Woda z kranu i atak bakterii

19 lipca 2013
344 Wyświetleń

Alarmujące tytuły w prasie o „chorobie szalonych warzyw” i doniesienia o kolejnych ofiarach zakażenia bakterią Escherischia coli na północy Niemiec spowodowały, że wraca temat jakości wody. Używano jej do podlewania upraw i mycia warzyw, ale ogórki i pomidory okazały się niewinne, śledztwo trwa nadal. Zawsze na czasie są apele o dokładne mycie warzyw i owoców, o mycie rąk przed jedzeniem. Ale czy można ufać wodzie z kranu?

Wodociągi to pomysł sprzed tysięcy lat

Nie wszystko wymyśliła nasza cywilizacja. Wodociągi są starsze niż chrześcijaństwo, również sposoby przechowywania i konserwowania wody. W Jerycho (Izrael) kryte studnie do przechowywania wody budowano 7000 lat temu. Starożytni Grecy budowali zbiorniki na wodę, łaźnie domowe i publiczne, a do napowietrzania wody służyły fontanny. Rzymianie udoskonalili systemy transportu czystej wody z gór do miasta, do naszych czasów zachowały się słynne akwedukty. Niestety, po upadku cesarstwa rzymskiego nie było organizacji państwowej, która mogłaby ten system utrzymać i przez następne wieki w Europie niewiele się działo. W okresie średniowiecza niehigieniczne warunki życia powodowały wybuchy kolejnych epidemii. Dopiero na początku XIX wieku wybudowano nowoczesne systemy zaopatrujące w czystą wodę całe miasta. Paryż miał zbiorniki wody i wodociąg od 1806 roku, a do filtrowania używano piasku i węgla drzewnego. 

Jak jest dziś?

W Polsce woda dostarczana przez wodociągi jest pod stałym monitoringiem służb sanitarnych. Spełnia wszystkie, określane zarówno przez regulacje krajowe, jak i Unii Europejskiej, kryteria bezpieczeństwa i jest pozbawiona szkodliwych dla zdrowia mikroorganizmów. W ostatnich kilkunastu latach, dzięki poprawie jakości wody, gwałtownie spadła liczba zakażeń pokarmowych. W znacznej mierze to efekt wielomilionowych inwestycji w stacje uzdatniania wody i lokalne wodociągi. Parametry wody zależą od tego, z jakiego ujęcia pochodzi woda oraz od miejsca poboru. Jakość wody jest monitorowana na wyjściu z wodociągu, ale może być gorsza w kranie u końcowego odbiorcy, kiedy instalacja wodna w bloku jest stara lub kiedy woda stoi w rurach dłużej, bo mieszkańcy willowej dzielnicy wyjechali na urlop. W skali kraju jest kilkadziesiąt interwencji Sanepidu w roku, ale zamykane są głównie małe wodociągi, np. zaopatrujące w wodę jedną ulicę. Inspektorat wykrywa też kilkanaście przypadków przekroczenia norm szkodliwych związków chemicznych pochodzących z nawozów sztucznych: fosforanów, azotanów, azotynów. 

Analizy wody z kranu

Badania opinii publicznej pokazują, że ponad połowa Polaków nie ma zaufania do wody z kranu, narzekają na jej zapach i smak. Mieszkańcy dużych miast często uważają, że jedynie przegotowana woda jest bezpieczna do spożycia. W ubiegłym roku wykonano badania wody w 10. dużych miastach Polski, pobierając kilkaset próbek wody w mieszkaniach. Warto dodać, że próbki wody pobierano w bardzo trudnym okresie powodzi na południu. Upały sprzyjały rozwojowi bakterii, a obfite opady zmywały z pól do rzeki duże ilości związków organicznych. Analizy wody wykonane w laboratorium Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego pokazały, że bakterii E. coli ani paciorkowców kałowych nie było w żadnej badanej próbce. To oznacza, że wodociągi pracowały bez zarzutu, a głównym kryterium oceny jakości wody jest przecież obecność bakterii chorobotwórczych. Ważnym kryterium jest obecność trwałych zanieczyszczeń organicznych: związków aromatycznych, chloroorganicznych oraz pestycydów. Wykryto je w wodzie na terenie całego kraju, co potwierdza, że nasza cywilizacja jest globalna, ale w śladowych ilościach, poniżej norm. Stężenia toksycznych pierwiastków, takich jak: arsen, antymon, kadm, ołów, nikiel, rtęć – też są znacznie poniżej normy. Istotne różnice w parametrach wody to jej twardość oraz zawartość azotanów i siarczanów. Najtwardszą wodę ma Gdańsk, najbardziej miękką – Katowice. Dużo siarczanów ma woda w Poznaniu, Wrocławiu i Warszawie, bardzo mało – w Białymstoku i Zakopanem. 

Fakty i mity

Mit:

należy gotować wodę kranową, aby zabić zawarte w niej zarazki. 

Fakt:

z badań wynika, że woda z wodociągów jest bezpieczna, nie ma bakterii chorobotwórczych, więc można ją pić bez przegotowania.

Mit:

należy gotować wodę, aby pozbyć się toksycznych związków.

Fakt:

przez dłuższe gotowanie część wody odparowuje, a koncentracja zanieczyszczeń wzrośnie; usunie je natomiast filtr węglowy.

Mit:

im bardziej miękka woda, tym lepsza.

Fakt:

można uznać, że miękka woda jest korzystna dla pralki czy czajnika, ale ludzie są zdrowsi, gdy piją twardą wodę, o dużej zawartości wapnia i magnezu.

Mit:

najlepsza jest woda oligoceńska.

Fakt:

woda oligoceńska to skarb, który należy zostawić następnym pokoleniom. Jej jakość nie jest kontrolowana w takim stopniu jak wodociągowej. Łatwo rozmnażają się w niej bakterie i glony, ponieważ pojemniki, w których się ją przechowuje nie są dobrze myte. Bezpieczniej jest korzystać z dezynfekowanej wody kranowej niż z oligoceńskiej.

Woda z kranu czy butelkowana?

Warto sobie uświadomić, ile energii i surowców kosztuje produkcja miliardów plastikowych butelek, z których każda będzie się rozkładać kilkaset lat. Wiele ludzi wybiera wodę butelkową myśląc, że jest czystsza niż kranowa, ale żadna z nich nie ma bakterii chorobotwórczych. Wody różnią się zawartością składników mineralnych. Nie jest korzystne dla zdrowia picie wody słabo zmineralizowanej. Taka woda ‘wypłukuje’ minerały z organizmu. Jak wiadomo, organizm człowieka składa się w 70-80% z wody. Niewystarczające spożycie wody powoduje dość szybkie odwodnienie tkanek, czego konsekwencją jest pogorszenie pracy serca i mózgu, spada zdolność koncentracji, występują bóle głowy, zakłócenia mechanizmu termoregulacji, niezdolność do pracy oraz wysiłku fizycznego. Niedobór wody powoduje wysychanie błon śluzowych, które przestają być naturalną barierą dla drobnoustrojów. Nadmiar wody jest dość sprawnie wydalany przez nerki, ale może doprowadzić do utraty niezbędnych składników mineralnych. Jest to zagrożenie, zwłaszcza dla sportowców wypijających duże ilości płynów w trakcie wysiłku. Jeśli kupujemy napoje w butelkach to najlepiej izotoniczne i zawierające potrzebny zestaw mikropierwiastków.  

Woda do mycia i picia

Większość wody z wodociągu jest używana do spłukiwania toalet i mycia. Nieekonomiczne jest nadawanie jej super-standardu wody do picia, o takich parametrach jak woda mineralna z górskiego źródełka. Chociaż drażni nas czasem wyczuwalny zapach związków chloru, denerwuje osad powstający w czajniku, to jednak woda kranowa jest bezpieczna. Eksperci przyznają, że można ją pić ze smakiem bez konieczności przegotowania, np. po przefiltrowaniu. Dla mieszkańców bloków najtańsze są filtry dzbankowe – dzięki nim można uzdatnić niewielkie ilości wody (1-2 litry) do bezpośredniego spożycia. Filtr poprawia smak wody, usuwa zapachy, np. chloru i zanieczyszczenia. Większe ilości wody (do 150 l na dobę) produkują filtry wykorzystujące system odwróconej osmozy, mogą też dodatkowo mineralizować wodę. Większość takich systemów uzdatniania wody jest przeznaczona do domów jednorodzinnych.

Przyjazna mikroflora

Interesujące, że wśród osób, które jadły produkty skażone bakteriami E. coli nie wszystkie chorują. Te odporne prawdopodobnie mają sprawnie funkcjonujący system obronny w jelitach. Przyjazne bakterie pokrywają ściśle nabłonek jelita, nie pozwalają na osiedlenie się bakterii chorobotwórczych czy grzybów, nie przepuszczają do wnętrza organizmu szkodliwych substancji i stymulują układ immunologiczny. Mikroflory jelit nie można niszczyć zbyt częstym i lekkomyślnym stosowaniem antybiotyków, czy nadmierną ilością żywności z konserwantami. W codziennej diecie polecamy kiszone ogórki i kapustę, zsiadłe mleko, naturalny jogurt. Do wsparcia odporności i mikroflory jelit, zwłaszcza w okresie wakacyjnych wyjazdów, warto sięgnąć po suplement diety zawierający liofilizowane bakterie probiotyczne (Lactobacillus acidophilus, Lactobacillus rhamnosus, Bifidobacterium longum).
 
Prof. dr Iwona Wawer