REDUKCJA NA CAŁEGO

29 grudnia 2016
231 Wyświetleń

Artykuł sponsorowany 

Zdrowy styl życia, sprawiający, że jesteśmy szczupli, zdrowi i wysportowani, to temat starszy niż Dąb Bolesław. Przez lata nasza wiedza na temat mechanizmów decydujących o tym, czy jesteśmy fit, czy nie, znacznie się zmieniła. Co ważne – informacje te spopularyzowały się i są dostępne dla każdego. Mimo to tysiące ludzi wierzy, że jedna tabletka rano i druga wieczorem pomoże zrzucić nadmiar tłuszczu z brzucha.

Substancje używane w „spalaczach tłuszczu” są bardzo szeroko reklamowane, a ich działanie na organizm jest poparte badaniami i dobrze uzasadnione. Szkoda tylko, że w praktyce środki takie po prostu samodzielnie nie działają i poprzez samo ich zażywanie nie będziemy szczuplejsi. Powód jest bardzo prosty. Tyjemy od nadmiernej podaży kalorii. Dodatkowo jemy olbrzymie ilości przetworzonego pożywienia, ciasteczka, soczki, kluchy z cukrem, etc. Z powodu różnych obowiązków często nie mamy czasu i siły na rekreację ruchową. W takiej sytuacji żaden nawet najlepszy, najdroższy „spalacz tłuszczu” nie pozbawi nas ani grama tkanki tłuszczowej.

Mechanizm rządzący naszym tyciem lub chudnięciem można uprościć i sprowadzić do jednego równania: Ilość energii przyjętej – ilość energii wydatkowanej = X. Jeśli X=0 – waga stoi w miejscu, jeśli X>0 – będziemy przybierać na wadze, jeśli X<0 – będziemy tracić na wadze.

Istotą całego procesu odchudzania jest wobec tego DEFICYT ENERGETYCZNY, a mówiąc inaczej – musimy więcej energii wydatkować aniżeli pozyskiwać z pokarmu.

Oczywiście, nie jest to jedyny czynnik regulujący ilość tkanki tłuszczowej. Do pozostałych, równie ważnych czynników, należą: 

·         Równowaga hormonalna – w rzeczywistości to hormony regulują pracę całego naszego organizmu, a zaburzenia w ich wydzielaniu mogą totalnie zniweczyć nasze wysiłki. Przykładem może być problem nadmiernego wydzielania kortyzolu, wynikający z chronicznego stresu, który załamuje sprzężenie zwrotne osi HPA (podwzgórze-przysadka-nadnercza). Nadmiar kortyzolu wpływa między innymi na poziom energii w organizmie, ograniczając zużycie glukozy jako paliwa do działania. W efekcie mamy dużo glukozy w krwiobiegu, co stymuluje produkcję insuliny, która ma bezpośredni związek z odkładaniem tkanki tłuszczowej. Innym przykładem może być np. rozregulowanie pracy tarczycy i niedobór TSH oraz zaburzenia konwersji T4 w T3 poprzez nadmiar prozapalnych cytokin IL-1, IL-6 oraz TNF-alfa, co również ma swoje źródło w rozregulowaniu pracy osi HPA przez chroniczny stres lub niedożywienie organizmu (diety głodówkowe, monotonne, przetworzone itp.)

·         Detoksykacja organizmu – nasz organizm wszystkie szkodliwe substancje, które przyjmujemy wraz z przetworzonym jedzeniem, usuwa wraz z moczem, potem i treścią pokarmową. Pozostałości, których się nie uda pozbyć, kumulowane są głównie w naszej tkance tłuszczowej, tak by zapobiec uszkodzeniu przez nie narządów, głównie mózgu. Uwalniające się toksyny również wpływają na nasz układ hormonalny, powodując stres i blokowanie utraty tkanki tłuszczowej. Ważne jest zatem, aby równocześnie z redukcją tkanki tłuszczowej stosować produkty usuwające toksyny z organizmu.

·         Odpowiednie nawodnienie – sprawa banalna, a jednak najczęściej pomijana. Zbyt mała ilość wypitych płynów to dla naszego organizmu fatalna sprawa. Po pierwsze, nie usuwamy toksyn (nie wydalamy ich z moczem). Po drugie, blokujemy perystaltykę (zwłaszcza jeśli stosujemy bezmyślnie preparaty błonnikowe w celu redukcji wagi). Po trzecie, mamy niedobór pierwiastków zasadotwórczych, jesteśmy zakonserwowani w sosie własnym ze szkodliwych metabolitów i toksyn.

Skupmy się w tym momencie na deficycie energetycznym. Jak go osiągnąć? Jak zrobić, aby X<0?

Musimy zmniejszyć ilość kalorii przyjmowanych lub zwiększyć ilość kalorii wydatkowanych. Jaki jest klucz do sukcesu? Musimy jednocześnie jeść mniej, niż potrzebujemy, i jak najwięcej się ruszać! Biegać, skakać, ćwiczyć, jeździć na rowerze, spacerować, być po prostu AKTYWNYMI!

Pamiętajmy jednak, że ograniczenie kalorii w diecie nie może odbyć się kosztem wartości odżywczych. Nie wystarczy po prostu nie jeść. Takie działanie momentalnie wywołuje w naszym organizmie niedobory podstawowych składników odżywczych, skutkujące natychmiastowym rozregulowaniem pracy układu hormonalnego i zablokowaniem utraty wagi. Musimy wobec tego jeść niskokalorycznie, ale regularnie oraz bardzo odżywczo, zwłaszcza że spożywamy mniej. Musimy wybierać produkty o niskiej kaloryczności, ale przepełnione minerałami, witaminami, enzymami i wszystkim innym, czego nasz organizm potrzebuje.

Drugą kwestią jest wspomniana aktywność fizyczna. Często słyszę na pierwszych konsultacjach od swoich przyszłych podopiecznych, że jeżdżą na rolkach, chodzą na basen, grają w tenisa. Jeśli chcemy skutecznie działać, musimy zmuszać nasz organizm do wysiłku regularnie. Mówię o zaplanowanych w kalendarzu treningach, a nie tylko „od święta”. Spacer, rower czy basen to świetna zabawa i jednocześnie bardzo skuteczne uzupełnienie standardowych 3-4 treningów siłowo-aerobowych lub interwałowych, które wykazują się największą skutecznością podczas redukcji tkanki tłuszczowej.

Jeśli więc chcemy schudnąć, potrzebujemy konkretnej, zdrowej, bogatej w składniki odżywcze i niskokalorycznej diety oraz dostosowanego do naszych możliwości progresywnego planu treningowego. Po to są trenerzy personalni i trenerzy żywienia. Na swoich kursach kształcę ich, dając uprawnienia do wykonywania zawodu i szczerze polecam skorzystać z ich doświadczenia, wiedzy i umiejętności. Warto, bo odchudzanie na własną rękę często kończy się jedynie rozregulowaną gospodarką hormonalną, podupadłym zdrowiem i finalnie jeszcze większą ilością tłuszczu.

Mamy idealnie skomponowaną dietę i trening, który stosowany regularnie gwarantuje nam efekt.

Można lepiej? Można!

Tutaj leży punkt, w którym stosowanie jakichkolwiek wspomagaczy utraty tłuszczu zaczyna mieć sens. Nie wcześniej. Dieta, trening i – dopiero, jak one są na odpowiednim poziomie – można myśleć o suplementacji.

Czym tak w ogóle są „spalacze tłuszczu”?

Zazwyczaj są to suplementy będące mieszanką różnych składników aktywnych, pośrednio lub bezpośrednio wpływających na utratę tkanki tłuszczowej. Do składników aktywnych, stosowanych w tego typu suplementach, zaliczamy dwie najważniejsze grupy, różniące się od siebie metodą działania. Są to termogeniki oraz lipotropy.

Termogeniki opierają swoje działanie na zwiększeniu wytwarzania ciepła oraz ogólnym pobudzeniu całego organizmu. Ich działanie opiera się głównie na stymulowaniu organizmu w kierunku zwiększonego wytwarzania ciepła. Skąd pomysł, aby wykorzystać wytwarzanie ciepła do spalania tkanki tłuszczowej? Po prostu ciepło to też energia. Im więcej nasz organizm wytwarza ciepła, tym więcej zużywa energii. W swojej aktywności termogeniki stymulują pracę cAMP oraz oddziałują na receptory adenozynowe, przez co bezpośrednio wpływają na procesy utraty tkanki tłuszczowej.

Do substancji termogenicznych najczęściej stosowanych w suplementach diety zaliczamy:

·         Kofeinę i ekstrakt z guarany – pobudzają cały organizm, przyczyniają się do uwalniania kwasów tłuszczowych z tkanki tłuszczowej do krwiobiegu, skąd mogą zostać łatwiej wykorzystane (spalone), a ponadto zwiększają koncentrację, mobilizację i chęci do działania, przez co jesteśmy po prostu bardziej aktywni. Kofeina intensyfikuje działanie cAMP i blokuje receptory adenozynowe;

·         Ekstrakt z zielonej herbaty – wysoka zawartość katechin w zielonej herbacie zwiększa termogenezę, hamuje odkładanie się tkanki tłuszczowej i obniża apetyt. Dodatkowo zielona herbata bogata jest w antyoksydanty, które pomagają w redukowaniu skutków uwalniania się toksyn ze spalanej tkanki tłuszczowej;

·         Synefryna (ekstrakt z gorzkiej pomarańczy) – intensyfikuje przemianę materii, obniża apetyt podczas redukcji tkanki tłuszczowej;

·         Ekstrakty z czarnego pieprzu, chilli, pieprzu kajeńskiego – bezpośrednio stymulują produkcję ciepła, rozgrzewają, dodatkowo są przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczne i przeciwwirusowe.

Wadą termogeników są ich właściwości pobudzające, które wykluczają je z użycia przez osoby wrażliwe na substancje o podobnym działaniu – osoby nerwowe, z nadciśnieniem czy innymi problemami z układem krążenia.

Lipotropy,(substancje lipotropowe) skupiają swoje działanie na samym procesie rozbijania lipidów. Biorą udział w transporcie dużych cząsteczek tłuszczowych przez błony komórkowe, uwalniają kwasy tłuszczowe i, ogólnie rzecz ujmując, ułatwiają dostępność lipidów dla naszych mitochondriów, przez co mogą zostać po prostu szybciej i łatwiej wykorzystane jako składniki energetyczne.

Do najpopularniejszych lipotropów zaliczamy m.in.:

·         L-karnitynę – transporter lipidów do mitochondriów, regulator metabolizmu węglowodanów i aminokwasów, reguluje także pracę hormonów tarczycy czy testosteronu, najpopularniejszy środek o potwierdzonym wieloma badaniami działaniu;

·         Sprzężony kwas linolowy CLA – blokuje przenikanie triglicerydów do tkanki tłuszczowej, wspomaga procesy termogeniczne, odpowiada również za odpowiednią gospodarkę lipidową krwi;

·         Metionina – aminokwas czynnie działający w gospodarowaniu lipidami w organizmie;

·         Cholina – aktywna w transporcie oraz w procesach tworzenia lipidów, reguluje przemiany cholesterolu w organizmie.

Lipotropy to substancje niezwykle ważne dla funkcjonowania gospodarki tłuszczowej naszego organizmu, ich niedobory skutkują rozregulowaniem nie tylko lipidów w krwiobiegu, ale także układu hormonalnego i co za tym idzie – również zmianami w składzie naszego ciała.

Wspominałam we wcześniejszy artykułach, że Firma Olimp Sport Nutrition® wypuściła na rynek linię specjalnych suplementów dla kobiet. Przyjrzałam się całej serii, a w dalszej kolejności wpadł mi w ręce termogenik Define It Lady®. Pomyślałam: o, proszę… magiczne tabletki na duży biust, na mniejszą pupę… to jest to, co panie chętnie kupują. Jednak po sprawdzeniu składu mocno się zdziwiłam, ponieważ produkt wygląda dosyć kompleksowo. Najbardziej moją uwagę przykuł fakt, iż produkt ten zawiera w swoim składzie zarówno substancje wzmagające termogenezę, jak i lipotropy. Brawa dla producenta także za wykorzystanie ogromnej ilości ekstraktów roślinnych, które nie tylko wspomagają spalanie tłuszczu, ale także pełnią funkcje antyoksydacyjne i detoksykacyjne, które podczas spalania są niezwykle istotne. Produkt ten przyciąga także różnorodnością i szerokością składu. Zazwyczaj w spalaczach znajdujemy jedynie kofeinę lub guaranę, odrobinę l-karnityny i wyciąg z zielonej herbaty. Tutaj znajdujemy sporo więcej. Między innymi kompleks ekstraktów roślinnych SINETROL®, ekstrakt z malin, kapsaicynę (składnik aktywny z chilli) i kilka innych perełek, które zdecydowanie odróżniają ten produkt od pozostałych, podobnych do niego.

Produkt polecam również paniom do testowania na swoich mężczyznach, nawet tych, którzy są w okresie masy.

To żart, który na pierwszy rzut oka wydaje się paradoksem. W końcu nie da się jednocześnie przybierać i tracić na wadze. Kiedy jednak zagłębimy się w oddziaływanie poszczególnych składników aktywnych spalaczy tłuszczu, odkryjemy, że kilka ich właściwości odpowiada zarówno osobom odchudzającym się, jak i budującym masę mięśniową. Przykładem może być l-karnityna, która ułatwia nam dostęp do energii zamkniętej w większych cząsteczkach lipidowych. Może mieć to fajny efekt w postaci zwiększenia wydolności organizmu oraz poziomu energii podczas długotrwałych treningów. Kolejnym przykładem może być CLA, którego spożycie, jak wykazują badania, przekłada się na wzrost poziomu testosteronu.

Ciekawą propozycją wydają się również katechiny z zielonej herbaty oraz składniki zielonej kawy, które, jak wykazały badania, hamują produkcję miostatyny, hormonu produkowanego w dużych ilościach w późniejszych latach naszego życia. Miostatyna jest hormonem regulującym, a dokładniej – hamującym proces wzrostu mięśni. Odpowiada za coraz intensywniejsze usuwanie tkanki mięśniowej wraz z upływem lat.

Stosowanie ekstraktów z zielonej herbaty i kawy wydaje się zatem rozsądne, kiedy jesteśmy doświadczonymi bojownikami na siłowni.

Po drugiej stronie medalu stoją jednakże typowe termogeniki, takie jak piperyna czy kapsaicyna. Produkty te zwiększają wydzielanie ciepła. Przetwarzają energię z pokarmów na energię cieplną. Nie do końca jest to zjawisko korzystne podczas budowania masy mięśniowej, ponieważ wówczas zależy nam, aby bilans energetyczny był dodatni (X>0). Utrata cennych kalorii na nadmierne ogrzewanie organizmu wydaje się totalnym bezsensem, kiedy mamy na celu utrzymać nadmiar kalorii w diecie.

Moim ostatecznym werdyktem na temat stosowania spalaczy podczas budowania masy mięśniowej jest NIE dla stacków (miksów) wieloskładnikowych, TAK dla poszczególnych składników aktywnych, przeanalizowanych i dostosowanych do aktualnego stanu naszego organizmu oraz obranego celu.

Joanna Gruszecka