Boostery Testosteronu VS Sterydy Anaboliczne!

17 sierpnia 2012
294 Wyświetleń

Bryan Haycock:

bh_ert

Pracownik naukowy Uniwersytetu w Utah, znany z wielu publikacji z dziedziny treningu siłowego, dietetyki oraz suplementacji, autor systemu treningowego HST.

Testosteron buduje mięśnie bezpośrednio i pośrednio, poprzez odpowiednio zwiększoną syntezę białka oraz podniesienie poziomu IGF-1 oraz aktywności komórek satelitarnych. Wykazano, iż im więcej posiadamy testosteronu, tym bardziej rosną nam mięśnie. Należy pamiętać, że zwiększenie ilości tego hormonu do poziomu, który mieści się w granicach normy fizjologicznej, nie sprawi, że rozwiniemy olbrzymią muskulaturę, chyba że poziom testosteronu był początkowo poniżej normy. Większość młodych siłaczy nie odczuje żadnych korzyści ze stosowania tzw. busterów testosteronu, które są dostępne na rynku. To, czy produkty te rzeczywiście podnoszą poziom testosteronu, czy nie to zupełnie inna kwestia; badania na ten temat są sprzeczne. Udowodniono natomiast, że przyjmowanie testosteronu z zewnątrz pozwoliło znacząco zwiększyć masę mięśniową i zmniejszyć ilość tkanki tłuszczowej. W badaniu u nietrenujących mężczyzn zastosowano dawki do 600 mg na tydzień i wykazano, że ilość ta pozwoliła na uzyskanie 8 kg masy mięśniowej oraz utraty 1 kg tkanki tłuszczowej w ciągu 16 tygodni bez zmiany diety czy treningu. Oczywiście Wasz wybór, co zastosować – czy będzie to buster testosteronu czy sam testosteron (lub jego odmiana) – nie będzie prawdopodobnie zależał od tego, co działa, ale jakie są przepisy prawne w kraju, w którym żyjecie. Odpowiedzi na pytania o legalność/moralność przy stosowaniu dopingu hormonalnego w celu poprawy swojego wyglądu będą musiały poczekać na inny dzień.  

Sławomir Ambroziak:

sa_ert

Popularyzator wiedzy o diecie, suplementach (ponad 1000 artykułów), redaktor i autor wielu pism sportowych, kulturystycznych oraz popularno-zdrowotnych; były sportowiec, trener i sędzia dyscyplin siłowych.

Testoboostery lub boostery testosteronu to dwie, stosowane wymiennie w żargonie sportowym nazwy, określające suplementy diety, podnoszące poziom testosteronu, w których skład wchodzą zazwyczaj różne zioła i mikroskładniki pokarmowe.

Testosteron jest jednym z trzech, najważniejszych hormonów anabolicznych, obok insuliny i somatotropiny. Ponieważ bierze zdecydowany udział w rozwoju muskulatury i tężyzny fizycznej, dlatego bywa często wykorzystywany w nielegalnej praktyce dopingowej, w sporcie amatorskim i wysoko kwalifikowanym – zarówno sam, jak też w postaci związków pochodnych – tzw. steroidów anaboliczno-androgennych.

Natomiast suplementacja diety z wykorzystaniem testoboosterów ma właśnie tworzyć legalną alternatywę dla tego typu praktyki – niezbyt bezpiecznej dla zdrowia, piętnowanej przepisami prawa sportowego oraz moralnie i etycznie nagannej.

Oczywiście, boostery testosteronu nie będą w stanie dorównać efektywnością dopingowi sterydowemu. Suplementy te podnoszą zazwyczaj poziom testosteronu jedynie w zakresach jego wartości fizjologicznych. Ich składniki aktywne przypominają najczęściej budową chemiczną testosteron, dzięki czemu oddziałują na szlaki jego produkcji w organizmie. Jeżeli przyjmiemy w liczbach bezwzględnych, że całkowita, maksymalna pula produkowanego przez organizm testosteronu wynosi 10, to najczęściej notowane wartości tego hormonu w krwiobiegu mieszczą się w połowie tej skali – oscylują w okolicy 5. Stosując testoboostery, możemy podbić te wartości do granicy submaksymalnej lub nawet maksymalnej (9-10), czyli o blisko 100%. Chociaż, najczęściej uzyskiwane rezultaty bywają w praktyce niższe – testosteron wzrasta średnio o około 50%. Jednak, w niektórych badaniach odnotowywano też i znacznie wyższe piki hormonu – wzrosty jego produkcji o ponad 150%. To pokazuje, że nie do końca poznaliśmy jeszcze możliwości naszego organizmu…

Ponieważ męski organizm wytwarza przeciętnie około 5 mg testosteronu na dobę, tak więc zwiększając jego produkcję o 100% – uzyskujemy dodatkowe 5 mg naszego hormonu, co odpowiada – mniej więcej – jednej tabletce popularnego Metanabolu. Kto kiedyś stosował Metanabol, ten wie, jak działa jedna tabletka tego specyfiku dziennie – wyraźnie, choć nie nadzwyczaj spektakularnie.

Wszystko to jednak niewiele, zważywszy, iż – wstrzykując testosteron lub połykając tabletki steroidów anaboliczno-androgennych – możemy dowolnie wysoko podnosić poziomy hormonów w naszym organizmie.

Nowsze badania pokazują jednak, że niektóre związki aktywne testoboosterów (np. furostanole kozieradki) same wykazują aktywność zbliżoną do testosteronu, podobnie jak steroidy anaboliczno-androgenne – albo bezpośrednio, albo po obróbce chemicznej, dokonywanej przez florę probiotyczną jelit.

Znaczna liczba badań dowiodła również ponad wszelką wątpliwość, że składniki testoboosterów działają anabolicznie, sprzyjając rozwojowi masy i siły mięśniowej. Oczywiście – sile tego działania daleko do potencjału syntetycznego testosteronu i jego pochodnych.

Jednak testoboostery zdobywają też w kilku punktach wyraźną przewagę:
1. są legalne, więc mogą być stosowane przez sportowców wyczynowych, nie narażając ich na konflikty z przepisami prawa.
2. są całkowicie bezpieczne; w odróżnieniu od syntetycznych hormonów – nie generują niepożądanych efektów działania, takich jak np. przerost gruczołu krokowego.
3. stanowią cenny środek wspomagania wysiłku dla osób ćwiczących rekreacyjnie oraz ‘czystych’ sportowców, stroniących od eksperymentów medycznych z udziałem własnej osoby.

Piotr Kaczka:

pk

Doktor nauk biologicznych w zakresie biofizyki. Specjalista ds. badawczo-rozwojowych w Olimp Laboratories. Instruktor kulturystyki z wieloletnią praktyką i prawdziwy entuzjasta tego sportu. “Kulturystyka to pasja, a droga do sukcesu jest ciągle w budowie…”

Oto odwieczne pytanie sportowca: "Mieć czy być" 🙂 Co wybrać? Co jest lepsze? Ale z drugiej strony, co znaczy ‘lepsze’? Szybciej działające, dające trwalsze efekty, dozwolone przez MKOL czy poprawne moralnie i etycznie? Interpretacji tego słowa może być tyle samo, ile osób stojących na rozdrożu wobec wyboru pomiędzy przyjmowaniem produktów podnoszących produkcję endogennego testosteronu (T-boostery), a sterydów anaboliczno-androgennych (SAA). Za tymi drugimi przemawia na pewno niekwestionowana skuteczność działania w okresie ich stosowania, potwierdzona w każdy możliwy sposób (teoretyczny i praktyczny) oraz dość bogata wiedza medyczna i ‘undergroundowa’ na temat ilości i czasu, przez jaki powinny być używane. Do minusów należy zaliczyć ich udowodniony szkodliwy wpływ na organizm, przy zastosowaniu dużych dawek w dłuższym przedziale czasowym. Nie ma sensu opisywać szczegółowo w tym miejscu owych skutków ubocznych, gdyż jest to tak popularny i szeroki temat, że zainteresowani nie będą mieć najmniejszych problemów, aby znaleźć więcej informacji. Dodatkowym minusem jest często ‘niestabilność’ efektów, jakie wywołują SAA – postępy uzyskane dzięki nim mogą być niezwykle ulotne i chwiejne. Nasza waga po odstawieniu tych środków i przywróceniu organizmu na powrót do stanu równowagi hormonalnej, okazuje się być niekiedy nawet niższa niż wyjściowa. Poza tym, zawsze istnieje możliwość uzależnienia psychicznego od tych środków, co wiąże się z poważnymi konsekwencjami. Biorąc to wszystko pod uwagę należy stwierdzić, iż zdecydowanie NIE WARTO fizycznie brnąć w ten temat. T-boostery natomiast oparte są na naturalnych ekstraktach roślinnych i dużo łagodniej ‘obchodzą się’ z naszym organizmem: nie wytrącają go tak drastycznie ze stanu równowagi hormonalnej, a testosteron podnoszą do granicznych wartości poziomu naturalnego, oczywiście przy odpowiednio większych dawkach ponad te granice. Takie suplementy są ponadto obecnie konstruowane w określony, niezwykle przemyślany sposób. Chodzi mianowicie o to, aby poprzez odpowiedni dobór substancji czynnych, znajdowanych w egzotycznych bądź rodzimych roślinach, zadziałać na każdą grupę szlaków metabolicznych związanych z produkcją i przemianami testosteronu. I tak, zaliczyć tu możemy substancje czynne wzmagające produkcję tego męskiego hormonu czy to w wyniku interakcji z komórkami Leydiga w jądrach, czy też pozytywnie wpływające na sekrecję hormonu luteinizującego z przysadki mózgowej, który jest bezpośrednim modulatorem wydzielania testosteronu. Inne substancje aktywne nowoczesnego T-boostera będą utrzymywały wysokie stężenie wspomnianego androgenu we krwi, poprzez hamowanie jego konwersji do estrogenu czy DHT (dihydrotestosteronu). W ten sposób otrzymuje się produkt kompleksowy. W czym jest on lepszy od SAA? Działa w bardziej umiarkowany sposób, stabilniej, efekty wywołane jego zastosowaniem, mimo iż mniejsze, są na pewno trwalsze, a samo jego stosowanie nie jest obciążone tak ewidentnymi skutkami ubocznymi, jak w przypadku sterydów anabolicznych. Suma sumarum, finalny efekt oferowany przez nowoczesne boostery endogennego testosteronu jest pewniejszą inwestycją niż SAA. Kwestię etyczno-moralną stosowania takich preparatów każdy musi rozważyć sam. Dla jednych kreatyna to ‘koks’, a inni traktują ‘koks’ jak kreatynę. Nie wszystko, co ma naturalne pochodzenie jest dobre (kokaina) i nie wszystko, co chemicznie syntetyzowane jest złe (inhibitory wzrostu nowotworów). Wszystko zależy od tego, jak mądra jest jednostka, stosująca dany typ środków. Dynamit też został wynaleziony z założeniem pomagania ludziom, a czemu może służyć, gdy znajdzie się w nieodpowiednich rękach – wiemy doskonale. Niemniej jednak, zdecydowanie bardziej bezpiecznie jest stosować takie środki wspomagające nasz trening, które wykazują umiarkowaną – aniżeli mocną – siłę działania. Ryzyko tego, że chęć i uzależnienie od ich działania przejdzie nasze najśmielsze oczekiwania i uczyni z nas niewolników w więzieniu własnego ciała – jest dużo mniejsze. Życzę wszystkim Czytelnikom ROZSĄDKU i ODWAGI w wyborze właściwej dla siebie drogi wspomagania wysiłku sportowego.

Zbyszko Tarczewski:

zt_ert

Człowiek, który swoja pasje przekuł w rzeczywistość, wieloletni współpracownik Olimp Laboratories znany ze śmiałych idei publikowanych w fachowej prasie jak i sieci. Redaktor Naczelny magazynu Perfect Body.

Testosteron (T) – kwintesencja męskości!

Wszyscy mężczyźni korzystają z jego dobrodziejstw. Już sama lista funkcji testosteronu w organizmie zajęłaby prawdopodobnie więcej miejsca niż przewidziano na cały artykuł.

Ograniczę się zatem do wybranych/najważniejszych, które mogą interesować naszych Czytelników.

Testosteron odpowiada za:
• kształtowanie się męskich cech płciowych,
• wytwarzanie spermy,
• utrzymanie odpowiedniego libido,
• pozytywne nastawienie do życia oraz zachowanie układu krwionośnego w dobrej kondycji,
• no i w końcu za to, na czym sportowcom najbardziej zależy: zwiększoną syntezę białek mięśniowych i zmniejszenie ilości tkanki tłuszczowej.

Niestety to, co jest zdolne wytworzyć nasze ciało – może okazać się w pewnych okolicznościach niewystarczające. Mam na myśli np. zmniejszenie możliwości organizmu związane z upływającym czasem – im jesteśmy starsi, tym produkujemy go mniej, także wymagania stawiane naszemu ciału przez uprawiany sport lub stany chorobowe wpływają na obniżenie poziomu wytwarzanego testosteronu.

Czyż więc może dziwić, że stale szukamy sposobów podniesienia ilości krążącego w naszych żyłach testosteronu?

Nieustanne poszukiwania sposobu rozwiązania powyższej kwestii pokazały dwie, obecnie szeroko rozpowszechnione, możliwości: steroidy anaboliczno-androgenowe (powstałe głównie w zamyśle wykorzystania w medycynie) oraz bustery testosteronu (przeznaczone bardziej dla masowego odbiorcy).

Ze względu na to, że steroidy (często zwane również sterydami – w skrócie SAA) są przeznaczone do leczenia konkretnych przypadków klinicznych, doczekały się całego mnóstwa badań sprawdzających zarówno skuteczność działania, jak i bezpieczeństwo. Wiemy więc, czego możemy się spodziewać po preparacie zawierającym daną dawkę określonej substancji farmaceutycznej. Efektywność działania tego typu środków zachęciła, oczywiście, i inne grupy społeczeństwa do wykorzystywania ich w swoich celach. Jak wspomniałem wyżej, wiele mogą tu zyskiwać sportowcy różnych dyscyplin sportowych. W świetle regulacji prawnych tego typu działania są uznawane za nielegalne i karalne, zarówno na poziomie sądowym, jak i wśród społeczności sportowej, dla której kontrole antydopingowe są normą. Osoba, która chciałaby skorzystać z tego typu środków musi się zatem liczyć z ewentualnymi skutkami ubocznymi (i znów samo ich wypunktowanie byłoby zbyt obszerne), konsekwencjami prawnymi (vide np. słynna ostatnio akcja policji w Szwecji przeciw osobom obdarzonym dużą muskulaturą) oraz wykluczeniem (stałym lub czasowym) ze społeczności startujących oficjalnie w zawodach (decyzją odpowiednich władz poszczególnych związków sportowych). Jak widzimy, mimo że skuteczność stosowania steroidów jest błyskawicznie zauważalna, osoba je stosująca (bez zaleceń medycznych) naraża się na spore niebezpieczeństwo.

Inną kategorię środków, które mogą pomóc nam podnieść poziom naturalnie wytwarzanego T, stanowią bustery testosteronu (TB). Dzięki temu, że świat nauki dostrzegł również ich skuteczność, ostatnimi czasy coraz więcej wiemy o ich możliwościach i sposobach działania. Oczywiście, stopień ich skuteczności jest często znacznie niższy niż SAA, ale stanowią dozwoloną prawem, znacznie bezpieczniejszą alternatywę!

Rzecz jasna, nie można ‘wrzucać wszystkich busterów testosteronu do jednego worka’. Na przestrzeni lat sporo zmieniło się w podejściu firm je wytwarzających. Od preparatów zawierających tylko i wyłącznie pojedyncze składniki, działające na jeden z mechanizmów wspomagających wytwarzanie T, do preparatów bardzo kompletnych. Dzięki temu, możemy coraz częściej mówić o powstawaniu realnej alternatywy dla osób, które chcą uniknąć wszystkich kłopotów związanych z używaniem niedozwolonej chemii. Czy ich skuteczność będzie analogiczna do SAA ? Nie sądzę, ale będąc dozwolonymi preparatami mogą nas wspomagać, gdy np. poziom wytwarzania naszego T spada wraz z wiekiem.

Will Brink:

wb_ert

Od prawie 20 lat uznany na całym świecie autor publikacji drukowanych w największych światowych magazynach związanych ze sportem i zdrowiem. 
www.BrinkZone.com
 

Porównywanie busterów testosteronu do sterydów androgenno-anabolicznych jest, jak porównywanie paliwa rakietowego do dietetycznego napoju gazowanego lub morfiny do aspiryny. ‘Naturalne’ bustery testosteronu obejmują te ledwie skuteczne (mowa oczywiście o podbijaniu poziomu testosteronu; nikt nigdy nie udowodnił, że którykolwiek z nich faktycznie wpływa na zwiększanie masy mięśniowej, siły itp.), jak i te, które są całkowitą stratą pieniędzy. Sterydy działają. Koniec, kropka. Oczywiście, przy posiadaniu i stosowaniu SAA mogą pojawić się problemy natury prawnej (w zależności od kraju, w którym mieszkacie) oraz zdrowotnej (mimo że są wyolbrzymione przez media, to wciąż istnieją). Ktokolwiek więc – czy to osoba prywatna, czy firma – kto próbuje przekonać Cię, że buster teścia może być odpowiednikiem najsłabiej działających sterydów anabolicznych… albo kłamie w żywe oczy, albo nie ma pojęcia, o czym mówi.