Resweratrol – trening w pigułce

19 stycznia 2017
257 Wyświetleń

Resweratrol sprzedaje się na zachodzie jak ‘świeże bułeczki’; dla przeciętnego Kowalskiego jest jeszcze za drogi. Ten składnik winogron i czerwonego wina odkryto już wiele lat temu, przypisując mu rolę sprawcy tzw. ‘francuskiego paradoksu’ – niskiej zapadalności mieszkańców basenu Morza Śródziemnego na choroby układu krążenia, pomimo wysokiego spożycia tłuszczów zwierzęcych i cholesterolu – składników pokarmowych, znanych ze swych silnych właściwości promiażdżycowych. I chociaż później dowiedziono również skuteczności resweratrolu w zapobieganiu rozwojowi różnego typu nowotworów, to jednak jeszcze nie te właściwości zadecydowały o jego błyskotliwej karierze… ‘Bum resweratrolowy’ nastąpił wkrótce po tym, jak w trakcie prac badawczych ustalono, że związek ten silnie (13-krotnie) aktywuje tzw. ‘ enzymy młodości’ – sirtuiny – przedłużające o kilkadziesiąt (nawet o 70) procent czas życia organizmów doświadczalnych i zwierząt laboratoryjnych, w tym blisko spokrewnionych z ludźmi ssaków naczelnych. Dodatkowo wykazano, że resweratrol sprzyja intensywnemu spalaniu tłuszczu i szybkiej redukcji tkanki tłuszczowej, co powiększyło grono jego fanów o osoby z tendencją do tycia. Do grona konsumentów resweratrolu, obok amatorów długiego, zdrowego i szczupłego życia, błyskawicznie dołączyli sportowcy; kiedy badania udowodniły, że związek ten niezwykle efektywnie wspomaga rozwój wydolności tlenowej niemal z taką samą skutecznością, jak sterydy anaboliczne rozwój masy mięśniowej. Jednak wyniki kilku nowych prac, w tym omawianego tu dzisiaj, najaktualniejszego doświadczenia, wydają się dowodzić, że równie duże korzyści z suplementacji resweratrolu mogą uzyskać zawodnicy dyscyplin siłowych i sylwetkowych. I nie chodzi tu tylko o efekt redukcji tłuszczu podskórnego – też ważny w niektórych z tych konkurencji – ale o wpływ resweratrolu na ochronę i regenerację mięśni oraz ewentualny rozwój ich siły i masy…

Stephane Blanc i Iman Momken z Uniwersytetu w Strasburgu, kierując wieloośrodkowym zespołem badaczy, zawiesili na 15 dni dwie grupy szczurów za tylne łapy, co miało naśladować stan nieważkości lub unieruchomienie po wypadku – sytuacje związane z brakiem aktywności ruchowej. Jedna grupa podwieszonych szczurów otrzymywała resweratrol, podczas gdy druga – nie. Zarówno w przypadku braku grawitacji, jak też aktywności ruchowej, dochodzi do intensywnego rozpadu białek i głębokich zmian degeneracyjnych w obrębie tkanki mięśniowej: mięśnie zanikają – stają się małe i słabe. Szczury z grupy kontrolnej utraciły więc dużo masy i siły mięśniowej. Natomiast gryzonie pałaszujące resweratrol zachowały prawidłowy bilans białkowy, odpowiednią masę szybko- i wolnokurczliwych włókien mięśniowych, właściwe napięcie spoczynkowe oraz maksymalną siłę skurczu muskułów. Wyniki tego badania uznano za niezwykle cenne i wręcz przełomowe, gdyż wszystkie stosowane do tej pory w podobnej sytuacji środki – chociaż czasami dawały pewną poprawę – nie do końca spełniały pokładane w nich nadzieje. Uzyskane rewelacje naukowcy próbowali oczywiście wytłumaczyć na poziomie molekularnym, przywołując przy tym wyniki wcześniejszych prac innych zespołów badawczych…

Już od długiego czasu wiemy, że stan nieważkości lub unieruchomienie prowadzą do wzrostu poziomu kortyzolu we krwi i oporności tkanki mięśniowej na insulinę (insulinooporności). Kortyzol jest hormonem katabolicznym promującym rozpad białek mięśniowych, zaś insulina – hormonem anabolicznym, silnie stymulującym ich wytwarzanie. Tak więc zarówno nadmiar kortyzolu, jak też obniżona wrażliwość tkanki mięśniowej na insulinę, prowadzą do utraty masy i spadku siły muskułów. Natomiast resweratrol, jak dowiodły wcześniejsze badania, zarówno obniża poziom kortyzolu (prawie o 50%), jak też przeciwdziała rozwojowi insulinooporności, a do tego podnosi jeszcze poziom testosteronu – antagonisty kortyzolu – silnego hormonu anabolicznego stymulującego syntezę białek w tkance mięśniowej, wspólnie z insuliną.

Największy udział w ochronnym działaniu resweratrolu na mięśnie (w tym – utrzymaniu ich wrażliwości na insulinę) ma jednak zapewne jego stymulujący wpływ na aktywność wspominanych na wstępie sirtuin. W naturalny sposób enzymy te ulegają aktywacji w sytuacji niedostatku energetycznego, spowodowanego np. niskokaloryczną dietą. Przez pewien czas uważano więc – gdyż wskazywały na to niektóre obserwacje – że sirtuiny wpływają raczej negatywnie na mięśnie, hamując w ich komórkach proces syntezy białek, którego przebieg wymaga wysokiego nakładu energii, oraz zwiększając ich rozpad do aminokwasów, które są relatywnie efektywnym źródłem energii dla organizmu. Ostatnio jednak cała ta sprawa bardzo się zagmatwała… Niedobór energetyczny powstaje też przecież w efekcie wysiłku fizycznego, więc sirtuiny – jak dowiedziono – i tutaj włączają się intensywnie do akcji; najprawdopodobniej po to, aby ochraniać muskuły przed negatywnymi konsekwencjami wytężonej pracy. Ustalono, że sirtuiny nie ograniczają przerostu tkanki mięśniowej, indukowanego ciężkim wysiłkiem fizycznym. W sytuacji deficytu energetycznego, powodowanego niskokaloryczną dietą, sirtuiny wydają się przeciwdziałać wykorzystywaniu białek mięśniowych na cele energetyczne lub przynajmniej – optymalizować ten proces. Wprawdzie bowiem aminokwasy białek mięśniowych są relatywnie dobrym i łatwo dostępnym źródłem energii, ale ich spalanie prowadzi przecież do ubytku masy i siły mięśniowej. A pamiętajmy, że na własne życzenie głodzimy się dopiero dzisiaj; dawniej niedostatek kalorii oznaczał brak żywności w otoczeniu, zaś wytrzymałe, sprawne i silne mięśnie były nieodzowne do jej zdobycia – np. do wytropienia, doścignięcia i ubicia zwierza. A że długa i/lub intensywna praca mięśniowa służąca zdobyciu pożywienia, tym bardziej zubażała energetycznie organizm i tworzyła tym większe ryzyko spalania aminokwasów białek, czyli utraty zdolności wysiłkowych muskułów, dlatego sirtuiny prawdopodobnie nie tylko ochraniały mięśnie przed samospaleniem, ale generalnie uruchamiały liczne mechanizmy adaptacyjne – poprawiające sprawność, wydajność i ekonomię ich pracy. Przy bezczynności ruchowej natomiast, muskuły nie są do niczego potrzebne, więc nie działają tu sirtuiny, a organizm nieekonomicznie dysponuje zasobami ich białek, co doprowadza w końcu do zaniku tkanki mięśniowej. Tak też i resweratrol, silnie aktywujący sirtuiny, naśladuje w tej sytuacji efekty aktywności ruchowej…

Wprawdzie wcześniej zaobserwowano, że sirtuiny opóźniają dojrzewanie młodych komórek mięśniowych, ale dzisiaj już wiemy, że jednocześnie pobudzają ich rozmnażanie. Proces dojrzewania młodych komórek mięśniowych do dorosłych ma znaczenie dla mięśni tylko w dzieciństwie lub w przypadku ich regeneracji po silnym uszkodzeniu mechanicznym – np. po zmiażdżeniu. W efekcie adaptacji do wysiłku, dorosłe komórki mięśniowe pobierają od młodych jedynie ich jądra komórkowe, prowadzące anabolizm białek i powiększające w ten sposób masę muskułów. Dla muskulatury sportowca najważniejsza jest więc ogólna liczba młodych komórek mięśniowych, a tym samym ilość gotowych do pobrania, sprawnych anabolicznie jąder komórkowych.

Sirtuiny są deacetylazami, czyli enzymami odszczepiającymi od białek reszty kwasu octowego. Odszczepienie takie zmienia strukturę przestrzenną i aktywność danego białka. Sirtuiny, jako tzw. koregulatory transkrypcji, współpracują najczęściej z czynnikami transkrypcyjnymi, hamującymi lub pobudzającymi geny do produkcji określonych białek funkcjonalnych i strukturalnych. Ostatecznie więc – sirtuiny zmieniają aktywność oraz pobudzają lub hamują produkcję różnego typu białek. I tak np.: hamują aktywność i produkcję enzymów katabolicznych rozbijających białka i niszczących komórki mięśniowe. Jednocześnie pobudzają wytwarzanie białek transportowych i enzymatycznych, zaangażowanych w spalanie kwasów tłuszczowych, jak również mitochondriów – organelli komórkowych, pozyskujących (głównie z tłuszczów) energię użyteczną w postaci ATP, kierowaną do pracy, regeneracji i rozwoju muskulatury. Pobudzają wytwarzanie białek enzymów antyoksydacyjnych, eliminujących wolne rodniki tlenowe, które wprawdzie – w pierwszej fazie regeneracji powysiłkowej – sprzyjają odbudowie białek, jednak niszczą białka i osłabiają mięśnie, kiedy podwyższony ich poziom utrzymuje się permanentnie w komórkach mięśniowych, jak w przypadku przetrenowania, starzenia się organizmu lub braku aktywności ruchowej. Sirtuiny pobudzają też wytwarzanie określonych form (izoform) białek kurczliwych włókienek mięśniowych – ciężkich łańcuchów miozyny. To właśnie ciężkie łańcuchy miozyny generują skurcze mięśni, zużywając energię w postaci ATP. Izoformy miozyny włókien wolnokurczliwych (typu I) – nie dość, że zużywają mało ATP, to jeszcze wykorzystują jego pulę pochodzącą z oszczędnych przemian tlenowych. Dzięki temu mogą wprawdzie pracować bardzo długo, ale tylko z umiarkowaną siłą. Natomiast izoformy włókien szybkokurczliwych (typu II B) zużywają dużo ATP pochodzącego z nieekonomicznych przemian beztlenowych, dzięki czemu pracują z ogromną siłą, ale jedynie przez bardzo krótki okres czasu. Sirtuiny wydają się natomiast dokonywać zabiegu polegającego z jednej strony na zwiększaniu produkcji izoformy miozyny włókien typu I, z drugiej zaś – izoformy włókien typu II A, które również kurczą się szybko i silnie, i zużywają dużo ATP, tak jak II B, za to wykorzystują ATP pochodzący z ekonomicznego metabolizmu tlenowego. To wydaje się wyjaśniać: w jaki sposób resweratrol (via sirtuiny) ekonomizuje czynności mięśni oraz wpływa jednocześnie dodatnio – zarówno na wytrzymałość, jak też i siłę muskułów.

ANTI-OX power blend™ Mega Caps®
Zapewne nie zdziwi nas teraz fakt, że resweratrol ‘ochrzczono’ mianem ‘treningu w pigułce’… Zażywanie kapsułek z resweratrolem niesie przecież podobne konsekwencje dla mięśni – jak trening. Kolejne badania zapewne pokażą: czy resweratrol poprawia skuteczność treningów siłowych, tak jak to czynią sterydy? (Jedno wykonane do tej pory doświadczenie z użyciem analogu resweratrolu przyniosło tu niezwykle obiecujące rezultaty.) Póki co – resweratrol badany jest jako środek łagodzący konsekwencje zdrowotne braku grawitacji i aktywności ruchowej u kosmonautów i osób unieruchomionych po wypadkach. Widać jednak na pierwszy rzut oka, że z jego dobrodziejstw już mogą korzystać kulturyści i inni siłacze… Przecież przy redukcji tkanki tłuszczowej, a więc w sytuacji deficytu kalorycznego, resweratrol nie tylko ułatwi spalanie tłuszczu, ale jednocześnie ochroni mięśnie przed utratą siły i masy. Wygląda też na to, że może rozwiązać dylematy adeptów sportów siłowych pojawiające się w okresach przerw treningowych, powodowanych wakacjami lub kontuzją… Przerwa w treningach, czyli bezczynność ruchowa, nie przyniesie uszczerbku dla stanu naszej muskulatury, kiedy – w okresie jej trwania – systematycznie przyjmować będziemy suplement resweratrolu.
 
Sławomir Ambroziak