PSBP – Czarny Koń Mistrzów Regeneracji

17 stycznia 2017
232 Wyświetleń

Szanowni Czytelnicy w pełni i na skraju wytrzymałości własnego organizmu, morderczo zaangażowani w codzienne treningi, z nadzieją patrzący na plakaty z finalistami Mr Olympia, nurzający się w przekonaniu, że „Kiedyś tak będę wyglądał”. Słowa swe w znacznej mierze kieruję do „zaprawionych w bojach”, dobrze wytrenowanych, nabitych mięśniami wielkich gości. Tych, którzy od co najmniej kilku, kilkunastu lat przerzucają w siłowniach kilkanaście ton żelastwa na każdym treningu, uzbrojonych w wiedzę z zakresu dietetyki sportowej, metodyki treningu i szeroko rozumianego wsparcia suplementacyjnego, wsłuchanych w potrzeby własnego organizmu i doskonale go znających. Często jednak zadających sobie pytanie, dlaczego taki „ja” nie potrafię osiągnąć tyle, co przedstawiciele sceny IFBB PRO? Jak pokonać zastój? Mam idealnie ustawiona dietę, trenuję do bólu i śpię ile chcę. Dlaczego nie rosnę, dlaczego mimo tak nienagannego dbania o siebie, postęp z roku na rok jest mizerny, co robię nie tak? Czy ja czegoś nie wiem? Co takiego mają „za oceanem”, że są krok przed nami? Faktycznie, gdy wszystko wydaje się idealnie dopracowane, a tylko osiągane efekty „mówią” co innego, postęp jest możliwy.

To, czego szukasz, określa się skrótem PSBP i oznacza białka osocza i surowicy krwi bydlęcej (ang. plasma and serum-derived bovine proteins).

Pamiętajmy, że nieco ponad roku temu nikt w Polsce, w gronie amatorów uprawiających sporty siłowe i sylwetkowe, nawet nie wspominał o zakwaszeniu organizmu i ogromnej roli, jaką stanowi utrzymanie równowagi kwasowo-zasadowej w regeneracji i budowaniu nie tylko potężnej muskulatury, ale i doskonałej struktury mięśni wyrażonej ich głębokim wyseparowaniem i przytłaczającą gęstością. W tamtym czasie Perfect Body (patrz nr 18, artykuł Kwasica metaboliczna – KANIBALIZM własnych mięśni – KOD1 ) tłumaczył ten problem, uświadamiając swoim Czytelnikom, ile jest do zrobienia, a właściwe do stracenia, gdy nie zadbają o efektywne i szybkie odkwaszanie organizmu. Teraz dajemy Wam kolejny element układanki pod hasłem „super regeneracja”, który może mocno przyspieszyć osiąganie zakładanych przez Was celów szybkiego budowania masy mięśniowej, wynikającej z jeszcze bardziej poprawionej regeneracji. Regeneracji, która może być bardzo zakłócona w wyniku rozregulowania pracy układu immunologicznego, ponadmiarowymi obciążeniami treningowymi, bezpośrednio przekładającymi się na efektywność wchłaniania makroskładników w jelicie cienkim przewodu pokarmowego.

Aby zrozumieć sedno problemu, niezbędne jest uświadomienie sobie, jakie zmiany fizjologiczne zachodzą w organizmie pod wpływem intensywnego treningu oporowego. Najważniejsze, by zrozumieć, iż każda aktywność fizyczna może mieć wpływ na funkcjonowanie naszego układu odpornościowego. Udowodniono, iż poziom limfocytów we krwi obwodowej jest znacząco podniesiony (limfocytoza) w trakcie treningu i zaraz po nim, będąc proporcjonalnym do czasu trwania i intensywności wysiłku fizycznego. Potem następuje okres spadku liczby tych komórek odpornościowych, poniżej poziomu sprzed wysiłku, a następnie zaczyna się podwyższać we wczesnych fazach regeneracji, osiągając wartości nominalne mniej więcej po 24 godzinach od zakończenia treningu.

Prawdopodobną przyczyną takiego stanu rzeczy, czyli przejściowej „zapaści” działania układu odpornościowego, jest zaburzenie wzajemnego stosunku cytokin pro- i antyzapalnych w następstwie podwyższonego w trakcie wysiłku stężenia hormonów stresu, takich jak katecholaminy (adrenalina, noradrenalina).

Czyniąc w tym miejscu nawiązanie do zaburzeń w tempie regeneracji powysiłkowej, produkcja przeciwciał (głównie klasa IgA) jest podstawową funkcją efektorową, ochronną, układu odpornościowego śluzówki (nie tylko jelit, ale i jamy ustnej), stanowiąc pierwszą linię obrony przed patogenami. Wiążąc drobnoustroje chorobotwórcze i inne antygeny, IgA uniemożliwiają im kontakt z komórkami nabłonka (enterocytami). Przypuszcza się, iż obniżone w następstwie intensywnego/ przedłużającego się wysiłku (również chronicznego stresu) wydzielanie IgA w ślinie zaburza aktywność osi podwzgórze-przysadka-nadnercza, skutkując obniżeniem produkcji przeciwciał klasy A w błonach śluzowych całego organizmu, w tym i górnych drogach oddechowych. Nie jest bowiem niczym nowym, że nie upływa wiele czasu od momentu, gdy rozpoczynamy intensywne treningi, do momentu, gdy „łapiemy” przeziębienie. Abstrahując od tematu nieżytów górnych dróg oddechowych, chciałbym stwierdzić, iż podstawowa funkcja obronna śluzówki jelita cienkiego opiera się, jak wspominałem, na wydzielaniu przeciwciał klasy A. Obniżenie poziomu sekrecji tych immunoglobulin powoduje zwiększenie zdolności drobnoustrojów chorobotwórczych do adhezji (przywierania) do nabłonka jelitowego, wzrostem jego przepuszczalności, a w konsekwencji również zwiększeniem ryzyka przenikania patogenów poprzez ścianę jelita do zlokalizowanych w pobliżu węzłów chłonnych i krążenia wrotnego. W ten sposób bariera jelitowa traci jedną ze swych podstawowych funkcji, niejako otwierając organizm na ekspansję patogenów i ich toksyn, co w skrajnych przypadkach skutkować może wystąpieniem zespołu niewydolności wielonarządowej. W tak zaburzonej homeostazie organizmu nie może być mowy o skutecznej regeneracji potreningowej.

Należy również mieć na uwadze, że w trakcie intensywnego wysiłku fizycznego nawet do 80% ograniczany jest przepływ krwi przypadający normalnie na narządy utrzymywane przez krezkę, w tym jelita. Tak obfite przekierowanie krwi do pracujących mięśni i naczyń skórnych, związane jest z potrzebą dostarczenia dużej ilości substratów energetycznych potrzebnych do skurczu i do wypromieniowania nadmiaru ciepła. Poza już upośledzonymi funkcjami immunologicznymi śluzówki, może to dodatkowo powodować niedokrwienie i niedotlenienie jelit, szczególnie w warunkach, gdy osoba narażona jest na hipertermię, jeszcze mocniej pogłębiając niewydolność funkcjonowania ściany jelita.

Należy w tym miejscu poczynić kolejne uzupełnienie, pozwalające na dokładniejsze pojmowanie problemu upośledzenia funkcji jelitowych pod wpływem intensywnego wysiłku. Wchłanianie składników odżywczych ze światła jelita odbywa się dwiema drogami: przezkomórkową i międzykomórkową przez tzw. „ścisłe łącza” (tight junctions), kanały, które otaczają enterocyty (komórki nabłonka), umożliwiając bierny transport substancji odżywczych, których nawet 90% jest przesyłanych tą drogą. Tak znacząca rola „ścisłych łącz” w pobieraniu składników żywieniowych sprawia, iż jakiekolwiek zaburzenia ich pracy bardzo szybko prowadzą do upośledzenia działania całej bariery, związanego przede wszystkim z niekontrolowanym zwiększeniem jej przepuszczalności i brakiem wybiórczości. Poza mikrobami chorobotwórczymi na przepuszczalność jelitową negatywnie wpływają również: alkohol, niesteroidowe leki przeciwzapalne (NLPZ; kolejny argument przeciw używaniu tego typu substancji przez sportowców, zwłaszcza tych intensywnie pracujących nad rozbudową masy mięśniowej), podwyższone stężenie wolnych rodników czy zaburzenia flory bakteryjnej jelita (również te w następstwie antybiotykoterapii).

Badania na wyczynowo trenujących sportowcach udowodniły, jak kruchym tworem, w warunkach skrajnego wysiłku, może być bariera jelitowa. W grupie maratończyków analizowano po wysiłku poziom jednej z toksyn bakteryjnych. Okazało się, że w 80% przypadków przekracza on górny dopuszczalny limit. Dla 2% osób, w co trudno uwierzyć, był on powyżej poziomu uznawanego za śmiertelny. Analogię wyników odnajdujemy w badaniach realizowanych na grupie ultra triatlonistów, u których poziom tej samej endotoksyny wzrósł ponad czterokrotnie po zakończonym wyścigu. Jednocześnie odnotowano u nich 60% spadek w koncentracji przeciwciał anty-toksyna. Na podstawie tych doniesień z łatwością zauważamy, jak silna jest korelacja między ekstremalnym wysiłkiem a endotoksemią organizmu – prawdopodobnym skutkiem przejściowo obniżonego poziomu przeciwciał. Jako bezpośrednie odczucia fizjologiczne sportowców wymieniane są: parcie na mocz, wzdęcia, odbijanie i problemy żołądkowe, czyli symptomy niespecyficzne, praktycznie nigdy nie kojarzone przez atletów ze wzrostem zatrucia organizmu toksynami bakteryjnymi, częściej natomiast z przemęczeniem organizmu lub wpływem okołotreningowego żywienia. Jak się okazuje, przyczyna może być jednak znacznie poważniejsza.

Podobnie jak w przypadku powszechnego zakwaszenia organizmu nieświadomych tego stanu intensywnie trenujących osób, tak samo i w sytuacji opisywanej w niniejszym artykule- przejściowej immunodepresji błony śluzowej, skutkującej obniżeniem selektywności bariery jelitowej, uogólnionej endotoksemii i zaburzeniem pracy narządów organizmu, w tym układu pokarmowego (upośledzenie wchłaniania makroskładników odżywczych), należy rozważyć stosowanie rozwiązań zmniejszających ryzyko rozwinięcia wspomnianego zaburzenia, ale i zmniejszających skutki zaistnienia tego niepożądanego stanu fizjologicznego. J, że odpowiedź immunologiczna może być modulowana przez czynniki żywieniowe (ich jakość i ilość).

Najlepsze zatem rozwiązanie dla sportowca łączy się z wygodnym i bezpiecznym podaniem mu w najbardziej newralgicznym okresie (w trakcie i bezpośrednio po wysiłku), immunoglobulin, które będą przeciwdziałały skutkom upośledzenia funkcji bariery jelitowej.

Koncentrat białek osocza i surowicy krwi bydlęcej może być z powodzeniem podawany w ten właśnie sposób, stanowiąc realną nadzieję dla intensywnie trenujących czy też poddawanych chronicznemu stresowi osób. Tak wygląda teoria. Przejdźmy do faktów i sprawdzonych rozwiązań.

W hodowli zwierząt dodawanie do paszy koncentratu białek osocza i surowicy krwi jest powszechną praktyką hodowlaną mającą na celu zwiększenie wydajności produkcji. Wyniki takich zabiegów są aż nader przekonujące i trudne do pominięcia nawet przez największych sceptyków czy wyznawców teorii, że człowiek jednak nie ewoluował od kotylozaurów przez naczelne, i że obserwacji na zwierzętach nie można przenosić na ludzi. Doświadczenia na oseskach świni, którym podawano białka osocza, wykazały około 40% obniżenie poziomu mocznika krążącego w osoczu krwi. Na podstawie tego wyciągnięto wnioski, że w organizmie następuje wzrost efektywności wykorzystania białka i/lub redukcja katabolizmu aminokwasów, skoro większa część azotu została zatrzymywana w organizmie młodych zwierząt. Wyniki odnoszono do osesków utrzymywanych na diecie opartej na białkach sojowych. U zwierząt karmionych dodatkiem koncentratu białek osocza i surowicy krwi obserwowano również znacząco zwiększone dzienne przyjmowanie ilości paszy i poprawioną o 19% wydajność adaptacji składników pożywienia.

Wzrost dostępności aminokwasów połączony był ze zwiększonymi aż o 23% średnimi dziennymi przyrostami masy ciała. Skuteczność progresu w suchej masie ciała wzrosła o 16%.

Obserwowano również wzrost gęstości kości i poziomu ich mineralizacji, odpowiednio o 15 i 29%, w dalszym ciągu w odniesieniu do zwierząt karmionych białkiem sojowym. Imponujące, prawda? Ale czy nie jest to dzieło „przypadku”, czy hodowcy-empirycy i naukowcy faktycznie mają podstawy do tego, by snuć wnioski, iż za to wszystko odpowiadają białka osocza i surowicy krwi?

Podstawową „kontrą” na skuteczność tej mieszanki protein i immunoglobulin jest fakt, iż białka są denaturowane w przewodzie pokarmowym, a immunoglobuliny, pod względem chemicznym przynależne do grupy protein, nie powinny zachowywać się inaczej. Aby skutecznie modulować odpowiedź przeciwzapalną, muszą one dotrzeć jednak w formie niezmienionej strukturalnie aż do jelita cienkiego. Czy jest to możliwe? W sumie mówi się, że „zdrowie wypijamy z mlekiem matki”. Bez cienia wątpliwości potwierdzają to badania prowadzone na dorosłych psach i kotach, którym podawano sproszkowaną plazmę lub koncentrat immunoglobulin. Niezależnie od źródła przeciwciał ich bioaktywne fragmenty znajdowano w odchodach u obu gatunków, co bezsprzecznie świadczyło o tym, iż podawanie immunoglobulin drogą pokarmową skutkuje obecnością ich aktywnych form w jelicie cienkim i grubym. Równolegle w tych samych badaniach obserwowano pozytywne zmiany struktury samego nabłonka jelitowego (zwiększenie wysokości kosmków, zmniejszenie ich biernej przepuszczalności) i wynikającą z tego poprawę jego funkcjonowania (zwiększone wchłanianie składników pokarmowych).

Biorąc pod uwagę całość przytoczonych badań, suplementacja białkami osocza i surowicy krwi bydlęcej wydaje się mieć ogromny potencjał dla osób poddawanych skrajnie wyczerpującym treningom fizycznym. Dostępna literatura przejrzyście dowodzi, iż proteiny i immunoglobuliny zawarte w tego typu produkcie w istotny sposób przyczyniają się do obniżania stanu zapalnego i niwelowania dysfunkcji bariery jelitowej, nasilając przy tym wchłanianie składników odżywczych i poprawiając działanie układu immunologicznego. Stanowić to może istotny przyczynek do przyspieszenia tempa i wydajności powysiłkowej regeneracji, skracając czas zaburzenia homeostazy organizmu i poziomu endotoksemii ustroju osób intensywnie aktywnych fizycznie. Suplementację opartą o białka osocza i surowicy krwi bydlęcej warto również wdrożyć w prewencji rozwoju stanów chorobowych o podobnej etiologii, obserwowanej w zaburzeniach homeostazy przewodu pokarmowego, które są następstwem ekstremalnego wysiłku fizycznego, czyli w zapaleniu jelit, przenikaniu drobnoustrojów przez nabłonek śluzówki do krążenia wrotnego czy ogólnoustrojowych stanach zapalnych.

dr inż. Piotr Kaczka

Bibliografia dostępna u Autora