Jedz lokalne produkty

19 maja 2012
340 Wyświetleń

Żywność z przetwórni

Wizyta w europejskich czy amerykańskich supermarketach przekonuje, że można znaleźć wiele produktów podobnych do tych w polskich sklepach lub nawet takich samych. Ich wspólną cechą jest to, że mają bardzo długi okres przydatności do spożycia, są pięknie opakowane i zawierają mnóstwo dodatków.

Najwięcej dodatków (skrobia, żelatyna, pektyna, guma guar, konserwanty) mają przetwory mleczne (w 150 g porcji jogurtu jest ich 10 g), napoje w proszku (cappuccino 0.11 g/filiżankę) i margaryny (3 g w 100 g). Oszacowano, że dzienne spożycie dodatków może sięgać nawet 20 g.

Dodatki „E”, które mają poprawić kolor, smak czy trwałość nie są szkodliwe, ich bezpieczeństwo zostało sprawdzone, warunki stosowania są regulowane dyrektywami unijnymi i prawem polskim. 

Jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest źle? Podstawowym zagrożeniem jest fakt, że codzienny kontakt z setkami różnych związków chemicznych, wywołuje alergie u coraz większej liczby osób, a szczególnie u dzieci.

Nawet jeśli żaden z tych związków nie okazał się być szkodliwy, gdy badano go osobno, to jednak codzienne spożywanie ich mieszaniny w stężeniach większych niż w naturalnych produktach – zwiększa ryzyko nietolerancji.

Syntetycznym konserwantem o pogarszającej się opinii jest benzoesan sodu (E211). Ale syntetyczne barwniki nie są zagrożeniem, bo nietolerancję tartrazyny (E102) wykazuje mniej niż 0,12% populacji. Jednak Brytyjska Agencja Bezpieczeństwa Żywności zasugerowała rodzicom, aby unikali podawania dzieciom jedzenia zawierającego sztuczne barwniki i benzoesan sodu.

Żywność funkcjonalna

Niepokój i wątpliwości konsumentów w krajach UE, a także w Ameryce wynikają ze skali spożycia tej przetworzonej żywności. Większość z nas nie ma ogrodu przy domu ani działki, praktycznie przestaliśmy robić przetwory w domu i stale kupujemy gotową żywność w supermarketach. 

Przedstawiciele oficjalnych urzędów uspokajają: „mamy zdrową żywność”. Zdrową, bo liczba zatruć pokarmowych utrzymuje się na niewielkim poziomie. Jednak nieobecność bakterii chorobotwórczych to nie jest jedyne kryterium oceny czy produkt jest korzystny dla zdrowia.

Przetworzona żywność nie jest zdrowa, ponieważ ma za dużo soli i cukru, a w czasie procesów technologicznych traci znaczną część cennych mikroskładników, witamin i minerałów. Ratunkiem na dzisiaj są suplementy diety, nadzieją na przyszłość jest żywność funkcjonalna,

nie tylko z uzupełnionymi składnikami, które stracono w czasie przetwarzania, ale też wzbogacona w inne, bardzo potrzebne dla zdrowia. Powinna dostarczyć minerałów, których brakuje w środowisku (jod, selen, magnez), składników potrzebnych starzejącej się populacji (produkty wzbogacone w witaminy i inne mikroskładniki). Jednak nie ma jeszcze w sklepach szerokiego wyboru wśród produktów tego typu.

Propozycja: jedz świeże

W świetle powyższego jest zrozumiałe, dlaczego na świecie narasta ruch konsumencki na rzecz zdrowej żywności. Popularne są hasła ‘slow food’, ‘eat local’, po polsku to: ‘jedz powoli’ i ‘jedz lokalne produkty’. 
Ruch ‘slow food’ – to reakcja na ‘fast food’, czyli hamburgera jedzonego na stojąco lub frytki w biegu na ulicy. Postanowiono cieszyć się jedzeniem, przeznaczając na to dość czasu. Wieczorem, po pracy, można przecież posiedzieć przy stole w towarzystwie rodziny i znajomych, jedząc owoce, drobne przekąski, a następnie dobrą kolację.

Godne poparcia jest hasło ‘jedz lokalne produkty’ – to odpowiedź na wysoko przetworzoną i pełną konserwantów żywność sprowadzaną z daleka, bo tak jest taniej. Rolnicy sprzedający towar lokalnym konsumentom nie muszą się martwić opakowaniami, transportem i zapewnieniem długiego okresu przydatności do spożycia. Mogą się skupić na tym, aby produkty były świeże, o najwyższej jakości.

Ruch ‘jedz lokalne produkty’ w USA

Amerykanie alarmują, że z ich rynku w ciągu ostatnich 100 lat zniknęło wiele rodzajów żywności i potraw. Postanowiono przypomnieć, jak przyrządzić tradycyjne dania amerykańskiej kuchni. Były to proste potrawy, wykorzystujące produkty z własnego gospodarstwa i ogrodu. W latach 1935 – 2002 USA straciły 4,7 miliona farm. Z roku na rok farmerzy otrzymują coraz mniej gotówki, coraz większa część zysku idzie na przetwarzanie produktu, marketing i zyski wielkich korporacji. Tymczasem małe farmy zapewniają bioróżnorodność, chronią większą pulę genów uprawianych roślin, produkują mniej odpadów, nie używają chemii na dużą skalę. Korzystanie z lokalnie produkowanej żywności – może pomóc w walce z globalnym ociepleniem. Jest to szokująca informacja, ale przeciętny produkt przed położeniem go na amerykańskim talerzu podróżuje 1500 mil. Korzystanie ze świeżych produktów z sąsiedztwa – eliminuje ogromne ilości paliwa do ciężarówek i samolotów. Konsumenci są więc zachęcani do zakupu produktów, wyprodukowanych w promieniu 100 mil od domu. Następny etap to bycie udziałowcem farmy. W zamian dostaje się część zbiorów – są to świeże, wysokiej jakości produkty, a farmer ma gwarantowany zbyt. 

Jedz lokalne produkty w Polsce

‘Jedz lokalnie’ oznacza odżywianie się w zgodzie z naturą, a więc w czerwcu objadamy się truskawkami, w lipcu wiśniami, później są gruszki i śliwki. Można je kupić na targu w mieście, ale ciekawa jest wyprawa na wieś. Zaskakujące, ale wiele miejskich dzieci nie widziało z bliska pola kartofli, nie zbierało jabłek w sadzie. Ludzie zapomnieli, jak się wyżywić bez sklepu spożywczego, a oglądanie w TV programów typu ‘survival’ nie da wiedzy o roślinach w najbliższej okolicy.

Wielką popularność ruchowi ‘jedz lokalne produkty’ przyniosła wiosna 2010, kiedy to pył wulkaniczny zablokował transport lotniczy. Zagrożenie pustymi półkami w sklepach było całkiem realne w Wielkiej Brytanii. Na szczęście nie odczuli tego Polacy. Czy musimy się aż tak bardzo uzależniać od produktów z daleka? Czy nie warto zapłacić trochę więcej za jabłka spod Grójca? Zamiast soku pomarańczowego można częściej pić jabłkowy, z czarnej porzeczki czy aronii.

Kilka podpowiedzi dla osób, które uznały, że warto zacząć ‘jeść lokalne’:
• kupuj na bazarze produkty bezpośrednio od rolników,
• znajdź restaurację, która ma lokalnych dostawców ryb, drobiu, jajek czy owoców,
• kupuj u lokalnych producentów żywności.
 

Chleb na zakwasie z małych piekarni, wędliny z lokalnej masarni, potrawy przyprawione ziołami z własnego mini ogródka – inaczej smakują i są zdrowsze.  

Prof. Dr hab. Iwona Wawer