SEX

Sposób na ‘oporną, czyli tricki psychologiczne pomagające uwieść kobietę

29 grudnia 2016
255 Wyświetleń

Mężczyzna poznaje kobietę i w romantyczno-erotycznym uniesieniu zaczyna jaśnieć i śpiewać cały świat. Napięcie między nimi widoczne jest nawet z kosmosu. Hormony szczęścia produkowane są w hektolitrach. Mogą godzinami patrzeć sobie w oczy, tańczyć w deszczu, trzęsącymi się głosami wyznawać swoje uczucia, pragnienia i najskrytsze fantazje. Niestety, rzeczywistość bywa o wiele bardziej skomplikowana. Nierzadko trzeba się sporo natrudzić, aby kobieta zechciała umówić się choćby na randkę. Mówiąc wprost – obiekt westchnień stawia opór. Taki opór może wynikać z braku motywacji do nawiązania relacji lub wprost odwrotnie – mieć charakter zachęcający, mający zmobilizować mężczyznę do pokazania kobiecie, co jest gotowy zrobić, aby ją zdobyć.

Opór można pokonać dzięki poznaniu psychologicznych, często wyzwalających się automatycznie, mechanizmów rządzących ludzkim postępowaniem. Stereotypowe zachowanie jest bardzo powszechne, ponieważ w wielu przypadkach ta automatyczność okazuje się najbardziej skuteczna, a w innych jest nawet niezbędna do radzenia sobie w sytuacjach niejasnych. Każdy z nas tworzy na własne potrzeby indywidualne schematy reagowania po to, aby podczas różnych zdarzeń bez dłuższego namysłu mniej więcej wiedzieć, jak się zachować. W ten sposób dajmy na to kobieta niepewna rzeczywistej wartości mężczyzny opiera się na stereotypie mówiącym np., że to, co jest piękne jest też dobre, czy że mężczyzna po ślubie musi być interesujący, ponieważ jakaś kobieta już go wybrała.

W relacjach damsko-męskich kluczowe znaczenie, obok atrakcyjności fizycznej, odgrywa atrakcyjność interpersonalna. Oznacza ona pozytywne ustosunkowanie się do drugiego człowieka, a wyraża sympatią, którą go obdarzymy i pragnieniem przebywania z nim. Zastanawia więc, co należy czynić, aby druga osoba dostrzegała nas jako atrakcyjnych interpersonalnie?

Atrakcyjność mężczyzny wzrasta wraz ze wzrostem częstotliwości jego kontaktów z uwodzoną kobietą.

Osoby, z którymi najczęściej się spotykamy mają największą szansę wzbudzić w nas sympatię i zostać naszymi partnerami. Wystarczy przypomnieć sobie, z kim w szkole podstawowej kolegowaliśmy się najczęściej. Większość wskaże albo osoby, z którymi siedziało się w ławce szkolnej, albo te, z którymi wspólnie wracało się po szkole do domu, czy mieszkało na jednym osiedlu. Wyobraź sobie, że jakąś osobę spotykasz codziennie, np. stojąc na przystanku tramwajowym. Gdyby ktoś spontanicznie zapytał Cię, czy ta często spotykana, choć w dalszym ciągu obca, osoba wydaje Ci się miła czy zniechęcająca, najpewniej określiłbyś ją jako sympatyczną. Okazuje się, że po pewnym czasie nawet nieznaną osobę zaczynamy postrzegać jako przez nas lubianą. Chyba, że zachowuje się ona w sposób nieprzyjemny, to wtedy częstsze kontakty prowadzą do niechęci. Badania naukowe potwierdzają, że większość z nas na swojego życiowego partnera wybiera taką właśnie osobę, z którą chodziło się do jednej klasy, którą zna się z sąsiedztwa lub z którą pracowało się w jednej firmie. Wpływ częstych kontaktów na wzrost sympatii jest wynikiem ‘oswojenia się’ z drugą osobą. Dla potwierdzenia tego psychologicznego mechanizmu, można zrobić prosty eksperyment. Obejrzyj własną fotografię, a potem obrób ją w programie komputerowym, tak aby uzyskać lustrzane odbicie. Następnie wybierz tę, która podoba Ci się bardziej. Znamienna większość wskaże swój wizerunek przedstawiający lustrzane odbicie, ponieważ takiego siebie widzi codziennie podczas porannej toalety czy w odbiciu witryny sklepowej. Z kolei naszym przyjaciołom i kolegom znacznie częściej będzie podobać się oryginalna fotografia, bo oni widzą nas właśnie takich i do takich się przyzwyczaili.

Oswojenie można również uzasadnić zmniejszaniem się niepewności. To znaczy, jeśli wybrana przez Ciebie kobieta spotyka Cię w przyjemnym kontekście, np. widzi Cię często, gdy wychodzisz z psem na spacer, to przestajesz wzbudzać w niej niepewność. Każda nowa osoba bowiem wywołuje większą bądź mniejszą niepewność, co wynika z braku informacji, czego można się po niej spodziewać. Mężczyzna dbający o swojego psa i uśmiechający się do kobiety zawsze gdy ją mija – po jakimś czasie wydaje się znany, a więc bezpieczny.

„Chcesz ją poderwać, to postaw jej drinka” – tą poradą tak często wymieniają się koledzy, że aż może wydać się fikcją. Bo jak to, w czasach dynamicznie rozwijającego się nurtu walki o równouprawnienie robić coś, co pokaże kobiecie przewagę mężczyzny nad nią? Część kobiet rzeczywiście może potraktować taki ruch jako wyraz pogardy wobec jej płci. Większość jednak (zwłaszcza tych zainteresowanych uwodzicielem), odczyta ten gest jako chęć zbliżenia się do niej i zareaguje zgodą na rozpoczęcie znajomości. Znajduje to swoje uzasadnienie w mechanizmie opierającym się na pewnych ogólnych tendencjach ludzkiego zachowania, tj. poczuciu konieczności odwdzięczania się.

Chcąc zatem uwieść kobietę, należy przestrzegać zasady wzajemności. Oznacza to, że kobieta zdecydowanie częściej ulegnie mężczyźnie, który zrobi dla niej coś przyjemnego, jak np. zaproponuje drinka, pomoże wymienić koło w samochodzie, czy obdaruje komplementami.

Taka reakcja wynika z głęboko zakorzenionego przekonania człowieka, że należy odpłacić wdzięcznością osobie, która zrobiła dla nas coś miłego. Jest to swoista forma wzbudzania w kobiecie zobowiązania do tego, aby zrewanżowała się również czymś miłym, np. rozmową czy kolejnym spotkaniem. Poczucie zobowiązania często sprzyja więc kształtowaniu się stałych relacji, poprzez uruchomienie dodatkowych reguł – zaangażowania i konsekwencji. Zaangażowanie wiąże się z przekonaniem kobiety, że jak już podjęła ona trud rozpoczęcia znajomości, wkładając w to energię, czas itp., to szkoda byłoby rezygnować. Przypomina to sytuację, gdy wybieramy określoną formę treningu i widzimy, że koledzy, którzy stosują inne ćwiczenia znacznie szybciej osiągają wymarzoną sylwetkę. Pojawia się wtedy dylemat, czy zmienić wykonywane ćwiczenia, czy jednak pozostać przy dotychczasowym treningu. Większość z nas decyduje się na pozostanie, w myśl przekonania, że: „jak już włożyłem tyle wysiłku, to nie zmarnuję tego i wytrwam do końca”. Z kolei mechanizm konsekwencji oznacza, że jeśli mężczyźnie uda się zachęcić kobietę do rozmowy albo wspólnej zabawy, to często odczuwa ona obowiązek kontynuowania rozpoczętej relacji: „skoro raz zgodziłam się na wypicie wspólnego drinka, dlaczego miałabym nie zgodzić się na drugiego?”. Nawet wtedy, gdy zaczyna myśleć, że nawiązanie kontaktu nie było do końca słuszną decyzją, brnie dalej, starając się znaleźć jakiś dobry powód i uzasadnienie dla swojego zachowania. Wszystko po to, aby pozostać konsekwentną, gdyż tacy ludzie oceniani są jako godni zaufania i wytrwali. Toteż często nawet przypadkowy kontakt może stać się początkiem przyjemnej przygody.

Mężczyzna, chcący uwieść kobietę, powinien także wzbudzać w niej poczucie, że nie jest całkowicie osiągalny.

To, czego nie posiadamy, co jest nam zabronione i kontrowersyjne, podsyca bowiem ciekawość i chęć zdobycia. Zakazanego owocu pragnie się bardziej właśnie dlatego, że jest zakazany, a nie dlatego przecież, że ma ładniejszy kolor, czy lepszy smak – „nie mogę tego mieć, to właśnie dlatego tego chcę”. Ile razy zdarza się, że w naszym otoczeniu jest ktoś, kto próbuje nas uwieść, a na nas nie robi to żadnego wrażenia. To dlatego, że poziom dostępności przekłada się na stopień pożądania, więc potencjalni partnerzy dostępni bez ograniczeń, dość szybko tracą swoją wartość i stają się nieatrakcyjni.

Zasada niedostępności bazuje na przekonaniu, że mężczyźni trudno dostępni są cenniejsi niż ci, dostępni na wyciągnięcie ręki.

To, co jest cenniejsze jest automatycznie bardziej pożądane. Tak samo, jak zdarza się nam myśleć, że o jakości wina świadczy jego cena (co w rzeczywistości nie musi iść w parze). Reguła ta wyjaśnia także częsty wzrost zainteresowania kobiet mężczyznami posiadającymi obrączkę na palcu. Oczywiście, ze stosowaniem tej reguły nie należy przesadzać, tak by mniej odważna kobieta nie zniechęciła się już na samym początku. Chodzi o to, aby ona również mogła poczuć się łowcą, a do tego, mimo wszystko, potrzebne są jakieś sygnały jego gotowości. Skieruj zatem do niej raz na jakiś czas miłe zdanie, aby rozbudzić jej zainteresowanie. Nie zadziała to jednak z całą pewnością w stosunku do kobiety nieśmiałej, bo może nie mieć na tyle odwagi, aby zareagować na podobną metodę uwodzenia. Z drugiej strony, żaden mężczyzna nie odniesie również towarzyskiego sukcesu, jeśli pragnienie nawiązania romansu z kobietą przerodzi się w obsesję na jej punkcie i desperację, aby ją posiąść. Owszem, wiele kobiet pragnie prawdziwego, głębokiego zaangażowania, lecz zbyt szybkie i zbyt silne odstraszy nawet początkowo mocno zainteresowaną kobietę.

W przezwyciężeniu oporu dobrze jest wykorzystać poczucie humoru.

Skomentuj w zabawny sposób, to co się dzieje wokół Was lub niezręczność w Waszej rozmowie. Obniżanie w ten sposób napięcia wywoła w kobiecie poczucie odprężenia i rozluźnienia. Jeśli dodatkowo dołączysz szczery uśmiech, odbierze Cię jako przyjemnego w kontakcie i chętniej otworzy się na zawarcie znajomości. Uśmiechanie się, podobnie jak wykazanie się poczuciem humoru, pozwoli jej założyć, że jesteś pewny siebie i w pozytywny sposób patrzysz na świat, a randka z Tobą nie przemieni się w smętne spotkanie.

Wyobraźmy sobie teraz, że mężczyzna pragnie uwieść bardzo oporną kobietę. Jakie mechanizmy psychologiczne sterujące ludzkim działaniem może wykorzystać?

Na początek przydatne staje się zasugerowanie kobiecie, aby ustąpiła w jakiejś drobnej kwestii, np. zamiast proponować od razu wspólną noc, namów ją na wspólną kawę. Po pierwsze, zyskasz możliwość zaprezentowania jej swojej osoby w jak najlepszym świetle, a po drugie, będziesz miał okazję do zachęcania jej do kolejnych ustępstw. Wynegocjowanie z kobietą kolejnych ustępstw będzie już łatwiejsze, ponieważ zadziała mechanizm konsekwencji. To tak, jakby mężczyzna włożył stopę w drzwi i uniemożliwił kobiecie ich całkowite zamknięcie.

Znaną chyba wszystkim z telewizyjnego ekranu jest metoda inspektora Columbo. Porucznik w pomiętym prochowcu i rozklekotanym samochodzie sprawia wrażenie zagubionego, nieporadnego i nieposiadającego doświadczenia. Jest mu bardzo daleko do obrazu silnego policjanta. Dlaczego więc Columbo zawsze odnosi zamierzony cel? Otóż swoją postawą wzbudza u innych, nawet najbardziej zagorzałych przeciwników, pragnienie udzielenia pomocy nieporadnemu mężczyźnie, przez co ‘ratownicy’ tracą czujność i wpadają w jego pułapkę. Uważać jednak należy, aby nie przesadzić z ujawnianiem swoich słabości, ponieważ popadanie w skrajności prawie zawsze odczytywane jest jako pewna forma patologii.

Bardziej chodzi o to, aby wyznać jakąś swoją drobną skazę, po to by kobieta nie odniosła wrażenia, że ma do czynienia z zarozumialcem.

Czasami mężczyzna ma wobec potencjalnej partnerki konkretne zamiary, ale zdaje sobie sprawę, że bezpośrednie wyrażenie pragnienia może ją zniechęcić. Toteż przydatną zasadą może okazać się odłożenie tego na później. Gdy wyjdziemy z propozycją, na którą kobieta absolutnie nie wyraża zgody, najlepszym rozwiązaniem jest skupienie się na mniej istotnych kwestiach. Pozwala to na wprowadzenie odpowiedniego klimatu rozmowy i przyjemnej atmosfery zaufania i wzajemnego zrozumienia, co jest bazą do uzyskania kompromisu, a następnie osiągnięcia celu.

Byle nie stracić to technika, która dowodzi, że ludzie generalnie są bardziej zmotywowani wtedy, gdy usłyszą, co mogą stracić i co ich ominie, niż co mogą zyskać. Zatem bardziej skuteczny będzie ten mężczyzna, który wyjawi kobiecie, że jeśli nie zdecyduje się na spotkanie z nim to straci szansę przeżycia ekscytującej przygody, niż ten, który taką samą treść przekaże słowami: „jeśli zdecydujesz się na spotkanie, to przeżyjesz ekscytującą przygodę”. Dostrzeżenie potencjalnych strat jest zawsze skuteczniejsze niż obietnica zysków. Uświadomienie sobie możliwości straty wzbudza poczucie niezadowolenia, które kobieta pragnie szybko zniwelować poprzez wykorzystanie szansy, czyli zaangażowanie się w relację.

Kolejną efektywną techniką jest magiczne słowo, które polega na mówieniu w pierwszej kolejności o swoich wadach, a dopiero potem o zaletach:

„Niestety, czasem jestem niepunktualny, ale za to …”. Naturalnie, przedstawiane wady nie mogą być dużego kalibru, bo doprowadzi to do szybkiej rezygnacji z dalszego kontaktu i zablokuje możliwość odkrycia zalet. Źródłem sukcesu staje się tu wiarygodność adoratora, który poprzez ukazanie swoich drobnych niedoskonałości, wzbudza większe zaufanie u kobiety.

Szansę na uwiedzenie płci przeciwnej można zwiększyć za pomocą wkradania się w cudze łaski.

Efekt ten można uzyskać w trojaki sposób. Pierwszy z nich polega na podnoszeniu wartości kobiety za pomocą np. komplementowania jej urody, chwalenia postawy, czy zachowania. Dzięki temu wzrasta w niej poczucie własnej wartości i jednocześnie poprawia nastrój, jak również podnosi chęć podtrzymania kontaktu. Zaczyna ona myśleć o mężczyźnie jako o kulturalnym, szarmanckim i uprzejmym. Co więcej, tu też może on liczyć na odwzajemnienie się taką samą serdecznością i otwartością przez uwodzoną kobietę. Istnieje przy tym ważny warunek – pochlebstwa muszą być uzasadnione, czyli zgodne z prawdą. Jeśli pulchna kobieta usłyszy od adoratora, że jest zgrabna, to z całą pewnością zacznie doszukiwać się ukrytego motywu tych słów. Drugi sposób opiera się na dostosowywaniu się swoim zachowaniem, strojem lub postawą do potrzeb, standardów i wymagań kobiety. Jeśli więc dzieli się ona swoimi poglądami na temat wielkiego znaczenia aktywności fizycznej, on powinien mieć dokładnie takie samo zdanie. Poczuje ona dodatkowo, że są do siebie podobni. Poczucie podobieństwa sprawia, że prościej będzie mu na nią wpłynąć i zachęcić do spełnienia prośby. Trzeci sposób wkradania się w jej łaski dotyczy autoprezentacji, w której mężczyzna podkreśla takie cechy własnej osoby, które są pożądane i cenione przez kobietę. Kiedy wybranka preferuje mężczyzn wysportowanych, dobrze jest zwrócić jej uwagę na swoją dbałość o regularne treningi.

Podczas przełamywania oporów mężczyzna nie może postępować w sposób zbyt nachalny, w przeciwnym razie ograniczy kobiecie poczucie wolności w zakresie podejmowanych decyzji, zachowań i myśli. Narzucanie własnego towarzystwa wzbudzi w niej naturalną reakcję oporu, w wyniku pojawienia się odczucia presji i przymusu. Taki stan wywoła bunt i przeciwstawianie się ograniczanej swobodzie. Mężczyzna powinien zatem tak prowadzić rozmowę, aby kobieta sama doszła do wniosku, że chce z nim przebywać.

Jeśli zaobserwujesz, że Twoje działania zmierzające do uwiedzenia wybranki nie przynoszą efektu, to najpewniej w rzeczywistości nie ma ona ochoty na nawiązanie relacji. Często także problem ze wzbudzeniem zainteresowania u kobiety nie tkwi jedynie w wykorzystywanych strategiach, co w wysyłanych przez mężczyznę sygnałach, które nie są dla niej na tyle jasne, aby odważyła się na nie zareagować. Przed zastosowaniem opisanych taktyk warto dodatkowo poddać się refleksji, czy sami chcielibyśmy być ofiarami swoistej manipulacji. W miłosnych grach wszystkie chwyty są wprawdzie dozwolone, lecz tylko wtedy, gdy przyjmie się fundamentalną zasadę, tj. swoim działaniem nie wyrządzać kobiecie krzywdy.

Spór między kobietami i mężczyznami na temat tego, czy istnieją sposoby na skuteczne uwiedzenie, ma więc odpowiedź twierdzącą. Tak samo, jak istnieją efektywne metody zwiększenia szansy, że sprzedawca samochodów przekona klienta do dokonania zakupu, mimo że ten nie do końca był przekonany, czy oby na pewno potrzebuje tego auta. Nie ma wprawdzie jednej zawsze skutecznej taktyki na przełamanie oporu, istnieją jednakże pewne uniwersalne strategie uwodzenia kobiety. Prawdą jest więc to, że znamy szereg psychologicznych mechanizmów, strategii manipulacyjnych i socjotechnik, których wykorzystanie pozwala na zwiększenie szansy zdobycia kobiety. Oczywiście, nie wszystkie zadziałają tak samo w każdej sytuacji i w stosunku do każdej z nich.

dr Izabela Stankowska