujący wynik, chociaż 9 g inozytolu dziennie jest też dawką niemałą…


    NITROSIGINA WKRACZA DO WSPOMAGANIA

    Nitorosigina to nowość na poletku wspomagania wysiłku. I chociaż wiemy dużo o hipertroficznej aktywności poszczególnych składników jej molekuły, to o tym, jak oddziałuje na atletów cała cząsteczka, dopiero zaczynamy się dowiadywać.

    Z danych przedstawionych przez Rood-Ojalvo w 2015 r. wynika, że podawanie ochotnikom nitrosiginy w dniu ciężkiego treningu siłowego mięśni nóg i przez kolejne 3 dni regeneracji powysiłkowej, w porównaniu z placebo, skutkowało znacznym wzrostem poziomu argininy i tlenku azotu w krwiobiegu, wzrostem odczuwalnej energii i spadkiem uczucia zmęczenia, wzrostem przepływu krwi przez tętnicę udową, wzrostem pompy mięśniowej, mierzonej obwodem uda (plus 1 cm w porównaniu z placebo), oraz 44-procentowym spadkiem poziomu markerów rozpadu włókien mięśniowych.

    Ponieważ wyniki przedstawionych wyżej badań wskazują wyraźnie na wysoką przydatność ekstraktów buraczanych i nitrosiginy we wspomaganiu efektywności treningów siłowych, nie zdziwmy się, jeżeli w jakiejś nowej przedtreningówce znajdziemy jeden i drugi suplement, oczywiście w otoczeniu innych składników, dodawanych najczęściej do tego typu produktów: kreatyny, argininy, cytruliny, tauryny, beta alaniny, tyrozyny, kofeiny czy też jakichś ekstraktów ziołowych.

     

    268 Podziel się:
     
    Drukuj

    Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany.
    zaloguj się   › zarejestruj się
    ZAMÓW TERAZ
    Prenumerata_45PB On-line 45

    WYDARZENIA

    Ladies
    NAJNOWSZE VIDEO
    zobacz więcej

    NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKU£Y

    CZYTANE
    OCENIANE
    PRZESYŁANE

    ZADAJ PYTANIE

    Być może odpowiedź znajdziesz w magazynie Perfect Body!
    Aby zadać pytanie musisz być zalogowany.
    zaloguj się   › zarejestruj się

    ANKIETA

    Wybierz najlepsze hasło dla magazynu Perfect Body:
    Perfect Body - encyklopedia dobrej sylwetki
    Perfekcyjnie napisany, dla każdego zrozumiały Perfect Body, doskonały
    Perfect Body - drogowskaz prawdziwego mężczyzny
    Perfect Body, czasopismo każdego sportowca
    Uwaga silny magazyn dla ludzi aktywnych - Perfect Body: Nie otwierać bez konsultacji ze specjalistą.
      wyniki

    NEWSLETTER

    podaj swój e-mail:

    TAGI

    anabolizm mięśnie BCAA HMB HST IGF-1 MAPK/ERK MMA aminokwasy anabolik anabolizm antykatabolik astaksantyna beta karoten białko dieta hipertrofia karotenoidy ksenoestrogeny leucyna mTOR mięśnie mózg policja pompki ramiona regeneracja seks sen sex siła suplementy testosteron tkanka tłuszczowa trening warzywa witamina A wojsko węglowodany


    © Nutrifarm Sp. z o.o.
    All Rights Reserved
    PODSTAWOWE LINKI

    Trening
    Dieta I Suplementacja
    Zdrowie
    Ert
    Kuchnia
    Sex
    WYDAWNICTWO

    Kontakt
    Prenumerata
    Wydarzenia
    Nota prawna
    Polityka Cookies
    TWOJE KONTO

    Zaloguj się
    Zarejestruj
    Przypomnij hasło
    DOŁĄCZ DO NAS

     Facebook
     Twitter
     Youtube

    Do góry ˆ