SEX

IMPOTENCJA PSYCHICZNA

28 grudnia 2016
130 Wyświetleń

Wzwód członka stanowi kwintesencję męskości. Wyraża się ona w potencji, czyli w zdolności do odbywania stosunków seksualnych. Impotencja godzi tym samym w sedno bycia mężczyzną. Już samo słowo ma silną negatywną moc. Przywołuje na myśl niedoskonałość, słabość, nieprzydatność i niezdolność do sprostania oczekiwaniom. U samych zainteresowanych wzbudza dodatkowo poczucie wstydu, a także obawy, dotyczące przyszłej sprawności, uderzające bezpośrednio w obraz własnej męskości. Towarzyszący temu lęk wyrażać się może niekiedy lekkim niepokojem, a innym razem atakami paniki. 

Zaburzenie erekcji członka jest jednym z częściej występujących u mężczyzn zaburzeń seksualnych.

Może przytrafić się każdemu i najczęściej prędzej czy później niemal każdemu się przytrafia. Incydentalnie, raz na jakiś czas, nie jest dowodem na istnienie problemu. Pojawia się u całkowicie zdrowych mężczyzn, w różnym wieku, o różnych przyzwyczajeniach i preferencjach.

Impotencję diagnozuje się, gdy mężczyzna zauważy u siebie utrzymującą się niezdolność do osiągnięcia i/lub utrzymania erekcji potrzebnej do prowadzenia satysfakcjonującego współżycia płciowego. Jest dysfunkcją, w toku której, pomimo uzyskania stanu podniecenia, a nawet zadowalającej gry wstępnej, penis nie chce współpracować ze swoim właścicielem.

Przejawiać się może na cztery sposoby:

(1) brak jakichkolwiek reakcji członka;

(2) pojawianie się pełnej erekcji podczas wstępnych etapów gry miłosnej, która jednak zanika lub istotnie zmniejsza się przy próbie podjęcia stosunku;

(3) pojawianie się erekcji, lecz wyłącznie, gdy kontakt seksualny nie jest przewidywany;

(4) występowanie tylko erekcji niepełnej.

Erekcję członka ocenia się pod dwoma kątami: objętości i sztywności. Zdarza się, że wielkość penisa jest poprawna, lecz jego sztywność jest zbyt mała, aby udało się dokonać wprowadzenia go do pochwy. W celu otwarcia pochwy większości kobiet, konieczne jest zadziałanie siłą około 1,5 kg. Aby sprawdzić jego możliwości dokonuje się tzw. próby zginania. Polega ona na odpowiednim obciążaniu penisa w stanie erekcji, by zweryfikować, jaki ciężar utrzyma, zanim zacznie się zginać. Taki eksperyment pozwala przewidzieć, czy osiągany wzwód jest wystarczający do odbycia stosunku. Nie należy jednak robić go bez nadzoru specjalisty, gdyż wykonywany samodzielnie może doprowadzić do uszkodzenia prącia i… stóp.

CIAŁO CZY UMYSŁ?

Znamienna większość dysfunkcji seksualnych ma wieloczynnikową genezę. Impotencja nie jest tu żadnym wyjątkiem. To raczej przypadki impotencji o podłożu czysto psychicznym lub czysto organicznym należą do rzadkości. Ma ona bowiem charakter dynamicznie powiązanego ze sobą oddziaływania uwarunkowań biologicznych i przeżyć psychicznych. Wśród czynników organicznych znajdują się wrodzone (anatomiczne i fizjologiczne), a także czynniki będące wynikiem choroby, np. cukrzycy, która zaburza prawidłowe reakcje fizyczne. O podłożu psychogennym choroby mówimy, gdy wynika ona z doświadczeń. W tym przypadku źródeł poszukuje się w doświadczeniach (1) odległych, takich jak: restrykcyjne wychowanie, represjonowanie seksualności, urazy z dzieciństwa oraz (2) bezpośrednich: niewłaściwy stosunek do intymności i seksu, zaburzone więzi partnerskie, lęk o seksualną wydolność, wcześniejsze niepowodzenia we współżyciu, stres dnia codziennego, efekt abstynencji, zbyt wysokie napięcie nerwowe wynikające z faktu silnego zaangażowania emocjonalnego.

Impotencję psychogenną stwierdza się dopiero wtedy, gdy trudności powtarzają się wielokrotnie, mimo istnienia satysfakcjonującej relacji między partnerami.

W każdym innym przypadku mówimy raczej o reakcji psychofizjologicznej, będącej następstwem np. silnego napięcia związanego z pragnieniem doprowadzenia do współżycia.
is_2

Rysunek 1 Przyczyny impotencji

Zdarza się, że impotencja początkowo ma źródło organiczne, a dopiero później nakładają się na nie czynniki o podłożu psychicznym. Pierwsze takie doświadczenie może wzbudzić bowiem silny strach przed kolejnym niepowodzeniem, co skutecznie będzie blokować erekcję członka nawet po zażegnaniu przyczyn organicznych. W każdym przypadku istnieje zatem prawdopodobieństwo przyczyn mieszanych, stąd podczas diagnostyki należy sprawdzić takie „parametry”, jak poziom cukru, cholesterolu, testosteronu, prolaktyny i kreatyniny, wykonać USG jąder i prostaty. Badania te są niezbędne, aby potwierdzić lub wykluczyć przyczyny somatogenne i ustalić prawidłowy proces leczenia.

PRZYCZYNA KRYJE SIĘ W SPODNIACH CZY W GŁOWIE?

Obserwacja własnych trudności jest pomocna w rozpoznaniu tła zaburzenia. I tak, jeżeli mężczyzna stwierdza u siebie nocne i poranne wzwody oraz erekcję podczas masturbacji, to może wysunąć wstępną hipotezę o psychogennym podłożu swojej dysfunkcji. Erekcja jest wtedy możliwa, bo nie pojawiają się czynniki zaburzające, czyli np. ambicjonalne, lękowe, związane z presją, czy silną motywacją do bycia sprawnym z uwagi na nową partnerkę.

is_1

Rysunek 2 Rozpoznanie impotencji psychogennej i organicznej

LECZENIE

Niektóre szczepy kobiecych wojowniczek wykorzystywały schwytanych jeńców nie tylko do niewolniczej pracy, ale również do zaspokojenia potrzeb seksualnych. Wierzono, że pozbawienie mężczyzny pewnych członków ciała poprzez łamanie lub amputowanie rąk i nóg przyczyni się do wzrostu w siłę pozostałego mu członka. Metoda niezbyt przyjemna. Na szczęście dzisiaj mamy już inne sposoby na uporanie się z problemem. Niestety, nie zawsze są one proste, z uwagi na to, że czynności seksualne są bardziej autonomiczne niż np. oddychanie, picie czy wydalanie. Oddech można zwolnić, pogłębić, przyspieszyć; wydalanie powstrzymywać; jedzenie ograniczać; lecz erekcji nie da się w takim samym stopniu kontrolować. Im bardziej chcemy, tym mniej możemy. Zatem, co można zrobić?

Mężczyźni cierpiący na impotencję najczęściej poszukują informacji, jak się motywować, na czym się koncentrować i o czym myśleć, by stosunek zakończył się sukcesem. Otóż, podstawową zasadą leczenia impotencji jest nieleczenie impotencji. Oznacza to, że oddziaływania terapeutyczne powinny zmierzać do odwrócenia uwagi mężczyzny od czynności seksualnych, dzięki czemu możliwe stanie się przerwanie nerwicowego błędnego koła. Kiedy skupiamy się na jakiejś czynności, którą zwykle wykonujemy bez zastanowienia, czyli na czynności zautomatyzowanej, np. chodzeniu czy pisaniu, okazuje się, że zaczyna ona sprawiać nam pewne trudności. Tak więc, stałe myślenie o dysfunkcji seksualnej przyczynia się do intensyfikowania starań zmierzających do przezwyciężenia ich, co jest bazą do popełniania błędów. Koncentracja na zaburzonej funkcji uruchamia czynniki wolicjonalne („Nie mogę się skompromitować”), paraliżujące akt płciowy. Seks przestaje być wyrazem bliskości i wzajemnego pożądania, a staje się techniczną próbą siły.

Pierwszym krokiem w pozbyciu się trudności jest przyjęcie do wiadomości, że ma się problem, a absolutną podstawą leczenia – rozpoznanie przyczyny, koncentrując się nie tylko na przebiegu życia seksualnego, lecz uwzględniając całość życia danego mężczyzny.

Zarówno przy zaburzeniach erekcji o podłożu psychogennym, jak i organicznym, można wykorzystywać równolegle psychoterapię i farmakoterapię. Różnica polega na odmiennych proporcjach. Jeśli przyczyna tkwi w głowie, to głównym sposobem oddziaływania jest psychoterapia, a leki pełnią funkcję wspomagającą. Po pierwszym wzwodzie z zastosowaniem leków obniża się poziom niepokoju, bo mężczyzna zyskuje przekonanie, że nadal jest sprawny seksualnie, co ułatwia rozwiązywanie problemów natury psychologicznej. Dzięki temu koncentruje się on na doznaniach płynących ze zbliżenia, a nie na wykonaniu zadania.eki bez psychoterapii.by stosowac wyłacznie awności oraz iero się pojawiły, u par naleza do rzadkości. iami. . ie przez niego p. Z kolei, jeżeli źródło trudności ma charakter organiczny, wspomaganie działania leków psychoterapią pozwala na szybszy powrót do sprawności.

Zastrzyk z prostaglandyn wywołuje wzwód nieróżniący się niczym od naturalnego i trwający dwa razy dłużej. Jeśli zaburzenie ma podłoże psychiczne, to już sam widok erekcji jest niekiedy najlepszą terapią. Przyjęcie środka poprawiającego potencję i wyobrażenie jego efektu działa silnie stymulująco na psychikę, jak placebo. Należy być jednak ostrożnym podczas stosowania takiej terapii. Przy niewłaściwym dawkowaniu bez ścisłej kontroli lekarza może pojawić się skutek uboczny w postaci priapizmu. Jest to permanentna erekcja, trwająca od dwóch do dwudziestu kilku godzin, podczas której może dojść do trwałych uszkodzeń tkanki gąbczastej penisa. Towarzyszą jej doznania bólowe, zdecydowanie daleko odbiegające od przyjemnego podniecenia. Nie ma zgodności, co do czasowej granicy, po przekroczeniu której należy interweniować. Najczęściej zaleca się konsultację z lekarzem, który wypompuje z ciała gąbczastego krew i wstrzyknie adrenalinę w celu obkurczenia ciał jamistych po upływie 4 godzin. Brak ostrożności podczas stosowania tego typu środków może także skutkować powstaniem zasinień oraz gruzełków tkanki włóknistej, deformujących penisa.

Przed odkryciem działania sildenafilu i tadalafilu tylko część mężczyzn decydowała się na wspomaganie seksualnych możliwości za pomocą zastrzyku. Iniekcja w ciała jamiste członka wzbudza bowiem u wielu przerażenie. Tymczasem mężczyźni po iniekcji donoszą, że jest to zabieg znacznie mniej bolesny niż iniekcja domięśniowa, a jeśli pojawia się ból, to trwa około 1 minutę. Jednakże dzisiaj ta obawa nie ma już takiego dużego znaczenia, gdyż zastrzyk można zastąpić łatwym i bezbolesnym połknięciem Viagry lub Cialisu. Ten drugi, mniej popularny, działa jeszcze szybciej, jeszcze dłużej, wymaga krótszego czasu zażycia przed stosunkiem i dla odmiany jest różowy.

Jednak leki, bez względu na źródło impotencji, nie zawsze rozwiązują trudności. Mężczyzna doświadczający zaburzeń wzwodu z powodu np. utraty zainteresowania erotycznego partnerką, nawet po przyjęciu leków nie zacznie odczuwać do niej pociągu. Podniecenie jest bowiem warunkiem koniecznym, aby lek zadziałał. Podobnie jak w przypadku osób chorych na cukrzycę, zastosowanie leków nie daje gwarancji osiągnięcia imponującej erekcji członka.

Ważnym elementem terapii jest uświadomienie seksualne. Ułatwia ono proces leczenia, gdyż poznanie wszystkich pięter seksualizmu

(i uzmysłowienie sobie, że to nie penis, lecz mózg jest głównym „organem” seksualnym!)

umożliwia zrozumienie istoty mechanizmów rządzących zaburzeniem. Tylko wtedy można wywołać wewnętrzną zgodę na proponowane przez seksuologa metody oddziaływania, które niekiedy mogą się wydać śmieszne i dziwaczne. Pozytywna postawa wobec proponowanych przez terapeutę sposobów jest warunkiem niezbędnym do rzetelnego wykonywania zaleceń. 

RAZEM CZY OSOBNO?

Jeżeli partnerów łączy dobra wieź i wzajemne zaufanie, a kobieta wyraża chęć i gotowość do wspólnego radzenia sobie z dysfunkcją, to leczeniem zdecydowanie należy objąć obojga partnerów. Tym bardziej, że przemilczany brak wzwodu partnerka odbiera jako sygnał zagrażający trwałości związku. Konsekwencją narzucenia tabu jest unikanie przez mężczyznę seksualnych zbliżeń w obawie przed kolejną porażką. Dalszy scenariusz jest już łatwy do przewidzenia: obniżenie poczucia własnej wartości u niego, destabilizacja związku erotycznego, spadek poczucia atrakcyjności u niej, zwiększenie dystansu emocjonalnego i w najgorszym przypadku – rozstanie. 

Wyznania małżonków:

On: Jestem impotentem. Nie mogę już kochać się z moją żoną. Przestałem być męski i stałem się słaby i nieużyteczny. Zapewne wkrótce żona znajdzie sobie kogoś sprawniejszego i odejdzie.

Ona: Mój mąż przestał mnie kochać. Nie dostrzega już we mnie kobiety. Kiedy się zbliżam, to on ani drgnie. Chyba ma kochankę.

Nie jest prawdą, że kobiety jakoś szczególnie cierpią, kiedy ich partnerzy zaczynają mieć trudności seksualne. Wiele z nich jest bardzo zainteresowanych terapią i własnym udziałem w niej, nie tylko z uwagi na efekt, lecz rolę w procesie zdrowienia swojego mężczyzny. Mają wtedy szansę poczuć się jako osoby wspierające ukochanego, zyskując poczucie przydatności i sprawstwa. Paradoksalnie, zaburzenia wzwodu mogą tym samym wzmocnić ich więzi i poprawić relacje, bo zachęcają do większego otwarcia się na siebie i do współdziałania. Zwłaszcza, że kryzysy seksualne w szeregu przypadków uderzają w mężczyzn ignorujących wcześniejsze sygnały dotyczące konieczności poprawy związku. Są więc swoistą reakcją na zaburzenie więzi. Dlatego też psychika oddziałuje na tę cześć ich funkcjonowania, która jest dla nich nie do zignorowania.

TRENING CZYNI MISTRZA

Tym razem trening nie ma jednak nic wspólnego z siłownią. Polega na wykonywaniu pewnych ćwiczeń z udziałem partnerki.

Technika okrągłego stołu – pozwala na „oswojenie” niedyspozycji, dzięki rozmowie o niej. Przełamując tabu, partnerzy mają szansę na zbliżenie się do siebie oraz poznanie swoich potrzeb i obaw. Zmniejszenie emocjonalnego dystansu pozwala na otwarcie się na drugiego człowieka, ale także na własne ograniczenia, a dalej: na podjęcie działań zaradczych.

Kontakty udowe przy mocno ściśniętych udach – metoda opiera się na zastosowaniu stymulacji, która nie wyzwala lęku związanego z koniecznością odbycia stosunku dopochwowego. Partnerzy przyjmują w niej pozycję boczną. Partnerka obejmuje udami penisa i wykonuje ruchy imitujące stosunek.

Pozycja ginekologiczna – partnerka kładzie się np. na stole, tak aby partner stojący między jej rozchylonymi udami miał narządy płciowe na takiej samej wysokości jak ona. Dobry dostęp do pochwy pozwala na dość łatwe wprowadzenie do niej członka z częściową erekcją, a nawet bez wzwodu oraz daje możliwość podtrzymywania go ręką podczas wykonywania ruchów frykcyjnych. Dokonana immisja daje mężczyźnie świadomość, że jest ona jednak możliwa, przełamuje blokadę i redukuje lęk.

Ucisk penisa kobieta za pomocą ręki lub gumki uciska prącie przy jego nasadzie, zwalniając uścisk w momencie uzyskania wzwodu. Ucisk wywołuje przekrwienie, dlatego też jego czas musi być kontrolowany i ograniczony.

Metoda zakazanego owocu – wprowadza zakaz współżycia, przy jednoczesnym nakazie jak najczęstszego leżenia z partnerką w łóżku wraz ze stosowaniem rozbudowanych pieszczot. Eliminuje się wtedy obawę mężczyzny przed brakiem erekcji, która nie jest potrzebna do wykonania zadania. To pozwala na skupienie się na doznaniach zmysłowych, uzyskanie poczucia pewności siebie i wyzbycie się lęku wyzwalającego zaburzenie wzwodu członka.

Desensybilizacja – okazuje się skuteczną metodą w leczeniu impotencji pierwotnej. Jest to terapia dość długotrwała i przebiegająca etapowo. Ważne w niej jest ustalenie hierarchii bodźców odczuwanych przez mężczyznę jako przykre lub wzbudzające lęk oraz hierarchii bodźców przyjemnych, wyzwalających stan relaksu. Następnie łączy się w wyobraźni bodźce przykre z przyjemnymi i dzięki zastosowaniu relaksacji doprowadza do redukcji niepokoju.

Seanse seksualne umożliwiające koncentrację na doznaniach zmysłowych – ich celem jest osiągnięcie trzech podstawowych stanów: chęci do współżycia, odprężenia i skupienia na bodźcach zmysłowych. Podczas seansu dochodzi do podniesienia poziomu pobudzenia, podczas gdy wymagania dotyczące czynności erotycznych są zminimalizowane.

Metod treningowych nie można przy tym traktować jako powinności i przymusu, bo przymus w seksie jest jego największym wrogiem. Pozytywna postawa sprawia, że treningi seksualne zaczynają być traktowane nie tylko jako zalecane ćwiczenia, lecz także jako urozmaicenie kontaktu, do którego można stopniowo dołączać gadżety erotyczne, albo realizować nierealizowane dotychczas fantazje. Jeśli jednak przyczyną niedyspozycji seksualnych są konflikty partnerskie, to nie należy zaczynać od treningu. Proces leczenia wymaga początkowo terapii par. Dopiero rozwiązanie długotrwałych konfliktów oraz poprawa zaburzonej komunikacji pozwala na dokonanie kolejnego kroku.

ALKOHOL NA ODWAGĘ

Dużym błędem jest spożywanie alkoholu „na odwagę”. Owszem, niewielka ilość tego trunku obniża lęk przed niepowodzeniem, zmniejsza zahamowania i wzmaga pożądanie. U niektórych mężczyzn prowadzi do poprawy sprawności seksualnych (podkreślić należy jednak, że „u niektórych” oznacza to, że u innych nawet mała ilość pogorszy sprawność). Większa jego dawka działa zupełnie odwrotnie – obniżając reakcje seksualne. Łatwo to sprawdzić. Wystarczy włączyć film erotyczny, kiedy jest się trzeźwym, a następnie, kiedy jest się w stanie upojenia i samemu zaobserwować zmiany w wielkości erekcji członka. Alkohol jest zresztą dość często przyczyną pierwszego zaburzenia wzwodu, bo jak się okazuje, większość mężczyzn przeżyło je właśnie po jego spożyciu.

Rodzaj alkoholu ma tu też swoje znaczenie. Czerwone wino wytrawne zazwyczaj obniża lęk, wzmaga libido i działa stymulująco na erekcję. Piwo i wódka obniża libido, przy jednoczesnym silnie negatywnym działaniu na możliwość i czas erekcji.

Generalnie, podstawowym i koniecznym warunkiem dla mężczyzn nadużywających alkoholu, jak też palących mocne papierosy, stosujących sterydy anaboliczne lub zażywających narkotyki, jest rezygnacja z używek. Wszystkie one dezorganizują pracę układu hormonalnego, działanie neuroprzekaźników i ośrodków kierujących zachowaniem seksualnym. 

A CO, GDY MĘŻCZYZNA NIE MA PARTNERKI, WŁAŚNIE DLATEGO, ŻE MA ZABURZENIA WZWODU?

Taka sytuacja wydaje się patowa, bowiem problem z erekcją najczęściej utrudnia mężczyźnie utworzenie związku, bez którego trudniej jest jednak rozpocząć leczenie. Już sam etap diagnozowania jest w takich przypadkach bardziej skomplikowany, ponieważ ciężko jest orzec, co tak naprawdę blokuje go przed nawiązaniem relacji seksualnej. Czy unika on związków, ponieważ obawia się o swoją sprawność? Czy może z uwagi na swoją niesprawność, nie może wejść w związek? A może problemy ze wzwodem wynikają z faktu, że mężczyzna tak naprawdę wcale nie chce mieć partnerki, a poszukiwanie przez niego pomocy jest konsekwencją nacisków kulturowych typu: „Musisz się ustabilizować”? Impotencja może być wtedy nieświadomą obroną psychiki przed przymusem przystosowania się do życia w związku, który zwyczajnie nie leży w jego naturze.

Zakładając jednak, że mężczyzna chce i odczuwa rzeczywistą potrzebę zmiany – musi zmierzyć się z kilkoma zadaniami, pozwalającymi na przezwyciężenie emocjonalnej i seksualnej blokady. Leczenie mężczyzn samotnych opiera się na czterech podstawowych strategiach, dostosowanych do indywidualnych potrzeb i sytuacji życiowej.

Pierwsza z nich obejmuje praktyczne zalecenia, dotyczące np. sytuacji zawodowej (brak pracy obniża poczucie własnej wartości i wywiera złe wrażenie na potencjalnej partnerce) i mieszkaniowej (opuszczenie domu rodzinnego i dojrzałe odseparowanie się od rodziców, co dodatkowo podnosi jego atrakcyjność w oczach partnerki), czy też sposobów ubierania się lub nawiązywania kontaktów towarzyskich.  

Druga strategia nakierowana jest na psychoedukację, czyli wspomaganie w zrozumieniu przyczyn trudności i obiektywnym spojrzeniu na nie oraz uczenie troski o siebie.

Następnie wykorzystuje się metody poznawcze mające na celu zmianę samooceny, tak aby mężczyzna zobaczył siebie w pozytywnym, choć nadal obiektywnym świetle („Jestem niski, ale niektóre kobiety lubią niskich”).  

Na koniec pozostaje terapia zachowań. Tutaj skuteczna jest metoda odgrywania ról, polegająca na ćwiczeniu w warunkach terapii umiejętności potrzebnych do nawiązania i utrzymania relacji np. flirtowania, zadawania kobiecie trudnych pytań. Przydatna okazuje się również masturbacja połączona z treningiem fantazji, pomagającym zainicjować nowe i zmodyfikować błędne wyobrażenia. Mężczyźni z zaburzeniami wzwodu najczęściej nie włączają siebie do swoich marzeń erotycznych, wyobrażając sobie własną osobę w roli aktora obserwującego seks innych. Modyfikacja będzie polegała na włączaniu do fantazji masturbacyjnych siebie w roli osoby aktywnej, dokonującej penetracji pochwy. Innym ćwiczeniem jest stymulacja penisa do uzyskania wzwodu, po czym następuje przerwa do momentu zwiotczenia, a potem ponowna stymulacja. Rodzi to u niego przekonanie, że utraconą erekcję może powtórnie wywołać, zatem nawet przy niepowodzeniu – nie wszystko jest stracone. Można też skorzystać z pomocy partnerki zastępczej, co jednak w Polsce nie jest bardzo popularne.

Mężczyzna dzięki tym ćwiczeniom pozbywa się wielu mitów seksualnych („Prawdziwy mężczyzna jest zawsze gotowy”, „Rozmiar i sztywność mają decydujący wpływ na satysfakcję kobiety”, „Każdy kontakt fizyczny musi prowadzić do seksu”) i tworzy nowe wzorce zachowań, prowadzące do nawiązywania zadowalających związków partnerskich i seksualnych.

dr Izabela Zofia Stankowska-Mazur

Wystaw komentarz