SEX

WIELKOŚĆ CZY TECHNIKA? czyli co tak naprawdę liczy się dla kobiet?

28 grudnia 2016
464 Wyświetleń

Penis nieprzerwanie od zarania dziejów fascynuje obie płcie. Dlatego też, ego mężczyzny tworzone jest w dużym stopniu przez jego wielkość. Rodzi to odwieczną wątpliwość: czy rozmiar członka ma znaczenie dla kobiet? Jak zwykle, odpowiedź nie jest taka prosta i jednoznaczna. Szukać należy jej na pewno przynajmniej na dwóch płaszczyznach: fizjonomicznej oraz kulturowej. 

Już w starożytnych kulturach penis otrzymał rangę symbolu męskiej seksualności. Ranga ta nadała mu niemalże transcendentne znaczenie. Genitalia w tym ujęciu stanowiły o wartości człowieka. Siła tego przekonania była tak znacząca, że także i dzisiaj penis postrzegany jest przez niektórych jako „klucz” do uzyskania podziwu ze strony kobiet i szacunku ze strony męskich rywali. Jego symboliczne znaczenie jest bardzo głębokie i mocno zakorzenione w świadomości współczesnych.

Zdaniem 29% Polaków zadowolenie seksualne kobiety jest tym większe, im większy jest rozmiar męskiego członka, 36% sądzi, że nie ma on znaczenia, a co trzecia osoba nie ma na ten temat zdania. Przekonanie o dużym znaczeniu rozmiaru penisa dla rozkoszy odczuwanej przez kobiety częściej żywią mężczyźni (33%) niż przedstawicielki płci pięknej (24%). Uzyskane przez prof. Z. Izdebskiego wyniki oznaczają, że największa liczba naszych rodaków nie przywiązuje dużej wagi do rozmiarów prącia. Jednocześnie dziwią, gdy porównuje się je z opinią innych nacji. Amerykanie np. postrzegają zjawisko w sposób niemalże odwrotny. Co w takim razie sprawia, że Polki tak często nie mają wymagań w tym zakresie? A może po prostu ich oficjalne deklaracje nie są zgodne z rzeczywistymi przekonaniami? Amerykanie nazywają rzeczy po imieniu. Może więc obyczajowość Polek przyczyniła się do wyrażania nieprawdziwych przekonań na ten temat? Niemniej jednak, mimo ich dużej wyrozumiałości, nie ma chyba mężczyzny, który choć jeden raz w życiu nie poczuł niezadowolenia z wielkości swoich genitaliów.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia…

Kobiety i mężczyźni od dawna poszukują związków między długością penisa a wielkością innych części ciała. Tymczasem rozmiar członka nie ma absolutnie żadnego przełożenia na wielkość stopy, długość nosa, wzrost ciała i w ogóle na żadną inną część organizmu. Jedynym skutecznym sposobem poznania jego wielkości jest tradycyjny pomiar jego długości po zewnętrznej stronie – od nasady do żołędzi.

Przeciętna długość penisa w spoczynku wynosi między 8,5 – 10,5 cm, natomiast obwód waha się między 6 a 10 cm. Podczas wzwodu jego rozmiar wzrasta na ogół o 60%, zatem wydłuża się do 12-18 cm, a obwód zwiększa się do około 12 cm. Przy czym, jedynie niespełna ¼ mężczyzn ma prącie średniej długości, a tylko 1 na 100 – powyżej 23 cm. Stosunkowo krótkie członki w stanie spoczynku, nierzadko w stanie wzwodu osiągają większe rozmiary, niż penisy mające pokaźniejszą długość w stanie spoczynku. Tym samym, oglądając penisa w stanie spoczynku nie można wnioskować o jego długości w stanie erekcji.  Sama zdolność członka do erekcji z kolei, nie jest w żadnym stopniu zależna od jego rozmiaru w stanie spoczynku, lecz od budowy ciał jamistych.

Prącie zaczyna rozwijać się w okresie płodowym, a kończy wraz z zakończeniem okresu dojrzewania. Od tego momentu długość i grubość członka nie ulega już zmianie. Stosowanie przez mężczyznę nawet najwymyślniejszych preparatów i ćwiczeń, nie pozwoli mu na zwiększenie jego rozmiarów. Jedynym sposobem są tu metody chirurgiczne. Napełnianie krwią za pomocą pompy próżniowej, czy drażnienie wymyślnymi substancjami w celu wywołania obrzęku przynosi tylko chwilowe efekty.

Optymistyczny jest fakt, że ludzki członek i tak uzyskuje znacznie większe rozmiary w stanie wzwodu, w porównaniu do penisów innych ssaków. Przyczyna tego tkwi w jego dodatkowym zadaniu, którym bynajmniej nie jest wyłącznie wprowadzenie nasienia do pochwy. Za jego pomocą dostarcza się także rozkoszy. Stanowi to specyficzny tylko człowiekowi czynnik wzmacniający więź między partnerami. Dla porównania, prącie ważącego ponad 200 kg goryla, w stanie erekcji wydłuża się jedynie o 4-5 cm. K. Purvis żartobliwie stwierdził, że pomimo znaczącej przewagi ludzkich samców nad samcami innych gatunków, główną cechą wspólną niemalże wszystkich męskich penisów i tak pozostaje ich zbyt mały rozmiar w przekonaniu ich właścicieli. Istnieje w tym ziarnko prawdy.

Kompleksy na punkcie długości własnego penisa wynikają nierzadko ze zwykłej niewiedzy.

Ta niewiedza jest z kolei konsekwencją dużego skrępowania tematem i oporem przed rozmową ze specjalistą, mogącym rozwiać ewentualne wątpliwości. Mężczyźni mają wygórowane wyobrażenia na temat prawidłowych rozmiarów członka, ponieważ zamiast opierać się na fachowej wiedzy, swoje przekonania budują na pismach i filmach erotycznych, w których kryterium wyboru modeli i aktorów są wyjątkowo długie (ponadprzeciętne) penisy. Obrazy te kodowane są przez mózg i stają się obowiązującym dla mężczyzny wzorcem.

Co jest ważniejsze: penis czy jądra?

Z biologicznego punktu widzenia to jądra stanowią o tożsamości mężczyzny, kierując jego zachowaniem i nadając sens jego życiu jako przedstawiciela męskiego rodzaju. W nich bowiem, a nie przecież w penisie, znajdują się komórki śródmiąższowe Leydiga, wydzielające podstawowe męskie hormony płciowe, czyli ubóstwiany testosteron. To on wpływa na rozwój drugorzędowych (m.in. prącia i moszny) i trzeciorzędowych (m.in. budowy ciała, owłosienia, głosu) męskich cech płciowych oraz na rozwój popędu seksualnego. Jeśli więc dojdzie do uszkodzenia lub usunięcia jąder przed okresem dojrzewania, zaowocuje to brakiem popędu oraz niedorozwojem narządów płciowych.

Dla prawidłowego funkcjonowania jąder konieczne jest ich utrzymywanie w temperaturze niższej o 2,5-4 stopnie C, w stosunku do ciepłoty w jamie brzusznej. Worek mosznowy, w którym się znajdują, sam reguluje ich temperaturę – rozkurczając się pod wpływem jej wzrostu, co ułatwia oddawanie ciepła i kurcząc się pod wpływem zimna, zapobiegając oddawaniu ciepła. Z uwagi na to, ważne jest, aby starać się nie nosić slipów, a zastąpić jej bokserkami. Stanowią one czynnik profilaktyczny, będąc jednocześnie wyrazem dobrego gustu, dostrzeganego przez dojrzalsze kobiety. Tym samym do lamusa należy odłożyć także „dobre” internetowe rady, w jaki sposób powiększyć rozmiar jąder. Podwyższanie ich temperatury, duszenie i „gimnastykowanie” nie zwiększy trwale ich wielkości. Wskutek stosowania się do nich można jedynie wyrządzić sobie więcej krzywdy niż pożytku. Jądra nie bez powodu umieszczone są w worku mosznowym – z uwagi na swoją wrażliwość na ucisk i temperaturę muszą podlegać nadzwyczajnej opiece.

Jądra, podobnie jak penis, w stanie podniecenia zwiększają swoją objętość. Skala powiększenia zależy od czasu trwania podniecenia seksualnego. Im dłużej ono trwa, tym bardziej zwiększa się wielkość jąder, wzrastając nawet o 100% w stosunku do wielkości w stanie spoczynku. Podczas stosunku seksualnego zmieniające się ich położenie i rozmiar mogą stanowić istotny element potęgujący doznania erotyczne, dzięki pocieraniu o żeńskie narządy płciowe.

Czy sterydy anaboliczne zmniejszają rozmiar członka?

Nie jest prawdą, że przyjmowanie sterydów anabolicznych przyczynia się do skrócenia prącia. Środki te zmniejszają jednakże wielkość jąder. Ich przyjmowanie może dodatkowo obniżać sprawność seksualną, z uwagi na sztuczną ingerencję w gospodarkę hormonalną organizmu. Ponadto, konsekwencją zażywania sterydów są często pojawiające się zmiany skórne oraz trądzik, który znacząco obniża wartość estetyczną mężczyzny. Żyjąc zgodnie z ideologią wzrostu masy ciała za wszelką cenę, osiąga się więc odwrotny do oczekiwanego efekt – utratę męskości. W szaleńczej pogoni przestaje się dostrzegać, iż nieharmonijne „napakowanie” ma charakter kompensacyjny i jest wyrazem kompleksów. Od dawna też nie jest już atutem, gdyż ten model wielkości jest anachroniczny. Kobiety cenią mężczyzn chodzących na siłownię i dbających o ciało, ale zdecydowanie preferują sylwetkę w stylu atletycznym.

Nie liczy się wyłącznie to, co masz – ale jak tego używasz!

Mechanizm wszelkich zachowań erotycznych uzależniony jest od kilku wzajemnie współgrających ze sobą czynników. Wśród nich, obok genetycznych predyspozycji, struktur nerwowych i gruczołów wewnątrzwydzielniczych, znajduje się budowa ciała i narządów płciowych. Zatem rozmiar penisa ma wpływ na jakość aktu seksualnego i odczuwaną przez kobietę rozkosz, choć czasem przecenia się jego rangę. Tak naprawdę, to nie wielkość penisa w pochwie ma największe znaczenie dla kobiety, lecz sama świadomość jego wielkości. Mitem jest bowiem, że to wyłącznie mężczyźni są wzrokowcami. Kobiety również doznają stymulacji wzrokowej. Penis może pełnić rolę fetyszu, tak jak dla niektórych mężczyzn pełnią go duże piersi kobiety. Stąd, wielkość członka działa silnie na ich wyobraźnię, co wywołuje zwiększone podniecenie. Pokaźny członek jawi się jako symbol męskości, a niewielki uruchamia stereotypy, wzbudzające mniej przyjemne skojarzenia i emocje.

Niejedna kobieta wręcz boi się małego penisa, do tego stopnia, że może reagować śmiechem lub wycofaniem się z relacji. Po raz kolejny kłaniają się prawidłowości ewolucyjne. Krótkie prącie może bowiem być znakiem, że we wcześniejszych okresach życia pojawiły się jakieś nieprawidłowości, np. nierównowaga poziomu testosteronu. To automatycznie przekłada się na nieświadomy lęk o możliwości reprodukcyjne. I mimo, że kobiety przecież nie zawsze współżyją w celach prokreacyjnych, to jednak taka niepewność wpływa na bezwiedne obniżanie się gotowości seksualnej. To wreszcie też obawa o niską zdolność dawania rozkoszy. Dłuższe prącie to większe psychologiczne poczucie wypełnienia, a także wzrost technicznych możliwości. Przyrost grubości prącia potęguje tarcie o ścianki pochwy. Grubszy u nasady silniej pobudza łechtaczkę. Większy członek to zatem często intensywniejsza stymulacja, bez konieczności dostarczania poczucia spełnienia za pomocą pieszczot manualnych i oralnych.

Mały członek może być przyczyną trudności o charakterze technicznym. Jednak przy dużej samoświadomości i znajomości sztuki kochania – wcale nie musi! Mężczyźni posiadający penisa niewielkich rozmiarów mogą okazać się doskonałymi kochankami. Tym bardziej, że najsilniejszej stymulacji kobiety doznają poprzez pocieranie ścianek pochwy na pierwszych 3-4 cm od jej ujścia oraz poprzez stymulację łechtaczki. Nie można zapominać, że większość przeżywanych przez kobietę orgazmów jest właśnie łechtaczkowych. Rozmiar penisa w stanie spoczynku nie jest też czynnikiem decydującym o dopasowaniu seksualnym partnerów. Mężczyzna troszczący się o swoją kobietę może przecież rekompensować „brakujące centymetry”, wykorzystując inne techniki. Odpowiednio dopasowana do potrzeb konkretnych partnerów gra wstępna może skutecznie zmienić nastawienie do zbliżenia na pozytywne i pobudzające. Podczas stosunku wskazane jest po prostu intensywniejsze pobudzanie ręką, masaż erotyczny, seks oralny, podłożenie poduszki pod miednicę, co pozwala na głębszą penetrację itp. Skutecznym rozwiązaniem jest również wprowadzenie członka do pochwy w początkowym stadium podniecenia seksualnego kobiety. Pochwa nie jest wtedy jeszcze do końca rozszerzona, a to zwiększa tarcie penisa o jej ścianki.

Przyjemne doznania potęguje też odpowiedni dobór pozycji kochania. Ułożenie wyprostne – po wprowadzeniu członka do pochwy kobieta prostuje i zwiera nogi tak, aby jej uda znalazły się pomiędzy udami mężczyzny. Taka pozycja oprócz wzmocnienia bodźców trących działających na trzon penisa, zmniejsza prawdopodobieństwo wysunięcia się jego z pochwy, mimo że w rzeczywistości – mniej głęboko do niej wnika. Pozycja na łyżeczkę, w której mężczyzna leży za partnerką na tym samym boku, dzięki czemu może głęboko penetrować pochwę, dając kobiecie poczucie pełniejszego wypełnienia. Penis może być odczuwany jako większy także w pozycji na pieska. Jeśli przy tym kobieta uniesie pośladki do góry i wypnie plecy w łuk (odwrotnie niż tzw. koci grzbiet), członek zaczyna wydawać się jej większy. Ciekawą pozycją, choć przeznaczoną dla bardziej wygimnastykowanych kobiet, jest pozycja, w której kobieta leżąc na plecach podciąga kolana na wysokość swoich piersi. Takie ułożenie zapewnia nawet stosunkowo krótkiemu penisowi głęboką imisję do pochwy. Podobnie jak w pozycji z nogami uniesionymi i opartymi na barkach mężczyzny lub z uniesioną tylko jedną nogą. Ułożenie ciał w drugim przypadku pozwala na jeszcze większe ich zbliżenie do siebie, wzmagając nacisk na wargi sromowe i wewnętrzną stronę ud. Dodatkowym jego atutem jest szeroki zakres możliwych do wykonania ruchów. Większą stymulację łechtaczki i bliski kontakt narządów płciowych umożliwi też pozycja, w której leżąca na plecach kobieta oplata nogami mężczyznę, krzyżując je nad jego pośladkami. Dodatkowej rozkoszy dostarcza też kontakt moszny z narządami płciowymi kobiety oraz drażnienie nimi silnie erogennych okolic odbytnicy.

Jak dotychczas dowiedziono, wielkość penisa ma wpływ na fizjologiczne pobudzenie oraz zadowolenie seksualne kobiety. Aczkolwiek, działa to również w drugą stronę. Mimo, że z fizjologicznego punktu widzenia, pochwa jest prawie nieograniczenie rozciągliwa, to jednak przy zbyt dużym członku, może mieć trudność z akomodacją, czyli z rozluźnieniem napięcia, rozszerzeniem i rozciągnięciem swoich ścian. Partnerzy mogą mieć wtedy wrażenie anatomicznej dysproporcji narządów płciowych. To wrażenie wprawdzie jest jedynie złudne, niemniej jednak stanowi źródło pewnego dyskomfortu. Skutecznym rozwiązaniem staje się także i w tym przypadku zmiana pozycji seksualnej. Proponuje się np. pozycję, w której partnerzy leżą obok siebie twarzą w twarz. Przy takim ułożeniu nie następuje pełna imisja członka do pochwy, dzięki czemu członek nie dochodzi do okolic szyjki macicy (a więc i nie podrażnia jej). Innym wyjściem jest przedłużenie dłonią przez kobietę lub mężczyznę linii pochwy. Obejmowanie członka ręką sprzyja intensywniejszej stymulacji, a ponadto ruchy penisa odbywają się na większej przestrzeni.

O penisa trzeba dbać!

Przywiązywanie dużego znaczenia do budowy i wyglądu swoich narządów płciowych nie musi mieć i często nie ma wynaturzonego charakteru. Uważność w tym zakresie jest bardzo wskazana, bo pozwala na szybsze dostrzeżenie ewentualnych problemów zdrowotnych. Wzrasta bowiem znacząco liczba młodych mężczyzn, u których diagnozuje się nowotwory jąder. Nawykiem każdego mężczyzny powinno stać się więc comiesięczne badanie jąder, tak samo jak powszechne jest badanie piersi u kobiet. Jest to badanie proste i niewymagające nawet wizyt u androloga lub urologa. Takie badanie można przeprowadzać samodzielnie lub zachęcić do tego partnerkę. Wzajemne badanie się partnerów może być rozbudzającą zmysły grą seksualną, działającą silnie na wyobraźnię i dostarczającą przyjemnych bodźców dotykowych. Okazuje się, że zadziwiająco duża liczba pacjentów dowiedziała się o swojej chorobie właśnie dzięki swoim partnerkom. Znają one bardzo dobrze narządy płciowe swoich mężczyzn, dlatego dość szybko wykrywają nawet drobne zmiany pojawiające się w ich obrębie.

Organizm sam także wypracował sobie pewne sposoby na ochronę genitaliów, co poświadcza istnienie napletka. Żołądź, stanowiący pierwotną strefę erogenną, osłonięty jest bardzo cienką skórą, chroniącą go przed działaniem szkodliwych związków moczu, otarciem bielizną i spodniami. Napletek wyposażony jest dodatkowo w gruczoły wydzielające substancje zapobiegające wysuszeniu żołędzi, mające również działanie bakteriobójcze i grzybobójcze. Istnieje tu jednak pewne niebezpieczeństwo. Mianowicie, zbierająca się pod napletkiem mastka, która zbyt długo zalega w kieszonce napletka, ma działanie rakotwórcze dla szyjki macicy. Co więcej, jeśli dochodzi do jej rozkładu, powstają kwasy tłuszczowe, zwiększające, po pierwsze, prawdopodobieństwo powstawania stanów zapalnych, a po drugie – uwalniające nieprzyjemny zapach. W kontekście stosunku seksualnego, zaniedbanie w tej kwestii może skutecznie zniechęcić kobietę do aktywności oralnej. Dlatego należy zapamiętać na zawsze ważną zasadę –  penisa należy myć tak często, jak zęby!

Jak widać nie ma prostego przełożenia: duży członek – duża rozkosz, mały członek – mała rozkosz.

Na pozór proste zachowania seksualne po raz kolejny wykazują się ogromną złożonością. Po raz kolejny też rozważania na temat seksualności dowodzą, że wbrew wszelkim żartobliwym twierdzeniom, to mózg i powstające w nim postawy wobec tej aktywności, zawiadują seksem, a nie penis.

dr Izabela Stankowska-Mazur