Trening na czczo

8 maja 2019
53 Wyświetleń

Trening na czczo budzi wiele kontrowersji. Z jednej strony wiele osób mówi, że jakiekolwiek ćwiczenie aerobowe wymaga energii w postaci węglowodanów i tłuszczów dostarczonych jeszcze przed podjęciem treningu, z drugiej strony zwolennicy treningu na czczo decydują się na taką opcję, twierdząc, że trening z pominięciem śniadania przyśpiesza redukcję tkanki tłuszczowej i pozwala osiągnąć lepsze wyniki sportowe. Za treningiem na czczo przemawia również pora, w której się on odbywa. Rano, niedługo po przebudzeniu, jesteśmy bardziej skupieni oraz mamy więcej energii, niż w późniejszych porach dnia. Oczywiście wszystko zależy od naszych preferencji oraz wytrzymałości. Trening na czczo ma jednak wiele plusów, które sprawiają, że warto przynajmniej spróbować tego typu aktywności.

Rano, kiedy nasz organizm pości od przynajmniej 10 godzin, korzysta głównie z tłuszczu zgromadzonego w tkance tłuszczowej, która zamagazynowała w jego postaci nadmiar wcześniej przyjętych kalorii. Dzięki temu poranny trening na czczo jest bardziej efektywny, gdy naszym celem jest redukcja, czyli pozbycie się zapasów, nadmiaru tkanki tłuszczowej. Podczas treningu na czczo, oprócz zapasów energetycznych tkanki tłuszczowej, spalane są także zapasy tkanki mięśniowej. Gdy znacznie wyczerpie glikogen, organizm zacznie spalać aminokwasy białek, doprowadzając do ich rozpadu w mięśniach. Jest to efekt odwrotny do przez nas zamierzonego. Można jednak zapobiec temu procesowi, przyjmując przed treningiem małą porcję białka lub kilka kapsułek aminokwasów BCAA. Dodatkowo przed treningiem trzeba pamiętać o nawodnieniu organizmu; dobrym rozwiązaniem jest wypicie 2 szklanek wody mineralnej lub wody z cytryną tuż po przebudzeniu.

Osobiście nigdy nie trenuję na czczo, ponieważ moim celem treningowym jest budowanie siły i wytrzymałości,  a nie spalanie tłuszczu. Natomiast największą zaletą wczesno porannego treningu jest aktywne rozpoczęcie dnia, które prawdopodobnie poprawia regularność treningu, głównie ze względu na stałe godziny pobudki.

Dominik Skrzyński