Wielki polski boks – Jacobs vs. Sulęcki 28 kwietnia na Brooklynie

16 kwietnia 2018
286 Wyświetleń


Wielkimi krokami zbliża się walka, obok której żaden polski fan boksu nie może przejść obojętnie. 28 kwietnia Maciej Sulęcki (26-0, 10 KO) skrzyżuje rękawice z byłym pretendentem do pasów mistrzowskich w wadze średniej, Danielem Jacobsem (33-2, 29 KO).

W marcu zeszłego roku Jacobs był bliski pozbawienia korony niekwestionowanego króla wagi średniej, Gennady’a Golowkina. Mimo że walkę przegrał na punkty, to wielu ekspertów jak i kibiców widziało walkę zupełnie inaczej aniżeli sędziowie punktowi. W listopadzie zeszłego roku Daniel Jacobs pokonał zdecydowanie na punkty niepokonanego wcześniej Luisa Ariasa.

Czy mimo to wojownik z Warszawy jest w stanie zagrozić niebezpiecznemu Amerykaninowi?

Aktualnie wielu ekspertów mówi o tym, że boks umiera. Co poniektórzy przypisują to faktowi, że boks przegrywa rywalizację z dużo młodszą od siebie dyscypliną – MMA. Ciężko zgodzić się z tego typu wypowiedziami, gdy myślimy o walkach, które odbyły się w minionym roku, jak i tych, które mają odbyć się w roku bieżącym. Walka aktualnego numeru jeden wagi ciężkiej, Anthony’ego Joshuy, ze schodzącym już z piedestału wielkiego mistrza Wladimirem Kliczko, starcie Gennady’a Golowkina z Saulem Alvarezem, czy też dwa niespodziewane zwycięstwa genialnego Taja, Srisaket Sor Rungvisai’a, nad Argentyńczykiem, Romanem Gonzalezem. To samo tyczy się boksu w Polsce. Narzekających na stan dzisiejszego boksu w Polsce oraz za każdym razem wspominających czasy Andrzeja Gołoty malkontentów nie brakuje. Choć Andrzej Gołota był świetnym zawodnikiem (o tym wie każdy!), warto przestać żyć przeszłością i spojrzeć w przyszłość. A ta zaczyna malować się co raz korzystniej. Miniony rok w polskim boksie należał zdecydowanie do Adama Kownackiego. Pochodzący z Łomży bokser, a mieszkający i trenujący w USA, znokautował byłego pretendenta do pasa WBC, Artura Szpilkę, czym zyskał duży rozgłos w Polsce. Początek tego roku Adam również może zaliczyć do udanych. W styczniu pokonał przez nokaut podopiecznego legendarnego trenera Freddie Roacha, Iogo Kiladze. Kolejnym zawodnikiem, który może w niedalekiej przyszłości dać wiele radości polskim kibicom, jest Izu Ugonoh. Pięściarz ze Szczecina przegrał co prawda przez nokaut z niesamowicie silnym Dominiciem Breazeale, ale pokazał, że jeśli poprawi kilka rzeczy w swoim boksie, to cała światowa waga ciężka będzie musiała się z nim liczyć. Ponadto magazyn The Ring uznał piątą rundę walki Polaka z Amerykaninem za rundę roku.

Całej stawce przewodzi wspomniany już wyżej Maciej Sulęcki. Boksujący w dwóch kategoriach wagowych (super półśredniej i średniej) Polak jest najjaśniej świecącą gwiazdą Polskiego boksu na tą chwilę.

Sulęcki zyskał większy rozgłos, gdy w 2014 roku pokonał w 7 rundzie przez techniczny nokaut Grzegorza Proksę. Kolejnym dużym krokiem w jego karierze było zwycięstwo nad młodym i niepokonanym Hugo Centeno Jr’em, które sprawiło, że o Maćku zrobiło się głośno za oceanem. Na kolejną dużą walkę Sulęcki musiał czekać prawie półtora roku, gdy to skrzyżował rękawice z mocnym Niemcem, Jack’iem Culcayem. Walka ta była zdecydowanie najcięższą w karierze Maćka. Jack Culcay, mimo że posiadał dużo gorsze warunki fizyczne od Polaka, to trafiał bardzo mocnymi sierpowymi. Po zwycięstwie nad Culcayem stało się jasne, że kolejną walką Sulęckiego będzie walka o pas z czempionem WBC, Jermellem Charlo. Mimo pewnej walki o pas – i na papierze – walki z łatwiejszym rywalem, Maciej Sulęcki wybrał walkę z Jacobsem, wracając przy tym do wyższej kategorii wagowej. Wielu ekspertów i kibiców bokserskich zastanawiało się nad słusznością tego wyboru.

Sulęcki, wybierając drogę trudniejszą, jaką jest walka z Danielem Jacobsem, zrobił ruch ryzykowany, ale również taki, który może mu dać bardzo wiele. Wydaje się, że Polak nawet przegraną w dobrym stylu mógłby ugrać więcej niż zwycięską walką o pas z Charlo. Jacobs jest w Stanach Zjednoczonych bardzo rozpoznawalną postacią, zwłaszcza po świetnym pojedynku jaki odbył z Triple G. Maciek wie o tym, że w boksie, podejmując tylko duże wyzwania, można dostawać w przyszłości jeszcze lepsze walki i zarabiać wielkie pieniądze. Dobrym przykładem jest Anthony Joshua, który dzięki sympatii swoich fanów wyprzedaje wielkie hale w zaledwie kilka godzin. Natomiast mistrz WBC wagi ciężkiej, Deontey Wilder, który – przez dobieranie sobie przez długi czas łatwych rywali – jest w USA sportowcem słabo rozpoznawalnym.

Zwycięstwo Polaka nad Jacobsem byłoby wielkim zaskoczeniem w świecie boksu, ale umiejętności Maćka predysponują Go do tego. Dodatkowym atutem Sulęckiego będzie jego narożnik, a mianowicie trener Andrzej Gmitruk, z którym swego czasu Tomasz Adamek sięgał po najwyższe trofea. Wynik walki poznamy już 28 kwietnia czasu Amerykańskiego, ale niezależnie od rezultatu Maciej Sulęcki już wygrał, dostając walkę, o której mówi cały bokserski świat.

Przemysław Ambroziak