Ćwiczyć z bólem?

20 sierpnia 2015
192 Wyświetleń

Bryan Haycock:

bh_ert

Pracownik naukowy Uniwersytetu w Utah, znany z wielu publikacji z dziedziny treningu siłowego, dietetyki oraz suplementacji, autor systemu treningowego HST.

Trenuję z ciężarami od ponad 34 lat i cały czas spotykam się z jakimś bólem. Myślę jednak, że prawdziwe pytanie brzmi: jak rozróżniamy normalny ból od tego nieprzyjemnego i poważnego? Nie chcąc udzielać typowej porady medycznej powiedziałbym, że istnieją pewne rodzaje bólu, które powinny zapalić czerwone światełko. Przeszywający ból, który przemieszcza się wzdłuż kończyny i ból, który powoduje mrowienie lub drętwienie, wiąże się z nerwami. Powinniśmy unikać ćwiczenia lub ruchu, który powoduje wspomniany ból. Ostry ból w brzuścu mięśnia lub jego przyczepie jest także sygnałem ostrzegawczym i należy natychmiast przestać wykonywać to, co robimy, albowiem może być to oznaką zrywania się mięśnia. Wreszcie, istnieje też chroniczny ból stawów związany z ich nadmiernym użyciem. Ból związany z zapaleniem jest tak trudny do opanowania, kiedy już się pojawi, dlatego powinien być on również powodem do niepokoju. W końcu każdy, u kogo podnoszenie ciężarów jest częścią stylu życia, może odnosić niewielkie kontuzje tu i tam. Nierozsądna osoba będzie ‘trenować pomimo bólu’ i skończy z potencjalnie wyniszczającymi urazami, które ostatecznie przyczynią się do porzucenia ciężarów i zmiany stylu życia. Z kolei mądry miłośnik żelastwa wie, kiedy przerwać trening i kiedy należy dać swojemu ciału czas potrzebny do regeneracji. Bądźcie tacy jak on, mądrzy, i dajcie sobie czas, aby być w stanie dźwigać ciężary następnego dnia.

Will Brink:

wb_ert

Od prawie 20 lat uznany na całym świecie autor publikacji drukowanych w największych światowych magazynach związanych ze sportem i zdrowiem. 
www.BrinkZone.com

Najkrócej mówiąc – zależy.
Opowiem Wam najstarszy żart na świecie, który doskonale pasuje do tych, którzy regularnie ćwiczą:
Facet uskarża się na ból, więc idzie lekarza. Unosi ramię nad głowę i mówi: "Pani doktorze, boli mnie, kiedy tak robię.” Lekarz odpowiada: "To proszę przestać tak robić."
Nauczenie się, jak trenować mimo kontuzji, obejść kontuzję lub trenować z kontuzją (tak, powiedziałem to!) zależy od wielu czynników, których nie jestem tutaj w stanie omówić. Ale zadziwia mnie ilość ludzi, którzy mówią: "Will, boli mnie… kiedy robię X, ale nie, kiedy robię Y."

Moja odpowiedź?

Zgadliście! "Przestańcie robić X na chwilę".

Jeśli jest to poważna kontuzja, natychmiast idźcie z tym do lekarza. Jeśli to tylko niewielkie problemy ze stawem lub ścięgnem, wówczas lepiej i więcej się rozgrzewajcie, zmniejszcie objętość o 50%, zredukujcie obciążenie do 40-60% 1CM i róbcie tylko te ćwiczenia, które nie sprawiają Wam bólu.

Moje doświadczenie podpowiada, że w 90% przypadków, kilka tygodni później – problem ulega rozwiązaniu.

"Will, wyciskanie na płaskiej sprawia, że mocno dokuczają mi stawy barkowe. Nie dzieje się tak, gdy ćwiczę hantlami, wyciskam na skosie i robię rozpiętki."

Odpowiedź:
• Jeśli robisz to wszystko na jednym treningu, objętość treningowa jest prawdopodobnie za wysoka.
• Przestań choć na chwilę wyciskać do cholery.
• Skorzystaj z powyższych wskazówek. Jeśli nie ‘poprawi się’ w ciągu 2-3 tygodni, musisz iść do lekarza.

Sławomir Ambroziak:

sa_ert

Popularyzator wiedzy o diecie, suplementach (ponad 1000 artykułów), redaktor i autor wielu pism sportowych, kulturystycznych oraz popularno-zdrowotnych; były sportowiec, trener i sędzia dyscyplin siłowych.

Jeżeli ból jest efektem kontuzji, to wolałbym tutaj nie radzić, a pozostawić sprawę specjaliście – traumatologowi. Jeżeli natomiast mówimy o bólu, jako efekcie przeciążeń treningowych, to sprawa jest dosyć złożona…

Ból, pojawiający się w trakcie treningu i utrzymujący przez pewien czas po jego zakończeniu, wynika głównie z nagromadzenia produktów beztlenowej przemiany materii – szczególnie kwasu mlekowego. Z kolei ten rodzaj bólu, jaki odczuwamy na drugi dzień i który mylnie utożsamiamy z zakwaszeniem, to tzw. opóźniona obolałość mięśniowa, czyli – mówiąc krótko – uogólniony stan zapalny tkanek aparatu ruchu. Upraszczając – stan zapalny ma teraz za zadanie usunąć białka uszkodzone naprężeniami mechanicznymi oraz zainicjować proces ich regeneracji i nadkompensacji, prowadzący ostatecznie do przyrostu masy mięśniowej.

Teoretycznie można by więc założyć, że – dokąd odczuwamy ten ból – dotąd mięśnie nie zostały dostatecznie zregenerowane i nie zbudowały naddatku białek tworzących ich przerost (hipertrofię). Wykonanie kolejnej jednostki treningowej wydaje się więc teraz nieracjonalne; znowu pogłębimy reakcję zapalną, a gdy działanie takie będzie się powtarzać, bodźce prozapalne zaczną się na siebie nakładać, dojdzie do chronicznego zapalenia skutkującego utratą masy mięśniowej. Tu dodam tylko, że kacheksja – wyniszczenie mięśni związane z przebiegiem niektórych chorób (np. nowotworowych) – to nic innego, jak właśnie chroniczne zapalenie tkanki mięśniowej. Ideałem byłoby, aby do kolejnego treningu podejść bez bólu w obrębie zaplanowanej do przećwiczenia grupy mięśniowej. Często jednak się tak nie udaje. Czy wtedy zrezygnować i odpuścić sesję treningową, czy ćwiczyć – nie zwracając uwagi na ból…?

Wiele wskazuje na to, że nieraz przedłużający się ból nie ma już uzasadnienia fizjologicznego. Na skutek powtarzających się mikrourazów wzrasta liczba receptorów bólowych, co uczula tkankę na bodźce bólowe, chociaż ta jest już całkowicie odbudowana. Jeżeli teraz opuścimy zajęcia na siłowni, stracimy bezsensownie jednostkę treningową i opóźnimy tempo dochodzenia do wymarzonych rozmiarów.

Nie ma w tym miejscu prostej recepty – musimy raczej zaufać intuicji, doświadczeniu i rozsądkowi. Jeżeli ból jest uogólniony i mało nasilony, ja bym ćwiczył. Jeżeli dosyć dokuczliwy i skupiony na konkretnej grupie mięśniowej, raczej bym odpuścił lub jedynie rozruszał tylko grupę małymi ciężarkami, by pobudzić krążenie i poprawić w ten sposób zaopatrzenie mięśni w składniki odżywcze i tlen. Ponieważ przedłużająca się z treningu na trening opóźniona obolałość mięśniowa, prowadząca do stagnacji lub regresji formy, ma te same podstawy molekularne, co wspomniana kacheksja, dlatego pomocne mogą okazać się tutaj suplementy badane w kontekście leczenia tej właśnie choroby. Do tej pory dobre wyniki uzyskano dla HMB oraz jego kompozycji z argininą i glutaminą, a także kwasów omega 3. Np. jeden z kwasów – EPA – podawany w dawce 2 g na dobę, dawał jedynie niewiele gorsze rezultaty, jak megestrol – steryd anaboliczny, wskazywany rutynowo do leczenia kacheksji. Dwa gramy EPA – to tylko 6 kapsułek kwasów omega 3 produkcji Olimpu…

Przy pewnym stażu treningowym powinniśmy również potrafić odróżnić czy ból jest efektem stanu zapalnego toczącego się w tkance łącznej, czy mięśniowej. W tym pierwszym przypadku najczęściej jest on ulokowany w końcowych odcinkach mięśni, w miejscach przyczepu ścięgien i w okolicach stawów. Ponieważ tkanka łączna regeneruje się wolniej od mięśniowej, ten rodzaj bólu utrzymuje się często permanentnie – szczególnie u zaawansowanych – z treningu na trening. Generalnie uważa się, że taki rodzaj bólu jest ‘chlebem powszednim’ każdego wyczynowca, więc gdyby jego odczuwanie miało decydować o podejściu do kolejnej jednostki treningowej, to w momencie jego pojawienia się należałoby właściwie zakończyć karierę. Z drugiej strony – nie oznacza to jednak, że mamy go zupełnie lekceważyć. Ból ten świadczy o skumulowanych zmianach przeciążeniowych w obrębie tkanki łącznej i pozostawienie sprawy samej sobie może doprowadzić do poważnej kontuzji – np. zerwania ścięgna. Tu ważna jest właściwa rozgrzewka, pozwalająca uzyskać tkance łącznej odpowiednią temperaturę i elastyczność. Należy rozważyć też przejście do metodyki treningowej z wykorzystaniem mniejszych obciążeń, większej ilości powtórzeń i bardziej kontrolowanych ruchów, która – jak dowodzą aktualne badania – daje takie same efekty w postaci przyrostu masy mięśniowej, a nieraz nawet lepsze, jak treningi z wielkimi ciężarami.

Dbając o odżywienie mięśni, sportowcy spożywają wysokie porcje białek, odpowiednio komponują dietę i uzupełniają ją rozmaitymi odżywkami i suplementami. Często zapominają przy tym, że podobnego odżywienia potrzebuje tkanka łączna. Jeżeli więc tylko pojawią się pierwsze bóle związane ze zmianami w tej tkance, a najlepiej jeszcze dużo wcześniej, włączcie do diety żelatynę (np. różne galaretki), odżywki kolagenowe oraz suplementy glukozaminy i chondroityny. W walce z tym bólem pomocne będą też suplementy przeciwzapalne, oparte o ekstrakty z boswelii i imbiru, ale przede wszystkim – wspomniane wyżej omega 3.

Piotr Kaczka:

pk

Doktor nauk biologicznych w zakresie biofizyki. Specjalista ds. badawczo-rozwojowych w Olimp Laboratories. Instruktor kulturystyki z wieloletnią praktyką i prawdziwy entuzjasta tego sportu. “Kulturystyka to pasja, a droga do sukcesu jest ciągle w budowie…”

Moja odpowiedź brzmi: TAK i to dla obu sytuacji, które w przypadku tak postawionego pytania należy rozróżnić. Pierwsza z nich dotyczy utrzymywania aktywności fizycznej w stanach występowania tzw. ‘złego’ bólu, o przewlekłym, często umiarkowanym charakterze, który może być następstwem mechanicznego uszkodzenia tkanek organizmu. Do tego rodzaju bólu będziemy zaliczać również zespół opóźnionego bólu mięśniowego (DOMS), pojawiający się w kilka godzin po wysiłku. Druga sytuacja obejmuje pojawianie się tzw. ‘dobrego’ bólu (najczęściej w trakcie intensywnego wysiłku) – ostrego, szybkiego, będącego ostrzeżeniem o możliwości wystąpienia kontuzji i konieczności obniżenia aktywności w danym momencie. O ile drugi przypadek do pewnego stopnia można uznać za pożądany w naszym treningu, o tyle pierwszego z nich zdecydowanie nie należy lekceważyć. Nie znaczy to jednak, że mamy od razu zaprzestać treningu na kilka tygodni. Jak należy zatem postępować, by nie pogorszyć swojej sytuacji i przyspieszyć powrót do formy?

W sytuacji ‘złego’ bólu występującego m.in. w przypadku naciągniętego mięśnia, ścięgna czy tysiąca innych mniej poważnych kontuzji, jestem za utrzymaniem aktywności fizycznej, oczywiście nie na dotychczasowym poziomie, który doprowadził nasze ciało do uszkodzenia, ale zmodyfikowanej, pozwalającej na regenerację miejsca urazu i utrzymanie względnie niezmienionej formy treningowej. Jeśli, dla przykładu, doznaliśmy urazu ścięgna Achillesa wydaje się wręcz naturalnym, że nie musimy zmieniać treningu większości pozostałych grup mięśniowych, jak mięśnie klatki piersiowej czy pleców. Obniżamy maksymalnie obciążenie mięśni podudzia, ale nie zarzucamy ich trenowania całkowicie. Dynamika treningu, jego objętość, a w tym ilość serii i stosowane obciążenia należy znacznie zmniejszyć, wykluczając jednocześnie ćwiczenia izolowane na dany mięsień, czyli w przypadku wspomnianej kontuzji ścięgna Achillesa, wspięcia na palce czy bieg będą niepożądane, ale już trening na rowerku stacjonarnym czy uginanie nóg na maszynie w leżeniu przodem (niska dynamika) jak najbardziej mogą być wykonywane. Uszkodzenie mechaniczne danej grupy mięśniowej, oczywiście na poziomie nieobejmującym konieczności jej unieruchomienia, czy silnego bólu, dopuszcza również umiarkowane rozciąganie, oczywiście po uprzednim bardzo dobrym jej rozgrzaniu. Ćwiczenia rozciągające, nawet 10-minutowe, ale realizowane kilka razy w tygodniu, powinny bazować na metodzie statycznej, która poprzez mechaniczne oddziaływanie na tkanki miękkie aparatu ruchu indukuje wydzielanie hormonów anabolicznych (m.in. IGF-1), tworzenie w tkance mięśniowej komórek satelitarnych, wzrost elastyczności i ukrwienia uszkodzonego obszaru, co bezpośrednio może przyczyniać się do wzrostu efektywności procesów regeneracyjnych. Z całą pewnością, w przypadku występowania kontuzji, można polecić wykonywanie ćwiczeń aerobowych, jednak o takiej intensywności, która nie zwiększy drastycznie objętości treningowej przypadającej na uszkodzoną grupę mięśniową, jak również nie będzie jej bezpośrednio obciążać. Jednakże najważniejszym, sprzyjającym czynnikiem w przypadku istniejącego uszkodzenia będzie rozsądek wynikający z doświadczenia treningowego i dokładnego zaznajomienia się z możliwościami własnego organizmu. Tylko to bowiem jest nam w stanie zapewnić aktywność ruchową na poziomie zapobiegającym pogłębianiu dysfunkcji, a promującym jej przyspieszoną regenerację. Wszystkie modyfikacje treningowe, o których wspomniałem powyżej znajdują pełne zastosowanie również w przypadku zaistnienia zespołu opóźnionego bólu mięśniowego (DOMS), pojawiającego się w kilka godzin po wysiłku, a mających swój szczyt pomiędzy pierwszym a trzecim dniem po treningu. Dokładna przyczyna występowania tej dolegliwości nie jest znana, ale raczej jest mało prawdopodobne, aby wynikała z zakwaszenia mięśni, powinno się ją raczej kojarzyć z pojawiającymi się w następstwie intensywnego treningu uszkodzeniami wewnątrzmięśniowymi i w tych kategoriach rozpatrywać poziom dopuszczalnej dla tej dolegliwości aktywności fizycznej, czyli trening o niskiej objętości, z większą ilością powtórzeń w serii, mniejszym ciężarem, wsparty wysiłkiem o charakterze aerobowym i zabiegami rozciągającymi.

‘Dobry’ ból to Twój najlepszy przyjaciel treningowy, jednakże ta przyjaźń również musi być poparta wieloletnią ‘wspólną znajomością’, poznawaniem granic wytrzymałości naszego organizmu, która finalnie pozwala bezpiecznie sprostać obciążeniom, jakim poddajemy nasze ciało, zapobiegając możliwym kontuzjom. Ból pojawiający się pod koniec każdej serii ćwiczenia, w moim odczuciu, jest doskonałym miernikiem poziomu, na którym trenujemy i zapowiedzią przyszłych postępów, jednakże nie jest jednoznacznym miernikiem skuteczności treningu. Takie hasła jak: ‘no pain, no gain’ możemy pozostawić do realizacji ‘profesjonalnym’ doradcom na siłowni, sami jednak nie kierujmy się taką dewizą. Narastający wraz z każdym powtórzeniem ból pozwala bardzo precyzyjnie dawkować wysiłek w trakcie treningu, mogąc przyczyniać się do uzyskania jak najszybszych postępów, przy minimalnym ryzyku odniesienia kontuzji. Ból to drogowskaz do celu, a nie cel sam w sobie. Czy zatem ćwiczyć jak boli? Tak, ale tylko, gdy znasz swój organizm na tyle, by dokładnie wiedzieć, że nie zrobisz sobie większej krzywdy, a jedynie zapobiegniesz utracie ciężko wypracowanej formy i przyspieszysz swój powrót do pełnej sprawności. Ból jest przyjacielem, ale tylko rozsądnych osób.

Piotr Głuchowski:

pg

Mistrz Świata, Europy i Polski – kulturysta z wieloletnim doświadczeniem, specjalista ds. odżywiania, treningu i suplementacji.

Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna, wszystko bowiem zależeć będzie od rodzaju bólu, którego doświadczacie. Jeśli bowiem ból mięśni pojawił się wkrótce po tym, gdy wróciliście do treningów (lub też zwiększyliście intensywność ćwiczeń) po przerwie to zalecam kontynuowanie treningów z nieco zmniejszoną objętością i intensywnością. Jeśli zostawicie sobie 2-3 powtórzenia w zapasie do momentu, gdy ból zniknie zrobicie sobie tylko przysługę. Jeśli jednak ból jest wynikiem kontuzji mięśni czy też stawów, dalsze ćwiczenia nie są wskazane. Jeżeli odczuwacie silną potrzebę pójścia do siłowni to spróbujcie znaleźć takie ćwiczenia, w których kontuzjowane mięśnie nie będą zaangażowane. Choć nawet w takim przypadku należy wykonywać je z niską intensywnością, tak aby organizmowi nie zabrakło energii na leczenie kontuzji.

Monica Mollica:

monica_avatar

Jest certyfikowanym przez ISSA trenerem osobistym. Pracuje jako konsultant dietetyczny i dziennikarz zajmujący się sprawami zdrowia. Jest kulturystką, modelką fitness i uwielbia przerzucać żelazo na siłowni.

W przypadkach, gdy Klienci pytają mnie czy należy wykonywać następny trening, gdy mięśnie ciągle są jeszcze obolałe po poprzednim odpowiadam im, aby poczekali, aż ból minie. Obolałość mięśniowa jest oznaką tego, że mięśnie ciągle się regenerują. Jeśli więc będziemy trenować z obolałymi mięśniami to zakłócimy ten proces. Dodatkowo, warto zwrócić uwagę na to, że obolałość mięśniowa obniża zdolność do treningu. Obolały mięsień nie potrafi kurczyć się z taką siłą jak wtedy, gdy jest w pełni zregenerowany.

Zbyszko Tarczewski:

zt_ert

Człowiek, który swoja pasje przekuł w rzeczywistość, wieloletni współpracownik Olimp Laboratories znany ze śmiałych idei publikowanych w fachowej prasie jak i sieci. Redaktor Naczelny magazynu Perfect Body.

W Eksperckim Okrągłym Stole często dyskutujemy na kontrowersyjne tematy lub przynajmniej niejednoznaczne. Nie inaczej jest i w tym numerze.
Problem trenowania z bólem powinniśmy rozpatrywać w oparciu o konkretny rodzaj bólu. W moim odczuciu, odpowiedź na początkowe pytanie będzie inna, jeśli będziemy mówili o bólu spowodowanym zmianą treningu, a zupełnie inna, gdy ból, którego doświadczycie będzie wynikiem kontuzji (tutaj zresztą też trudno o generalizację).

Spróbujmy zacząć od tego drugiego – bólu wywołanego kontuzją, jako że odpowiedź będzie tutaj pełniejsza.

Odpowiedź na pytanie, czy ćwiczyć z bólem spowodowanym kontuzją zależeć będzie m.in. od umiejscowienia i stopnia odczuwanego bólu. Ból, który odczuwacie wskazuje, że coś niedobrego dzieje się z mięśniem/stawem, może być również wynikiem drażnienia zakończeń nerwowych odpowiedzialnych za odczuwanie bólu. Ważne jest to, aby zidentyfikować przyczynę bólu. Pomocne będzie tutaj sięgnięcie pamięcią wstecz. Czy ból pojawił się zaraz po treningu, czy nigdy do tej pory nie odczuwałeś go, czy też kumulował się z czasem? (Więcej o bólu możecie przeczytać w poprzednim (15.) numerze Perfect Body, w artykule Roberta Kurasińskiego – „Zrozumieć ból”.)
Jeśli ból, najczęściej ostry, pojawił się tuż po treningu, najlepszą opcją będzie spróbować powtórzyć tor ruchu bez obciążenia. Jeżeli ze względu na ból nie będziecie mieć możliwości powtórzenia go, jasne staje się, że nie powinniście wykonywać tego ćwiczenia do czasu ustąpienia kontuzji. Jeśli odczuwacie ból nadgarstka podczas np. uginania ramion ze sztangą, spróbujcie (bez obciążenia) wykonać tor ruchu uginania ze sztangielką. Jeżeli możecie, sprawdźcie to samo z niewielkim obciążeniem, później próbując pełne obciążenie. W przypadku gdy wykonacie całą sekwencję będzie to oznaczało, że powinniście zmienić powodujące problem ćwiczenie i zastąpić je innym (np. wspomnianym już uginaniem ze sztangielkami), tak aby nie powodować bólu. Oczywiście, zmieniając ćwiczenie, warto zacząć od mniejszego obciążenia niż poprzednio używane. Często jednak Wasza psychika może buntować się przeciw zmniejszeniu obciążenia. Być może pocieszy Was fakt, że coraz więcej doniesień naukowych wskazuje na to, że jeśli włożycie nieco więcej pracy (zwiększając objętość treningową) to nawet trenując ze znacznie mniejszym ciężarem (np. 30% ciężaru maksymalnego, z którym możecie wykonać jedno poprawne powtórzenie – CM) i wykonując serię do załamania mięśniowego, osiągniecie ten sam przyrost mięśni, jak przy wykorzystaniu tradycyjnego w kulturystyce zakresu ciężaru (75-85% CM). W tego typu treningu pomocne będzie również zmniejszenie przerw między seriami/ćwiczeniami. Po wyleczeniu kontuzji możecie wrócić do swojego ulubionego schematu treningowego.

Jeśli ból uniemożliwia Wam zupełnie trening mięśni np. klatki piersiowej, logiczne wydaje się zaprzestanie treningu w obszarze bolącego stawu/mięśnia.
Jednak nie musicie całkowicie rezygnować z siłowni.
Może wreszcie poświęcicie odpowiednią ilość czasu na trening nóg ? Sprawdźcie swoje ograniczenia i odpowiednio dostosowujcie treningi oraz OCZEKIWANIA do możliwości!

Jest jeszcze jedna opcja, o której zapewne większość z Was woli nie myśleć, a ja chciałbym Was do tego zmusić ! Być może kontuzja, która się Wam przydarzyła była wynikiem zaniedbywania oznak problemu i trenowania wbrew ostrzeżeniom? Spójrzcie krytycznie czy nie za dużo od siebie wymagaliście? Jeśli dojdziecie właśnie do takiego wniosku to pozwólcie sobie na ODPOCZYNEK! Kiedy ostatnio urządziliście sobie małe wakacje od siłowni? Kiedy zmniejszaliście obciążenia treningowe? Być może bardzo dawno temu. W takim razie teraz nadszedł idealny czas na to! Zaleczcie kontuzję (być może z pomocą lekarza specjalisty – zachęcam do konsultacji w wątpliwych kwestiach), dodajcie kilka dni po ustąpieniu bólu i wróćcie do siłowi pełni nowych sił. Ze zdrowym ciałem będziecie mogli dać z siebie więcej. Oczywiście, zachowajcie umiar, ale wymuszony po części odpoczynek doda Wam nowej motywacji, sił oraz uwrażliwi Wasze mięśnie na mniejsze sygnały treningowe. Być może nawet przeskoczycie mur, którego od dawna nie mogliście pokonać!

A co, jeśli odczuwany przez Was ból nie jest wywołany kontuzją? Z tego typu bólem po treningu mamy do czynienia wtedy, gdy coś w nim zmieniacie. Im większa zmiana, tym większa szansa na jego wystąpienie oraz natężenie. Jeśli np. z powodu kontuzji nie ćwiczyliście danej partii mięśniowej przez 2 miesiące, to po pierwszych treningach jestem pewien, że będziecie długo czuli obolałość mięśniową. W takim przypadku możecie spokojnie kontynuować treningi, mając jednak na uwadze, że póki nie ustąpi ból możecie nie być w stanie dać z siebie wszystkiego na treningu. Ale to dobrze! Należy wdrażać się powoli. Podobne odczucia towarzyszą Wam wtedy, gdy zmieniacie ćwiczenia, intensywność czy też objętość stosowaną na treningu. Moja rada będzie analogiczna do tej nieco wyżej.

Ból może nie jest naszym przyjacielem, ale (nie)stety częstym towarzyszem. Ważne, aby rozpoznać źródło bólu i odpowiednio reagować. Mam nadzieję, że nieco podpowiedziałem jak to robić.