Boostery testosteronu, gdy celem jest redukcja tkanki tłuszczowej

23 stycznia 2013
511 Wyświetleń

Bryan Haycock:

bh_ert

Pracownik naukowy Uniwersytetu w Utah, znany z wielu publikacji z dziedziny treningu siłowego, dietetyki oraz suplementacji, autor systemu treningowego HST.

Testosteron odgrywa istotną rolę w utrzymywaniu prawidłowego składu ciała. Hormon ten, włączając jego silniejszy metabolit – jakim jest DHT – zmienia rozwój komórki tłuszczowej poprzez hamowanie przekształcania się pre-adypocytów (czyli komórek pierwotnych) w dojrzałe komórki tłuszczowe. Testosteron wpływa również bezpośrednio na centralny układ nerwowy, podwyższając tempo przemiany materii. Co więcej, testosteron wraz z DHT i estrogenem poprawiają wrażliwość insulinową w wielu tkankach. Na przestrzeni czasu prowadzi to do uzyskania szczuplejszej sylwetki ciała. W czasie późnego okresu dojrzewania wysoki poziom testosteronu u chłopców pozwala im na jedzenie wszystkiego, co znajduje się w zasięgu wzroku i zachowanie przy tym smukłej sylwetki. Jednak z biegiem czasu poziom tego hormonu spada, co przekłada się na zwolnienie przemiany materii; nasze ciało nie wybacza nam już tak szybko grzechów dietetycznych, przez co stajemy się coraz to grubsi. Podniesienie poziomu testosteronu u dorosłych zmniejsza ilość tkanki tłuszczowej i zwiększa masę mięśniową.

Pozostaje jednak pytanie za milion dolarów – czy dostępne obecnie na rynku boostery testosteronu wystarczająco wpływają na jego poziom w organizmie tak, aby doszło do redukcji tkanki tłuszczowej?

Odpowiedź na to pytanie brzmi “to zależy od okoliczności”. Jeśli suplement jest w stanie podnieść poziom naturalnego testosteronu o 500ng/Dl – to i owszem, jeśli jednak nie – to nie będzie miał on najmniejszego wpływu na poziom tkanki tłuszczowej.

Sławomir Ambroziak:

sa_ert

Popularyzator wiedzy o diecie, suplementach (ponad 1000 artykułów), redaktor i autor wielu pism sportowych, kulturystycznych oraz popularno-zdrowotnych; były sportowiec, trener i sędzia dyscyplin siłowych.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że testosteron sprzyja utrzymaniu niskiego poziomu tkanki tłuszczowej, co bez wątpienia potwierdzą inni uczestnicy Okrągłego Stołu. Wskazują na to zarówno obserwacje dnia codziennego, jak też badania naukowe…

Kiedy mężczyzna tyje…? Gdy się starzeje i gdy jego organizm produkuje coraz to mniej testosteronu.

I faktycznie – badania dowiodły istnienia odwrotnej korelacji pomiędzy poziomem testosteronu, a poziomem tkanki tłuszczowej – im więcej hormonu, tym mniej tłuszczu i vice versa. Hormon nasz hamuje bowiem dojrzewanie komórek tłuszczowych (adipocytów) oraz ułatwia lipolizę – rozpad cząsteczek tłuszczu zapasowego na czynniki pierwsze.

Lipolizę stymuluje również hormon inicjujący produkcję testosteronu w jądrach – LH, a ponieważ podwyższonemu poziomowi testosteronu towarzyszy zawsze wzmożone uwalnianie LH, dlatego oba te hormony wzmacniają wzajemnie efekty swojego działania w tkance tłuszczowej. (Wysoki poziom testosteronu – osiągnięty np. podawaniem syntetycznego hormonu – obniża poziom LH, działając poprzez tzw. mechanizm ujemnego sprzężenia zwrotnego.)

Jednocześnie, testosteron konkuruje w tkance tłuszczowej z estradiolem – hormonem sprzyjającym gromadzeniu tłuszczu zapasowego, zaś metabolit testosteronu – etiocholanolon – okazał się najsilniejszym, znanym nauce termogenikiem – czynnikiem stymulującym intensywne spalanie tłuszczu z rozproszeniem energii termicznej. Jak się uważa, to właśnie testosteron i jego pochodne odpowiadają za przeciętnie wyższą temperaturę i mniejsze otłuszczenie męskiego ciała.

Odwrotne korelacje pomiędzy testosteronem a tłuszczem zapasowym ujawniają się już, jak wskazują badania, na poziomie genetycznym. Wszystko zapewne dlatego, że testosteron rozwija muskuły, a proces ten jest na tyle energochłonny, iż może być właściwie zaopatrywany w energię głównie przez tłuszcze – najwydajniejsze paliwo biologiczne. Z drugiej strony, tkanka mięśniowa zużywa najwięcej energii, z uwagi na intensywny metabolizm oraz swoje zadania kinetyczne – im większym więc (dzięki testosteronowi) poziomem tkanki mięśniowej dysponujemy, tym więcej tłuszczu spalamy, a mniej gromadzimy na zapas.

Dlatego też, u starszych mężczyzn leczonych testosteronem z uwagi na jego niedobór (hormonalna terapia zastępcza), odnotowano niższy poziom tkanki tłuszczowej, a wyższy mięśniowej – czyli przyrost tzw. masy ciała szczupłego.

Pytanie nie brzmi więc – czy testosteron spala tłuszcz, tylko – czy testo-boostery na tyle podniosą jego poziom, by doszło do redukcji tkanki tłuszczowej…?

Testo-boostery podnoszą poziom testosteronu średnio o kilkadziesiąt procent. W takich granicach oscylują właśnie różnice wartości naszego hormonu pomiędzy wiekiem młodzieńczym, a drugą połową życia, więc nawet te ‘drobne’ kilkadziesiąt procent wzrostu powinno skutkować ubytkiem zasobów tłuszczowych, w odpowiednio długiej perspektywie czasowej.

Nie możemy zapominać tutaj o kolejnej sprawie… – o odtłuszczającej aktywności samych składników aktywnych testo-boosterów, występującej równolegle – niezależnie od ich zdolności do podbijania piku testosteronu…

Na przykład, kwas D-asparaginowy (DAA), uznawany za najskuteczniejszy i najlepiej przebadany składnik boosterów testosteronu, podnosi zarówno poziom testosteronu, jak też lipolitycznego LH, a jego stosowanie nie prowadzi do obniżenia wartości tego drugiego hormonu na drodze ujemnego sprzężenia zwrotnego. Mało tego – DAA podnosi jednocześnie poziom DHEA i GH – kolejnych hormonów, sprzyjających redukcji tkanki tłuszczowej.

Steroidy roślinne – inne składniki boosterów testosteronu – są związkami przypominającymi budową testosteron, dzięki czemu – jak wskazują badania – same mogą działać w naszym organizmie, tak jak on, co dotyczy również wpływu na tkankę tłuszczową. Ich molekuły ulegają też przekształceniu przez probiotyczną florę jelitową do związków aktywniejszych, które albo same przypominają profilem działania pochodne testosteronu, tzw. steroidy anaboliczno-androgenne, albo tworzą półprodukty do syntezy testosteronu lub jego krewnych, takich jak np. wspominany DHEA.

Omówiony wcześniej LH rozbija tłuszcz zapasowy, podnosząc w adipocytach poziom ważnego przekaźnika informacji – cAMP. Im wyższy poziom i dłuższa aktywność cAMP – tym intensywniejsza lipoliza i efektywniejsza redukcja tkanki tłuszczowej.

Okazuje się, że niektóre związki posiadają zdolność blokowania enzymu rozkładającego cAMP – PDE, co podnosi poziom i przedłuża aktywność tego przekaźnika w adipocytach. Zdolność taka cechuje np. flawonoidy, pozostające nieodłącznymi składnikami ekstraktów roślinnych, zestawianych w recepturach klasycznych testo-boosterów.

Widzimy, że boostery testosteronu mogą przyczyniać się do efektywnego spalania tłuszczu, ale decyzję o ich włączeniu do programu redukcji tkanki tłuszczowej, należy uznać za słuszną jeszcze z innego powodu…

Każdy taki program wiąże się bowiem z obniżeniem poboru kalorii i zwiększeniem ilości ćwiczeń aerobowych, co prowadzi do obniżenia poziomu testosteronu i zagrożenia niepożądanym ubytkiem masy mięśniowej. Cóż więc lepiej, jak nie booster testosteronu (mówimy oczywiście o środkach bezpiecznych i legalnych) zapobiegnie tym niekorzystnym zjawiskom i ułatwi rozwój beztłuszczowej masy mięśniowej…?

Piotr Kaczka:

pk

Doktor nauk biologicznych w zakresie biofizyki. Specjalista ds. badawczo-rozwojowych w Olimp Laboratories. Instruktor kulturystyki z wieloletnią praktyką i prawdziwy entuzjasta tego sportu. “Kulturystyka to pasja, a droga do sukcesu jest ciągle w budowie…”

Suplementy podnoszące naturalną produkcję testosteronu (T-boostery, boostery testosteronu), czy też poziom jego wolnej formy w organizmie, na dobre zagościły na rynku produktów wspomagających wysiłek fizyczny osób aktywnych. Są one szeroko stosowane zarówno przez samych sportowców, jak i mężczyzn po czterdziestce, chcących poprawić jakość swego życia, która może nieco się pogarszać z racji obniżonej produkcji testosteronu. Ten zbawienny dla nas hormon wykazuje szereg pozytywnych działań na organizm mężczyzny, przez co z czystym sumieniem możemy go nazwać ‘eliksirem męskości’. Testosteron, oprócz jednoznacznie z nim kojarzonego wpływu anabolicznego (poprzez pobudzenie syntezy białek), zwiększa również poziom libido i bardzo mocno kształtuje sferę emocjonalną każdego mężczyzny. Odpowiada za podsycanie takich cech osobowości, jak: zdecydowanie, śmiałość, pewność siebie, odwaga, niezależność, ale też skłonność do ryzyka i brawury. Bardzo często ma silny udział w rozwoju emocjonalnym idącym w kierunku wybuchowości czy agresji, a więc cech wybitnie niepożądanych w jednolitym, nudnym, konsumpcyjnym społeczeństwie. To, co nas bardziej interesuje – w związku ze zbliżającym sie okresem letnim – to fakt, że testosteron ma niebagatelny wpływ na metabolizm tkanki tłuszczowej. Wyższy poziom tego hormonu nasila tempo syntezy różnych czynników metabolicznych odpowiadających za usprawnienie przemian i szybsze wchłonięcie do komórek mięśniowych glukozy i aminokwasów. Krótszy czas absorpcji równoznaczny jest niższemu poziomowi insuliny wydzielanej przez trzustkę, co równocześnie oznacza minimalne ryzyko rozrostu tkanki tłuszczowej. Innymi drogami oddziaływania testosteronu na metabolizm tej tkanki jest przyspieszenie jej rozkładu oraz wywieranie hamującego wpływu na działanie enzymu odpowiedzialnego za przyswajanie tłuszczów. Testosteron wzmaga zatem lipolizę przy jednoczesnym obniżeniu intensywności lipogenezy.

Czegóż chcieć więcej.

Działający wielotorowo, nowoczesny booster testosteronu, podnoszący poziom anabolicznego, wolnego testosteronu we krwi, przy jednoczesnym hamowaniu jego konwersji do estrogenów (nasilają tworzenie tkanki tłuszczowej), będzie bardzo skutecznym ‘narzędziem’ w ‘przekuwaniu’ kształtu naszej sylwetki na jej formę wakacyjną. Poza tym, dobrze skonstruowany T-booster, oprócz ewidentnej poprawy gospodarki hormonalnej (w kierunku wzrostu stężenia wolnego testosteronu), wpłynie pośrednio na poprawę szeregu aspektów psychicznych związanych z działaniem tego androgenu. Mężczyźni stosujący taki produkt mogą z pewnością liczyć na poprawę ogólnego samopoczucia, sprawności umysłowej i seksualnej oraz obniżenie skłonności do depresji czy zaburzeń snu. Taki stan rzeczy będzie miał ogromne znaczenie dla efektywności treningu i samego nastawienia do niego. Motywacja ćwiczącego będzie znacznie większa. Jego siła, wytrzymałość, jak również pozytywna agresja pozwolą mu ćwiczyć mocniej i dłużej, przesuwając próg bólu. Dzięki temu możliwe będzie znaczne zwiększenie objętości treningowej, a co za tym idzie – ilości energii wydatkowanej na każdej takiej sesji. A przecież o to właśnie chodzi! Jest to klucz efektywnego redukowania wagi ciała – wydatek energetyczny wyższy od dziennej podaży kalorii. Dodatkowo, dość szybko zauważalne efekty – w postaci utraty poziomu tkanki tłuszczowej i zwiększenia masy mięśniowej – jeszcze bardziej będą ‘nakręcały’ ćwiczącego do wysiłku, co uczyni efekt końcowy bardziej zadowalającym. Abstrahując nieco od ‘poświęcenia’ na siłowni, wzrost libido będzie się często wiązał z dodatkowym, niekiedy znacznym, dziennym czy nocnym wydatkiem energetycznym 😉 również pozostając nie bez znaczenia w kształtowaniu sylwetki i pozytywnym postrzeganiu własnej osoby.

Podsumowując, należy stwierdzić, że boostery testosteronu, zwłaszcza te działające wielotorowo, stanowią doskonałe narzędzie ułatwiające redukcję tkanki tłuszczowej. Co istotniejsze, suplementy te nie tylko pomagają szybciej zrzucić z siebie ciążącą ‘oponkę’ wokół pasa, ale również przemodelować własną sylwetkę, znacząco poprawiając jakość mięśni. Faktyczna różnica w naszej wadze, przed i po zastosowaniu T-boosterów, może nie być taka znacząca (kwestia jakości diety pozostaje tutaj kluczowa), ale pokrój ciała może różnić się diametralnie – dużo mniej tłuszczu przy znacznie większej ilości mięśni. Nie należy również zapominać o prozdrowotnym wpływie testosteronu na organizm mężczyzny, szczególnie w stanach niedoboru tego hormonu pojawiających się wraz z wiekiem (zwykle po czterdziestce). Powinno się jednak przede wszystkim pamiętać, że nawet najbardziej skuteczne suplementy diety, konstruowane ściśle pod redukcję wagi ciała, zdadzą się na nic, jeśli nie będziemy przestrzegać podstawowych zasad dietetycznych, za to przeładowywać się kaloriami i bazować na ich nieodpowiednich źródłach.

Panowie, żeby coś osiągnąć, trzeba się czasem trochę poświęcić i coś z siebie dać…

Zbyszko Tarczewski:

zt_ert

Człowiek, który swoja pasje przekuł w rzeczywistość, wieloletni współpracownik Olimp Laboratories znany ze śmiałych idei publikowanych w fachowej prasie jak i sieci. Redaktor Naczelny magazynu Perfect Body.

Testosteron kształtuje męskie ciała od życia płodowego, aż do śmierci. Najbardziej widoczny wpływ przejawia się w okresie, gdy męski organizm produkuje go najwięcej – w okresie dojrzewania. Z wiekiem zmniejsza się niestety jego ilość dostępna dla naszych tkanek. To z kolei powoduje całą kaskadę negatywnych oddziaływań na nasz organizm. I nie mam tutaj na myśli jedynie zmniejszania się z czasem wielkości naszej muskulatury. Warto wspomnieć również o możliwych problemach ze strony układu krwionośnego, zwiększonym ryzyku występowania osteoporozy, cukrzycy typu drugiego, depresji czy też, niewykluczone, o rozwoju choroby Alzheimera.

Jednak temat tego Eksperckiego Okrągłego Stołu dotyczy wpływu testosteronu (choćby za pomocą jego boosterów) na ilość tkanki tłuszczowej. Czy zatem następuje tutaj interakcja?

Odpowiedź jest twierdząca.

Wystarczy przecież spojrzeć na większość mężczyzn w jesieni swojego życia. Nie dość, że ich wygląd charakteryzuje się niską ilością masy mięśniowej to na dodatek większość z nich ma problemy z wzrastającą z czasem ilością tkanki tłuszczowej. Co więcej, część niepokojących objawów, które obserwuje się u osób o niskim poziomie testosteronu, takich jak rozwój cukrzycy czy też chorób metabolicznych i układu krwionośnego – może być powiązana z rosnącą ilością tkanki tłuszczowej!

Przyczyn związanych z oddziaływaniem mniejszej ilości testosteronu na wzrost tkanki tłuszczowej możemy wskazać wiele. Przybliżę tutaj jedynie kilka.

Większość ćwiczących mężczyzn pragnie posiadać większe mięśnie. Większe mięśnie wymagają więcej energii (stąd po części problem z ich zdobywaniem – brak ekonomiki energetycznej dla naszego organizmu). Gdy ilość mięśni spada, spada również zapotrzebowanie energetyczne naszego organizmu. Jeśli nie zrekompensujemy tego przez spożycie mniejszej ilości pokarmu – przyrost tkanki tłuszczowej gwarantowany. Co do realnej wielkości – w świecie naukowym trwają spory, ale ów wpływ niewątpliwie jest wart wspomnienia.

Wysoki poziom testosteronu wspomaga uwalnianie kwasów tłuszczowych z komórek zapasowych – tłuszczowych. To oznacza większą dostępność i możliwość ich spalania (pamiętacie, że im niższy poziom tkanki tłuszczowej tym trudniej ją spalać? – to jeden z mechanizmów!) i co za tym idzie łatwiejszą redukcję tkanki tłuszczowej.

Testosteron potrafi również zmniejszać tempo przyrostu nowych komórek tłuszczowych. Wniosek jest oczywisty – mniej tkanki tłuszczowej.

Co warto wspomnieć – im więcej tkanki tłuszczowej posiadamy, tym niższy mamy poziom testosteronu! Dzieje się tak dlatego, że część testosteronu jest konwertowana w komórkach tłuszczowych do estradiolu (jednego z podstawowych żeńskich hormonów). A ten może być odpowiedzialny za dalszy wzrost tkanki tłuszczowej!

O ciekawym, bezpośrednim związku między testosteronem, a ilością tkanki tłuszczowej donieśli naukowcy w 2008 r. Podczas badania okazało się, że ilość krążącego testosteronu i procent posiadanej tkanki tłuszczowej jest kontrolowany przez te same geny – 23% genów jest w obu przypadkach zbieżnych. Mamy zatem bezpośredni dowód na związek testosteronu z wielkością tkanki tłuszczowej.

Potwierdzenie tego związku przynoszą kolejne, najnowsze (np. opublikowane pod koniec lutego obecnego roku) badania przeprowadzone w Danii. Gdy podawano starszym mężczyznom (60-78 lat) hormonalną terapię (HT) testosteronem zauważono, że u badanych zwiększyła się ilość tkanki mięśniowej przy jednoczesnej redukcji tkanki tłuszczowej, zaobserwowano również zwiększenie podstawowego spalania kwasów tłuszczowych.

Związek między ilością dostępnego testosteronu, a ilością tkanki tłuszczowej wydaje się więc znaczny. Oczywiście, większości z naszych Czytelników daleko jeszcze do wieku, w którym powinni poddać się terapii hormonalnej testosteronem, stąd nie będę tutaj rozważał takiej opcji.

Jednak jeżeli możemy w jakiś sposób zwiększyć ilość dostępnego testosteronu, a taką opcję mogą dawać nam nowoczesne boostery testosteronu (vide Ekspercki Okrągły Stół w poprzednim numerze), powinniśmy zastanowić się nad ich stosowaniem nie tylko w czasie, gdy chcemy budować masę mięśniową! 

Will Brink:

wb_ert

Od prawie 20 lat uznany na całym świecie autor publikacji drukowanych w największych światowych magazynach związanych ze sportem i zdrowiem. 
www.BrinkZone.com
 

Poziom testosteronu bezpośrednio wpływa na zdobywanie masy mięśniowej oraz – do pewnego stopnia – ilość posiadanej przez nas tkanki tłuszczowej. Wyższy poziom testosteronu będzie sprzyjał zdobywaniu większej ilości mięśni niż tłuszczu, zwłaszcza gdy dodamy do tego trening siłowy.

Utrzymywanie poziomu tego hormonu w górnej granicy normy przyniesie różne korzyści, zarówno mężczyznom jak i kobietom, jednak podbijanie jego ilości ponad normy fizjologiczne – poprzez stosowanie dopingu – może przynieść niemile widziane skutki uboczne. Jeśli chodzi o tak zwane boostery testosteronu, to nie spotkałem się jeszcze z takim, którego działanie (np. wpływ na masę mięśniową czy siłę) poparte było wiarygodnymi badaniami.

Dlatego też na chwilę obecną nie polecam tego typu produktów.