Trening z KONTUZJĄ PLECÓW

13 listopada 2017
3 168 Wyświetleń


W tym artykule chciałbym Wam przedstawić mój trening grzbietu, ale nie zachęcam do kopiowania (bezkrytycznego) mojego planu treningowego. Wiadomo, że to, co komuś służy, niekoniecznie może odpowiadać Wam. Myślę, że bardzo dobrze jest czytać (w celach edukacyjnych) o treningach innych, lecz

swój trening każdy musi dopasować do siebie.

Jak niektórzy z Was już wiedzą, borykam się z kilkoma chorobami, w tym z uszkodzeniem kręgosłupa na odcinku L5, S1. Część jądra miażdżystego po prostu „wisi” w kanale kręgowym i przez ucisk na nerwy powoduje ból, co bardzo często ogranicza mobilność. Są tygodnie, kiedy nie mogę samodzielnie włożyć butów. Czeka mnie operacja, lecz na razie powiem Wam szczerze – trochę przed nią „uciekam”.

Z powodu opisanej sytuacji treningi każdej grupy mięśniowej znacznie się u mnie zmieniły. Muszę bardzo uważać i przemyśleć zawsze każdy ruch. Minęły czasy, kiedy trenowałem z dużymi ciężarami, lecz nie zamierzam się poddać (co z resztą udowodniłem przede wszystkim sam sobie, wracając na scenę w tym roku z dobrymi efektami). Jeżeli kiedyś ktoś by mi powiedział, że będę trenował często z obciążeniami nawet o połowę mniejszymi i będę w stanie dalej się rozwijać, to bym na pewno zignorował takie stwierdzenie. Dziś wiem, że to działa. Faktem ważnym jest to, że zanim wprowadziłem zmiany w treningach, miałem za sobą około 15. lat treningów. Czas ten niewątpliwie pozwolił na zbudowanie „fundamentu” mojego ciała. Wiem doskonale, że początkowa faza treningów w kulturystyce wiąże się z technikami, które trzeba stosować na dużych (stosunkowo) obciążeniach.

Poniżej przedstawiam mój obecny trening pleców. Jak zobaczycie, składa on się głównie z ćwiczeń

(…)

No i ostatnie ćwiczenie, które kończy trening mojego grzbietu, to

WIOSŁOWANIE POZIOME, SIEDZĄC, Z UŻYCIEM DOLNEGO WYCIĄGU Z UCHWYTEM TRÓJKĄTNYM.

Faza ekscentryczna rozpoczyna się od pełnego rozciągnięcia najszerszych grzbietu. Do fazy koncentrycznej przechodzę, prowadząc łokcie blisko tułowia, i na koniec oczywiście (bez nadmiernego odchylania) wypięta jest klatka piersiowa.

W moim treningu jest aż 7 ćwiczeń na plecy, czyli objętość jest bardzo duża. Rekompensuje mi to brak elementów ciężkiego treningu. Stawiam więc na absolutne zmęczenie mięśni, trenując niewielkimi obciążeniami. Jeżeli chodzi o kolejność wykonywania ćwiczeń, to często ją zmieniam, żeby „zaskoczyć” mięśnie zmianą bodźców. Na razie taka metoda zdaje egzamin, więc trenuję przy jej wykorzystaniu. Obecnie jestem w okresie mniejszej intensywności treningowej, która trwa już miesiąc, a dieta „ma dużo grzechów”, więc czas już wziąć się do pracy, aby przygotować się do sezonu jesiennego. Nie mam zamiaru poddawać się z tego względu, że coś mi dolega, dlatego śledźcie moje dalsze poczynania, które między innymi będę chciał prezentować na łamach magazynu Perfect Body.

Cały artykuł do przeczytania w 47. numerze magazynu Perfect Body w sprzedaży na początku listopada 2017 w:

  • salonach prasowych Kolporter, Empik oraz RUCH,

  • punktach Perfect Body Center,

  • najlepszych sklepach z suplementami diety i odżywkami dla sportowców,

  • prestiżowych klubach fitness.