Naucz się tempa startowego i pobij życiówkę

9 marca 2019
41 Wyświetleń

Trening biegowy ma na celu poprawę naszej szybkości, wydolności oraz zdolności regeneracyjnych. Robimy więc wszystko, aby zanotować satysfakcjonujące postępy, ale często zapominamy o bardzo ważnej kwestii – trening to również nauka! Uczymy się biegać lepiej i efektywniej, ale nie zawsze zwracamy uwagę na to, by biegać także równo i precyzyjnie, jeśli chodzi o tempo, które planujemy utrzymać na zawodach.

Praca nad formą i tempem

Równe tempo na zawodach to klucz do sukcesu – wiedzą o tym doskonale praktycznie wszyscy biegacze. Jednak samo wyrobienie wysokiej formy to nie wszystko. Bywa, że – pomimo super przygotowania – wynik na mecie znacznie odbiega od założonego planu. Przyczyną może być nieumiejętność wyczucia tempa – i dlatego trzeba nad tym pracować, realizując swój treningowy plan.

Kodowanie tempa na treningach

Najlepszym rozwiązaniem jest stopniowa adaptacja organizmu do określonego tempa, poprzez bieganie treningów w tempie startowym na długich odcinkach (30-50% długości dystansu docelowego). Warto przy tym podkreślić, że nie warto tych treningów wykonywać szybciej, ponieważ ich celem jest nie tylko rozwój wytrzymałości, ale również kodowanie tempa, którym będziesz musiał operować na zawodach. Dzięki temu unikniesz sytuacji podczas biegu, gdy cały czas będziesz musiał spoglądać na pulsometr, aby zwolnić bądź przyspieszyć do założonego tempa. A przecież nie od dziś wiadomo, że rwane tempo potrafi sponiewierać nawet najbardziej wytrawnych biegaczy.

Nie ufaj zającom

Jesteś już po całym cyklu treningów zrealizowałeś swój plan, nauczyłeś się biegać w stałym tempie? Ruszaj na start, ale uważaj na facetów z balonami. Pacemakerzy, bo o nich mowa, mają za zadanie poprowadzić biegaczy w stałym tempie od startu do mety na określony wynik. Z doświadczenia jednak wiem, że nie warto im ufać i lepiej polegać na sobie. Absolutnie nie deprecjonuję ich umiejętności, ale prawda jest taka, że na “zające” wybiera się zawodników, którzy są kilka poziomów wyżej i którzy biegają przeważnie w szybszym tempie, niż prowadząc zawodników na biegu.

Z tej właśnie przyczyny często nie potrafią oni utrzymać stałego tempa, a ich bieg jest jedną wielką próbą uzyskania równych międzyczasów na poszczególnych kilometrach – próbą okupioną ciągłym przyspieszaniem lub zwalnianiem, co w efekcie powoduje spore wyczerpanie dużej części grupy. Efekt – na metę za pacemakerami przeważnie wbiega zaledwie kilku zawodników, i wierzcie mi – głównym powodem nie jest słabe przygotowanie, ale właśnie nierówne tempo.  

Trenuj więc tempo, pracuj na równym i miarowym biegiem i ucz się tego, realizując przynajmniej 2-3 takie treningi w miesiącu. Zyskasz przewagę nad tymi, którzy tylko robią formę, ale nie mają pojęcia, w jakim tempie biegną. I to jest właśnie klucz do sukcesu.      

 

Tomasz Peisert