Akademia MMA (4) Co fighter robi w maju? – ROZTRENOWUJE SIĘ

12 stycznia 2017
280 Wyświetleń

Co fighter robi w maju?

Oto pytanie, czy raczej całe zagadnienie, o poruszenie którego poproszono mnie w niniejszym artykule.

I wbrew pozorom nie jest to wcale temat prosty. Dość dużo czasu zajęło mi obmyślenie, co opisać i o jakie sprawy zahaczyć. Głównie dlatego, że nie mam jako takiego ramowego sposobu spędzania czasu w maju. Wszystko podporządkowane jest walkami, które mam lub których nie mam zakontraktowanych. Napiszę zatem o tym, co chciałbym i co powinienem robić w maju (jak i każdy inny fighter), a na co raczej nie będę mieć szans, ponieważ prawdopodobnie czekają mnie intensywne przygotowania do kolejnego pojedynku.

Chciałbym zatem, aby maj był okresem roztrenowania, odnowy biologicznej i intensywnego leczenia kontuzji, nabytych podczas sezonu i ostrych przygotowań.

Zacznę właśnie od kontuzji, ponieważ jest to najmniej przyjemna i niestety nieodzowna część treningu. Poza regularnymi wizytami u lekarza staram się dbać o zdrowie również na inne sposoby. Ostatnimi czasy z ogromną pomocą przychodzi mi krioterapia, zarówno punktowa, jak i tzw. ogólnoustrojowa, a zatem popularna wizyta w kriokomorze. Krioterapię punktową, czyli – inaczej mówiąc – zabiegi z użyciem dyszy wydmuchującej dwutlenek węgla o temperaturze dochodzącej nawet do -70°C stosuję na szczególnie dotkliwe urazy. Podczas takiej wizyty terapeuta kieruje wspomniany zimny strumień na miejsce, w którym znajduje się dolegliwość. Skóra i tkanki w tym miejscu wystawione są wówczas na działanie bardzo niskiej temperatury. Tak niskiej, że organizm odbiera ją wręcz jako zagrożenie dla życia. Serce szybciej pompuje krew i wydziela się zwiększona ilość hormonów, co wydatnie przyspiesza proces gojenia. Taka ‘kuracja’ działa również przeciwbólowo, co jest dodatkowym atutem tego zabiegu.

Wizyta w kriokomorze ma trochę inny przebieg: znacznie krótszy i – niestety – znacznie mniej przyjemny. Planując pobyt w kriokomorze, na około godzinę przed zabiegiem należy unikać intensywnego wysiłku fizycznego. Do komory wchodzi się w stroju kąpielowym, ciepłych wełnianych skarpetach, rękawiczkach, opasce na uszy (aby nie odmarzły) i maseczce na twarz oraz nos. Tak opancerzony wchodzę do komory, w której temperatura spada aż do około -110°C. Brzmi to dość groźnie, na szczęście takie katowanie się w ekstremalnym zimnie trwa jedynie od 2 do maksymalnie 3 minut. Pocieszeniem jest to, że przez cały czas słychać odliczanie i wiadomo, ile czasu jeszcze pozostało. Przyznam się szczerze, że wspomniane minuty często wydają się ciągnąć w nieskończoność. Gdy czas w komorze w końcu dobiega końca, przechodzi się do wdrożenia lekkiego treningu fitness. Wszystko, co opisuję powyżej brzmi dość banalnie, niemniej jednak po każdym zabiegu czuje się prawdziwą euforię, znaczny przypływ energii, rozluźnienie mięśni i – co ciekawe – poprawę nastroju. Seria 10-15 zabiegów, wykonywanych w równych odstępach czasu, pozwala wyleczyć bardzo wiele mikrourazów i zadawnionych kontuzji. Fighterzy – korzystajcie z kriokomór! Polecam je z pełnym przekonaniem!

Inną, tym razem dużo przyjemniejszą i niosącą ze sobą wiele korzyści, formą odnowy biologicznej jest sauna, zarówno fińska, w której jest względnie sucho, a temperatura waha się od 75-110°C, jak też sauna parowa, w której – jak sama nazwa wskazuje – wilgotność powietrza jest znacznie wyższa od przeciętnej i dochodzi nawet do 100%. W okresie roztrenowania staram się bywać w saunie 2 do 3 razy w tygodniu, głównie dlatego, że dzięki hartowaniu organizmu podnosi się odporność organizmu i znacznie poprawia się regeneracja powysiłkowa.

Co więcej i co dla zawodnika MMA szczególnie ważne, pobyt w saunie znacząco polepsza ruchomość w stawach, powoduje lepsze ukrwienie i większą elastyczność torebek stawowych, które – niestety – są mocno narażone przez intensywny trening.

Wszystko to powoduje, że sauna jest szczególnie atrakcyjna podczas okresu roztrenowania, dobrze jest ją również wkomponować w program treningowy. Należy jednak zwrócić szczególną uwagę na to, że powinno się unikać wysiłku fizycznego na 24-48 godzin przed korzystaniem z niej. Zwyczajowo podczas wizyty w saunie staram się zrobić od 2 do 3 wejść, podczas każdego z nich wygrzewam się od 8 do 10 minut – wszystko w zależności od temperatury i samopoczucia. Po każdym wejściu biorę chłodny prysznic i odpoczywam kilka minut, aby schłodzić organizm. Po całym zabiegu czuję się zawsze rozluźniony i zrelaksowany.

Ostatnio usłyszałem bardzo trafne porównanie, mianowicie, że każda forma wysiłku wyczynowego, niezależnie czy będzie to brazylijskie jiu-jitsu, MMA czy inna forma sportów walki, zabiera ‘coś’ zawodnikowi.

Chodzi mi głównie o to, że pewne partie ciała oraz niektóre mięśnie pracują intensywniej niż inne, przez co ulegają skróceniu i są narażone na kontuzje i stany zapalne. Dlatego, w okresie odpoczynku i roztrenowania obowiązkiem zawodnika MMA powinna być wręcz wizyta u masażysty. Oddając się w ręce znającego się na rzeczy terapeuty, możemy od razu odczuć, jak bardzo nasze ciało jest spięte i które mięśnie są najbardziej wyeksploatowane. Patrząc na masaż od strony metodyki treningu należy wskazać, że ma on działanie przyspieszające przemianę materii, przez co pozwala na szybsze usunięcie z mięśni niekorzystnych produktów przemiany materii i tym samym znacząco przyspiesza regenerację po intensywnym treningu. Z osobistych doświadczeń mogę powiedzieć – co zresztą jest dość oczywiste – że jest niezwykle relaksujący, ale i jednocześnie działa przeciwbólowo. W okresie roztrenowania zawsze pomagał mi szybciej osiągnąć sprawność pleców i kręgosłupa, która to była dość często nadszarpnięta częstymi sparingami z dużo cięższymi ode mnie przeciwnikami.

Roztrenowanie powinno być z zasady okresem odpoczynku od ćwiczeń i pełnej regeneracji.

W niektórych dyscyplinach zawodnicy odpoczywają nawet do 3 miesięcy! Mimo szczerych chęci nie wytrzymałbym tak długiej bezczynności. Dlatego też, zakładając, że maj przyniesie ze sobą piękną pogodę, w ramach odpoczynku od monotonii codziennych treningów starałbym się oddać nieco innym formom aktywności fizycznej, szczególnie takim, na które na co dzień – niestety – nie mam czasu. Mówię tu głównie o pływaniu, jeździe na rowerze, czy chociażby o kajaku. Sądzę, że wybór odpowiedniej formy jest sprawą mocno indywidualną i zależną od upodobań zawodnika. Warto jednak zwrócić uwagę, że jakikolwiek by to nie był wysiłek, pozwoli na utrzymanie ciała w odpowiedniej formie, rozwinie pewne grupy mięśniowe i co najważniejsze, uprawiany z niewielką intensywnością – zapobiegnie przetrenowaniu i pomoże oderwać się od utartych schematów treningowych.

Na koniec chciałbym dodać, że przed organizowaniem wizyt w saunie czy komorze do krioterapii warto zasięgnąć opinii lekarza czy terapeuty. Stosowanie pewnych rozwiązań na własną rękę, bez przygotowania czy pomyślunku, może przynieść więcej szkód niż korzyści.

Życzę zatem Wam i sobie owocnego okresu roztrenowania!
 
Maciej Jewtuszko