Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.
Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

Nie wyświetlaj więcej tego komunikatu
strona główna
DIETA I SUPLEMENTACJA
SPALACZE NA MASÊ ?!
Sławomir Ambroziak
28.09.2017

    Zrobiło się ciepło i wielkimi krokami nadchodzi sezon plażowy. Teraz każdy myśli o tym – jak zgubić tłuszcz i odsłonić wyrzeźbione muskuły. Zawsze jednak, kiedy przed latem redukujemy tkankę tłuszczową, nosimy gdzieś z tyłu głowy obawę o spadek masy. Szukamy więc suplementów ułatwiających z jednej strony spalanie tłuszczu, z drugiej zaś - ochraniających przed stratami tkanki mięśniowej. Zidentyfikowano kilka działających w ten sposób substancji; przypomnijmy chociażby aminokwasy rozgałęzione (BCAA) czy kwasy tłuszczowe omega 3. O BCAA można jednak przeczytać wiele wszędzie, a o omega 3 – w tym właśnie kontekście – pisała niedawno na łamach PB Monica Mollica. Dzisiaj chciałbym przybliżyć więc dwie substancje, bardzo dobrze znane wszystkim od dawna jako spalacze tłuszczu, a dopiero w świetle aktualniejszych czy najaktualniejszych badań jawiące się jako skuteczne anaboliki, o czym mogliście do tej pory nie słyszeć. Mam tutaj na myśli - EGCG i kapsaicynę... 

    HERBATA A TŁUSZCZ    

    Od wielu lat media wprost huczą na temat herbaty. Wszystko to za sprawą rozmaitych, systematycznie odkrywanych jej właściwości prozdrowotnych.

    Każdy chyba wie, że herbata chroni nas przed plagami cywilizacyjnymi, takimi jak: nowotwory, miażdżyca czy cukrzyca, a także przed schorzeniami prostaty. Wiele mówi się też na temat jej roli w walce z plagą otyłości. Herbata sprzyja odchudzaniu, ułatwiając redukcję tkanki tłuszczowej.

    Nowsze badania pokazują jednak, że jej skuteczność w modelowaniu sylwetki wykracza daleko poza samo spalanie tłuszczu, o czym – niestety – milczy większość opracowań tego tematu. 

    Dzisiaj dysponujemy już ogromną liczbą dowodów naukowych przemawiających za tym, że herbata ułatwia redukcję tkanki tłuszczowej. Wyniki wielu badań potwierdzają tę tezę – i to zarówno przeprowadzonych na izolowanych komórkach czy zwierzętach, jak też z udziałem ludzi. 


    Dowiedziono na przykład, że bioaktywne składniki herbaty o strukturze flawonoidów – katechiny, a w szczególności najaktywniejszy związek z tej grupy – EGCG, występujący szczególnie obficie w niefermentowanych i krótko fermentowanych odmianach herbaty białej, zielonej i niebieskiej (ulung), dezaktywują enzymy katalizujące procesy gromadzenia tłuszczu zapasowego – lipazę trzustkową, syntazę kwasów tłuszczowych, dehydrogenazę jabłczanową i desaturazę stearoilo-koenzymu A (Ikeda – 2005, Klaus – 2005, Sae-tan – 2011). EGCG blokuje również katecholo-O-metylotransferazę (Lu, 2003) – enzym dezaktywujący noradrenalinę, dzięki czemu przedłuża i zwiększa aktywność tego hormonu, pobudzającego z kolei proces lipolizy - rozpadu cząsteczek tłuszczu w tkance tłuszczowej. Jednocześnie EGCG aktywuje enzym AMPK (Murase – 2009, Zhang - 2010) – pobudzający spalanie kwasów tłuszczowych w mięśniach i wątrobie. Katechina ta przeciwdziała dodatkowo rozwojowi otyłości w ten sposób, że hamuje rozmnażanie i dojrzewanie adipocytów – komórek tłuszczowych (Furuyashiki – 2004, Hung - 2005). 

    Na przestrzeni lat wielu badaczy dowodziło, że dodatek EGCG lub ekstraktów herbacianych do diety gryzoni prowadzi do obniżenia masy tkanki tłuszczowej u zwierząt (Hasegawa – 2003, Bose – 2008, Richard – 2009, Chen – 2009, Park – 2011, Sae-tan – 2011). Ale nas, oczywiście, najbardziej będą interesowały badania z udziałem ochotników... 

    W 2003 roku Wu przeprowadził szerokie badanie epidemiologiczne na Tajwanie, obserwując, że ci mieszkańcy tej pięknej wyspy, którzy regularnie i długo raczą się naparem z zielonej herbaty, dysponują niższym zasobem tkanki tłuszczowej i mogą chwalić się mniejszym obwodem talii i bioder, w porównaniu z krajanami stroniącymi od tego tradycyjnego napoju. 

    Nieco wcześniej – w 2001 roku – o uzyskaniu spadku masy tkanki tłuszczowej u ludzi z umiarkowaną nadwagą i otyłością podczas suplementacji ekstraktu z zielonej herbaty donosił Hase, relacjonując swoje badanie kontrolowane placebo. Niemal dokładnie takie same wyniki, w niemal identycznym modelu badawczym, uzyskał Kovacs w 2004 roku. 

    Rok po publikacji pracy Hase, w 2002., Tsuchida przeprowadził randomizowane badanie kliniczne z podwójnie ślepą próbą, kontrolowane placebo, którym udowodnił, że 12-tygodniowa suplementacja ekstraktu z zielonej herbaty powoduje u osób z nadwagą istotne statystycznie: spadek masy tkanki tłuszczowej i poprawę indeksu masy ciała (BMI). Bardzo podobne wyniki uzyskał w 2005 roku (w podobnie zaprojektowanym badaniu) Nagao u osób z nadwagą, u których wdrożono dodatkowo dietę odchudzającą z niedoborem kalorii. 

    W badaniu z 2008 roku Venables zaobserwował, że u młodych, zdrowych osób, wykonujących umiarkowanie intensywne wysiłki fizyczne i przyjmujących ekstrakt z zielonej herbaty, wzrósł średnio o 17% ogólny poziom spalania kwasów tłuszczowych, jak również – o podobną wartość – udział spalania kwasów tłuszczowych w całkowitej produkcji energii, w porównaniu z ochotnikami otrzymującymi placebo. 

    O tym, że taki wzrost wydatkowania energii podczas wysiłków fizycznych przyczynia się do utraty tkanki tłuszczowej, przekonuje nas Joanna Bajerska z Uniwersytetu Poznańskiego, która wraz ze swym zespołem porównywała w 2010 roku wpływ suplementacji 800 mg ekstraktu z zielonej herbaty i 800 mg ekstraktu z herbaty ulung na skład ciała 30 zapaśników. Po 6 tygodniach trwania próby, masa tłuszczu całkowitego u zawodników otrzymujących placebo (800 mg celulozy) wzrosła średnio o 0.3, podczas gdy u przyjmujących ekstrakt z zielonej herbaty spadła o 1.3, zaś ekstrakt z herbaty ulung – nawet o 1.9 kilograma.   

    Można by w tym miejscu zacytować jeszcze kilka prac, jednak już chyba powyższe wyniki powinny przekonać nas do herbaty – jako do środka spożywczego, wybitnie skutecznie wspomagającego redukcję tkanki tłuszczowej.  

    HERBATA A MIĘŚNIE 

    Jak obserwował w swojej pracy z 2000 roku Kuruto-Niwa: katechiny herbaty, a szczególnie EGCG, aktywują w większych dawkach receptory estrogenowe (ER) beta, a blokują alfa, czyli że możemy mówić o tych związkach jako o selektywnych modulatorach receptorów estrogenowych – aktywujących ER beta, a jednocześnie blokujących alfa. Jest to niezwykle istotna cecha z punktu widzenia dzisiejszych rozważań, gdyż to prawdopodobnie właśnie ER alfa odpowiadają głównie za przykre konsekwencje zdrowotne i estetyczne działania estrogenów na ludzki organizm (np.: problemy nowotworowe, przerost prostaty, otyłość udowo-pośladkową czy ginekomastię – kobiecy wygląd męskich piersi), podczas gdy ER beta wydają się działać do nich przeciwstawnie. Estrogeny, znane do niedawna jako żeńskie hormony płciowe, w świetle aktualnych badań jawią się jako hormony unisex – tak samo ważne dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Z tym, że męski organizm produkuje w prawidłowych warunkach 100 razy więcej estrogenów aktywujących receptory beta. Skoro pozostajemy przy problematyce ochrony damskiej i męskiej tkanki mięśniowej – warto wiedzieć, że estrogeny są tutaj niezwykle aktywne, więc dlatego mięśnie pań po menopauzie wyraźnie wiotczeją i słabną. Androgeny - męskie hormony płciowe, znane ze swego protekcyjnego wpływu na mięśnie – ostatecznie przekształcają się zawsze w estrogeny (identycznie u mężczyzn i kobiet), wydatnie zwiększające aktywność androgenów w tkance mięśniowej. Przy czym – działają tu dobroczynnie głównie poprzez receptory beta, o czym przekonuje nas Martina Velders w pracy pod jakże wymownym tytułem: „Selektywna aktywacja receptorów estrogenowych beta stymuluje wzrost i regenerację mięśni szkieletowych”. Kiedy autorka podała wykastrowanym szczurom (u których masa wybranych do testu mięśni, na skutek braku anabolicznego testosteronu, spadła - w odniesieniu do niekastrowanej grupy kontrolnej – mniej więcej 3-krotnie) selektywnego agonistę (aktywatora) receptora estrogenowego beta, masa mięśni gryzoni wzrosła prawie 2-krotnie. Kiedy podała testosteron – masa wzrosła prawie 3-krotnie. Kiedy natomiast połączyła w jednej iniekcji testosteronu z aktywatorem ER beta – uzyskała prawie trzyipółkrotnie większy przyrost masy mięśniowej, w porównaniu z wykastrowanymi szczurami, którym wstrzykiwano substancję nieczynną farmakologicznie. Ostatecznie, w grupie kastrowanych szczurów, leczonych mieszanką testosteronu z agonistą ER beta, masa mięśni osiągnęła większą wartość niż w grupie kontrolnej – zwierząt niekastrowanych, otrzymujących udawane iniekcje bez aktywności biologicznej.    

    Zhu ustalił w 2004 roku, że miostatyna podlega regulacji przez pewne białka sygnałowe, sygnowane skrótem – Smad. Miostatyna jest hormonem tkankowym z grupy tzw. czynników transformujących, stopującym – jak sama nazwa wskazuje – rozwój umięśnienia. Matka Natura wyposażyła nas w nią pewnie dlatego, aby człowiek nie przypominał kubaturą brontozaura. Wyobraźmy sobie, że u zwierząt z zablokowanym genem miostatyny - tkanka mięśniowa podwaja swoje rozmiary. Natomiast w 2007 roku Meng wykazał, że EGCG moduluje odpowiednio stężenia białek Smad, a w konsekwencji hamuje produkcję i aktywność czynników transformujących, do których zaliczamy miostatynę. 

    W 2008 roku Ueda zaobserwował, że EGCG zwiększa pobranie glukozy przez komórki mięśniowe, czyli że działa na mięśnie podobnie do insuliny. Wszyscy na ogół wiemy, że insulina przenosi glukozę do tkanek i w ten sposób obniża jej poziom we krwi, więc problemy z jej produkcją, wydzielaniem lub aktywnością prowadzą do rozwoju cukrzycy. Warto jednak przypomnieć, że insulina to jednocześnie hormon anaboliczny – pobudzający produkcję białek, a w ten sposób ochraniający i regenerujący tkankę mięśniową. Z tego powodu częstym powikłaniem nieleczonej lub źle prowadzonej cukrzycy bywa kacheksja – wyniszczenie tkanki mięśniowej. Insulina wiąże swoje receptory na powierzchni włókien mięśniowych, czym uruchamia odpowiedni szlak sygnałowy. Na szlaku tym aktywuje m.in. kinazę mTOR – enzym pobudzający proces syntezy białek na etapie wiązania aminokwasów, nazywanym translacją. Kiedy autor badania zastosował substancję blokującą szlak sygnałowy insuliny – wortmanninę – ta zniosła efekt działania EGCG na komórki mięśniowe. Z tego wywnioskował, że EGCG działa na mięśnie poprzez pobudzenie szlaku sygnałowego insuliny. 

    Do bardzo podobnych wniosków doszedł Zhang w swojej pracy z 2010 roku. Tutaj autor badał wpływ EGCG na mięśnie szczurów traktowane deksametazonem. Deksametazon to syntetyczny, superaktywny analog naszego naturalnego hormonu – kortyzolu. Kortyzol jest hormonem katabolicznym – przeciwdziałającym aktywności hormonów anabolicznych, takich jak np. testosteron czy właśnie insulina. Dezaktywuje np. ważny składnik receptora insulinowego (IRS-1), przez co utrudnia insulinie pobudzanie jej szlaków sygnałowych. Blokuje również jej szlak na poziomie kinazy mTOR. To właśnie m.in. z tego powodu – cukrzyca i wyniszczenie mięśni bywają częstymi powikłaniami chorób przebiegających z nadmiernym wydzielaniem kortyzolu (choroba Cushinga) lub leczenia chorób zapalnych z wykorzystaniem jego pochodnych, np. właśnie deksametazonu. Jak udowodnił Zhang: EGCG znosi niekorzystny wpływ deksametazonu na mięśnie i przywraca ich wrażliwość na insulinę, aktywując zarówno enzymy ze ścieżki kinazy mTOR, jak również jeszcze jeden enzym – znaną nam już kinazę AMPK. Tu trzeba dodać, że kinaza AMPK nie tylko ułatwia spalanie tłuszczu, ale jednocześnie silnie angażuje się w regenerację mięśni, wspólnie z kinazą mTOR, co opisywałem szeroko w artykule o diecie jem/nie jem w jednym z poprzednich nr PB. Wiemy już, że insulina aktywuje w mięśniach mTOR - tak samo zresztą, jak inny, podobny do niej hormon anaboliczny – insulinopodobny czynnik wzrostu typu 1 (IGF-1). Natomiast dobrze znany wszystkim ze swojej zdolności poprawiania konstytucji muskulatury, anaboliczny, męski hormon płciowy - testosteron – aktywuje jednocześnie obie kinazy: i AMPK, i mTOR. Testosteron jest również silnym antagonistą kortyzolu.

    Widzimy więc, że EGCG działa na mięśnie (przynajmniej teoretycznie) podobnie do testosteronu. 

    Nora Chen porównywała w 2009 roku wpływ spożywania ekstraktu z zielonej herbaty, czarnej herbaty i czystego EGCG na skład ciała szczurów. Ustaliła, że największy spadek masy tłuszczu całkowitego nastąpił w grupie zwierząt otrzymujących ekstrakt z czarnej herbaty – tkanka tłuszczowa tych zwierząt ważyła o ok. 10% mniej niż tkanka szczurów kontrolnych pojonych czystą wodą. Ekstrakt z zielonej herbaty oraz EGCG również przyczyniły się do obniżenia masy tłuszczu, ale w mniejszym stopniu, przy czym ekstrakt był tutaj aktywniejszy od czystego EGCG. Najciekawsze obserwacje dotyczyły jednak zmian w beztłuszczowej masie ciała, której główną składową jest właśnie tkanka mięśniowa... Jak się okazało: waga tkanki mięśniowej w grupie EGCG osiągnęła wartość o ok. 10% wyższą, jak w grupie kontrolnej, i ogólnie związek ten okazał się najsilniejszym protektorem mięśni, chociaż pozostałe przetwory herbaciane również wykazały tutaj wymierną aktywność - w grupie ekstraktu z zielonej herbaty waga beztłuszczowej masy ciała była niewiele niższa, jak w grupie EGCG, zaś w grupie ekstraktu z czarnej herbaty – najniższa, ale i tak wyraźnie większa w porównaniu z grupą kontrolną.      

    Nakae i Dorchies badali trzy razy (2008, 2009, 2012) wpływ katechin herbaty na tzw. myszy mdx – reprezentujące model ludzkiego fenotypu łagodnej dystrofii mięśniowej typu Duchenne’a. W chorobie tej – organizm wytwarza zbyt mało dystrofiny – białka chroniącego mięśnie przed uszkodzeniami mechanicznymi i metabolicznymi. W normalnych warunkach – niewielkie przeciążenia mechaniczne i powstające w ich efekcie produkty metabolizmu tlenowego (np. nadtlenek wodoru) nie uszkadzają mięśni, gdyż chroni je właśnie dystrofina. Aby uszkodzić włókna mięśniowe, potrzebujemy cięższego wysiłku, jak przy treningu. Potem organizm regeneruje te uszkodzenia z pewnym bonusem, wzmacniając naszą muskulaturę. Natomiast mięśnie pozbawione dystrofiny niszczy byle wysiłek, mechanizmy regeneracyjne nie nadążają z odbudową, a w konsekwencji zanika tkanka mięśniowa. Widzimy więc, że w modelu mdx jak w soczewce skupiają się problemy związane z ochroną tkanki mięśniowej. Natomiast nasi dwaj naukowcy udowodnili, że EGCG (podawany zarówno podskórnie, jak też doustnie) zwiększa przeżywalność dystroficznych i zdrowych włókien mięśniowych, traktowanych nadtlenkiem wodoru, zwiększa 2-krotnie powierzchnię zdrowych włókien mięśniowych, a jednocześnie znacznie zmniejsza obszar włókien martwiczych, jak również przywraca siłę dystroficznych mięśni do wartości bliskich prawidłowym. 

    Wang zaobserwował z kolei w 2011 roku, że EGCG ogranicza u myszy produkcję czynników odpowiedzialnych za nowotworowe wyniszczenie tkanki mięśniowej, w związku z czym konkludował, że katechiny herbaty mogą okazać się pomocne w leczeniu kacheksji. Warto zauważyć, że dokładnie te same czynniki odpowiadają za pogorszenie stanu muskulatury w przypadku przetrenowania u wyczynowców lub osób usiłujących bardzo szybko poprawić sylwetkę i przez to nieracjonalnie dawkujących aktywność fizyczną. 

    Renno poddawał w 2012 roku zwierzęta laboratoryjne przykremu zabiegowi – miażdżył ich nerw kulszowy. W przypadku odnerwienia, czyli przerwania łączności pomiędzy tkanką nerwową a mięśniową, włókna mięśniowe błyskawicznie obumierają, czyli – mówiąc językiem naukowym – ulegają apoptozie. Jednakże te zwierzęta, które po zabiegu otrzymywały EGCG, szybciej odzyskiwały siłę stóp i palców, a zmiany martwicze ich mięśni były znacznie mniejsze. Jak się okazało: EGCG indukował w odnerwionych mięśniach ścieżki antyapoptyczne, chroniąc w ten sposób włókna mięśniowe przed obumieraniem. 

    Efekty uzyskane przez Renno wydaje się też częściowo wyjaśniać badanie Natha, publikowane w tym samym – 2012 roku. Tu autor udowodnił, że EGCG zwiększa o 50% poziom BDNF w neuronach szczurów. A BDNF to hormon tkankowy z grupy czynników troficznych neuronów, powstający w komórkach nerwowych i mięśniowych, działający poprzez omówione wyżej szlaki sygnałowe insuliny i IGF-1, sprzyjający tym samym regeneracji mięśni i unerwiających je motoneuronów. 

    Wyniki przedstawionych wyżej badań wyglądają niezwykle obiecująco, wszystkie mają wszakże drobne mankamenty, utrudniające ich bezkrytyczną ocenę – albo dotyczą izolowanych komórek mięśniowych, albo zwierząt laboratoryjnych. Poszukajmy więc prac wykonanych z udziałem żywych ludzi... 

    Zacznijmy od badania Arenta z 2010 roku, w którym autor podawał młodym mężczyznom z min. jednorocznym stażem w treningu siłowym - albo placebo, albo ekstrakt z czarnej herbaty, obfitujący w katechiny zwane teaflawinami. Po sesji wysiłków beztlenowych charakterystycznych dla treningów siłowych u ochotników otrzymujących ekstrakt z czarnej herbaty obserwowano: ok. 3-procentowy wzrost siły mięśni, dwukrotnie szybsze ustępowanie bolesności mięśni po treningu oraz spadek poziomu kortyzolu o ok. 7 procent, w porównaniu z grupą placebo. Ostatni parametr wygląda tu szczególnie obiecująco, gdyż – jak pamiętamy – kortyzol to hormon kataboliczny, utrudniający regenerację tkanki mięśniowej. Ponieważ było to badanie krótkoterminowe, obejmujące 9 dni obserwacji i podawania ekstraktu, dlatego uzyskane w nim wyniki każą podejrzewać, że – gdyby trend taki utrzymał się w dłuższej perspektywie czasowej – herbata mogłaby przynieść znaczne korzyści tężyźnie fizycznej i konstytucji mięśni sportowców.  

    O tym, że takie korzyści przynosi, znowu przekonują nas poznańscy naukowcy. Pamiętamy, że - w omawianym już wyżej badaniu zespołu Joanny Bajerskiej – masa tłuszczu całkowitego u zapaśników przyjmujących przez 6 tygodni ekstrakt z zielonej herbaty spadła średnio o 1.3, a przyjmujących ekstrakt z herbaty ulung - o 1.9, podczas gdy otrzymujących placebo wzrosła o 0.3 kilograma. Ale naukowcy badali tu również zmiany w beztłuszczowej masie ciała... Jak się okazało: podczas gdy w grupie placebo masa mięśniowa spadła średnio o 0.4, w grupie herbaty ulung wzrosła o 0.5, a w grupie zielonej herbaty – o 0.7 kilograma. Tak więc herbata ulung okazała się skuteczniejsza w redukcji tkanki tłuszczowej, natomiast zielona herbata – w protekcji tkanki mięśniowej. Tutaj wypada jedynie dodać, że wytypowanym do tych doświadczeń ekstraktem z zielonej herbaty był preparat - Zielona Herbata - produkcji Olimp Laboratories. 

    Biorąc pod uwagę wszystkie zgromadzone w tym miejscu dowody, nie powinnyśmy mieć chyba wątpliwości, że herbata sprzyja kompleksowo kształtowaniu sylwetki – nie tylko bowiem ułatwia redukcję tłuszczu, ale jednocześnie ochrania i regeneruje mięśnie, wnoszące największy wkład w estetykę naszego ciała. 

    KAPSAICYNA – RZEŹBA I MASA 

    Na przestrzeni lat wykonano wiele prac na zwierzętach i ochotnikach, badających wpływ kapsaicyny na spalanie tłuszczu i redukcję tkanki tłuszczowej. Metaanalizy i krytycznego przeglądu ponad siedemdziesięciu badań przeprowadzonych z udziałem ludzi podjęli się: Ludy, Moore i Mattes, publikując uzyskane wyniki w Chemical Senses w 2012 roku. Dysponując tak szerokim opracowaniem, czuję się zwolniony z obowiązku tworzenia własnej analizy i – idąc na skróty – przytaczam końcowe wnioski autorów, które brzmią mniej więcej następująco: dowody wskazują, że kapsaicyna poszerza wydatek energetyczny i zwiększa spalanie tłuszczu, a celowe włączenie tego związku do diety może pomagać w kontroli wagi. W ten sposób, w zasadzie, od razu możemy przejść do mięśni i do najnowszego, intrygującego badania - nie tylko wskazującego na przydatność kapsaicyny w rozwoju muskulatury, ale wyjaśniającego jednocześnie mechanizm zjawiska hipertrofii tkanki mięśniowej w odpowiedzi na przeciążenie...         

    Wprawdzie mięśnie wydają się z pozoru dobrze poznaną i gruntownie przebadaną tkanką, w rzeczywistości skrywają jeszcze całą masę tajemnic. Nadal nie wiemy na przykład – jak leczyć większość chorób mięśniowych i jak zapobiegać zanikom mięśni, związanym z unieruchomieniem lub odnerwieniem. Znajdujące się w obrocie farmaceutycznym leki anaboliczne regenerujące mięśnie też nie do końca spełniają pokładane w nich nadzieje w leczeniu sarkopenii i kacheksji – postępującej z wiekiem utraty masy tkanki mięśniowej oraz jej wyniszczenia związanego z przebiegiem jakiejś przewlekłej choroby wyniszczeniowej – np. nowotworu, cukrzycy czy AIDS.

    A ponieważ dzisiaj już wiemy, że właściwa kondycja tkanki mięśniowej ma kolosalne znaczenie zarówno dla spowolnienia przebiegu procesów starzenia się organizmu, jak też pomyślnych rokowań w rozmaitych ciężkich schorzeniach, dlatego wciąż trwają usilne starania naukowców o wyjaśnienie nadal jeszcze słabo poznanych mechanizmów leżących u podstaw rozwoju i regeneracji muskulatury. 

    Chociaż zjawisko przerostu mięśni indukowanego przeciążeniem znamy empirycznie od tysiącleci, gdyż na nim opierali starożytni i opierają współcześni sportowcy metodykę treningową, prowadzącą do rozwoju muskulatury, to jednak mechanizmy metaboliczne leżące u jego podstaw wciąż pozostają niedostatecznie wyjaśnione. Ponieważ już z kilku prac pierwszej dekady naszego wieku wyłaniał się wniosek, że ważną rolę w przebiegu tego zjawiska odgrywa hormon gazowy – tlenek azotu (NO), jak również produkt jego utleniania – nadtlenoazotyn (ONOO), co opisuję szeroko na kartach mojej książki: „Legalne Anaboliki”, dlatego zespół japońskich naukowców z Narodowego Centrum Neurologii i Psychiatrii w Kodairze, kierowany przez Ruegga i Ito, postawił sobie za cel wyjaśnienie roli tlenku azotu i nadlenoazotynu w mechanizmach rządzących zjawiskiem przerostu mięśni indukowanego przeciążeniem, w pracy opublikowanej w styczniu bieżącego – 2013 roku w Nature Medicine. 

    Badacze ustalili, że powstający w efekcie przeciążenia mechanicznego sarkolemy (błony komórkowej włókien mięśniowych) tlenek azotu przekształca się błyskawicznie w nadtlenoazotyn, pobudzający retikulum sarkoplazmatyczne - siateczkę śródplazmatyczną (element komórkowy magazynujący przede wszystkim wapń) komórek mięśniowych do pompowania jonów wapniowych w kierunku sarkoplazmy - cytoplazmy włókien mięśniowych. Jony wapniowe aktywują tu teraz kinazę mTOR – znany nam już enzym o kluczowym znaczeniu dla przerostu muskułów, stymulujący proces produkcji białek mięśniowych (anabolizmu) na strategicznym etapie tego procesu, nazywanym translacją. Tlenek azotu i nadlenoazotyn okazały się tutaj podstawą całego procesu, gdyż mięśnie myszy, pozbawionych poprzez manipulację genetyczną syntazy tlenku azotu (enzymu produkującego NO), nie odpowiadały przerostem na bodźce przeciążeniowe.           

    Wielkim novum wyłaniającym się z pracy japońskich naukowców było ustalenie, że nadtlenoazotyn aktywuje w swojej akcji metabolicznej kanał kationowy, zlokalizowany w błonie siateczki śródplazmatycznej, będący dobrze poznanym już w latach 90. ubiegłego wieku tzw. receptorem waniloidowym – TRPV1. Receptor ten generuje przede wszystkim bodźce bólowe, a spośród wewnętrznych (endogennych) czynników promujących jego aktywację najlepiej znaliśmy do tej pory – endokannabinoidy, prostanoidy, poliamidy, protony powstające w efekcie wysokiego zakwaszenia organizmu oraz promieniowane termiczne; nadtlenoazotyn jest kolejnym... Ponieważ ćwiczenia oporowe z ciężarami prowadzą do zakwaszenia i przegrzania środowiska komórek mięśniowych, dlatego czynniki te też mogą mieć udział w mechanizmach leżących u podstaw zjawiska przerostu mięśni indukowanego przeciążeniem, chociaż – jak dowodzą autorzy badania – nadtlenoazotyn jest tutaj najważniejszy. Do tej pory poznaliśmy również kilka związków zewnętrznych, aktywujących receptor waniloidowy – egzogennych agonistów TRPV1, których sztandarowym przedstawicielem pozostaje substancja nadająca ostry smak rozmaitym odmianom papryki – kapsaicyna. Kapsaicyna należy do grupy związków chemicznych nazywanych waniloidami, z uwagi na podobieństwo struktury do substancji nadającej przyjemny zapach laskom wanilii – waniliny. Stąd też wzięła się nazwa receptorów waniloidowych jako białek wiążących związki przypominające budową wanilinę. Kapsaicyna obniża próg wrażliwości TRPV1 na bodźce termiczne: normalnie kanał ten zaczyna pompować jony wapniowe przy temperaturze przekraczającej 40 stopni, natomiast po przyłączeniu kapsaicyny – już przy 25 stopniach; otwiera się więc w normalnych warunkach termicznych środowiska organizmu, wynoszących – wiadomo – ok. 37 stopni. (Niewykluczone, że nadtlenoazotyn działa poprzez podobny mechanizm.) Skoro więc kapsaicyna aktywuje receptor TRPV1, podobnie jak nadtlenoazotyn, powinna pobudzać też wzrastanie muskulatury...! 

    Tę hipotezę również przetestowali japońscy badacze... Jak się okazało: podawana myszom kapsaicyna wyraźnie indukowała przerost mięśni (i to nawet niepoddawanych przeciążeniu), jak również łagodziła stopień ich zaniku, wywołanego unieruchomieniem lub odnerwieniem. W ostatecznej konkluzji autorzy wyrazili przekonanie, że receptor TRPV1 może być nowym celem terapeutycznym w leczeniu atrofii (zaniku) tkanki mięśniowej.

     

    A warto zauważyć, że receptor TRPV1 przyjęło sobie za cel więcej naturalnych składników pokarmowych o ostrym smaku – nie tylko kapsaicyna. Na przykład: allicyna z czosnku, piperyna z pieprzu czy gingerol z imbiru. Ostra papryka i imbir, względnie uzyskiwane z tych przypraw ekstrakty, od dawna stosowane są jako środki przeciwbólowe i przeciwzapalne (np. przy nerwobólach czy w chorobie zwyrodnieniowej stawów), a ostatnio zdobywają coraz to większą popularność w leczeniu otyłości i w różnych programach redukcji tkanki tłuszczowej. Niektóre waniloidy pobudzają bowiem uwalnianie z nadnerczy noradrenaliny i adrenaliny – hormonów lipolitycznych, rozbijających cząsteczki tłuszczu zapasowego w tkance tłuszczowej i podnoszących tempo metabolizmu spoczynkowego, pochłaniającego znaczące porcje energii. Podwyższone tempo metabolizmu spoczynkowego utrzymuje się przez okres ok. 10 godzin od spożycia ostatniej porcji kapsaicyny, co pozwala spalić – bez żadnego wysiłku - dodatkową liczbę kalorii. A o tym, że zjawisko to przekłada się na redukcję tkanki tłuszczowej u ludzi, przekonują nas naukowcy we wnioskach ze wspominanej wyżej, szerokiej metaanalizy badań nad kapsaicyną. 

    Ostatecznie widzimy więc, że wykorzystanie wszystkich tych przypraw w kuchni lub uzyskiwanych z nich suplementów w diecie sportowców, seniorów czy osób ze skłonnością do tycia, nie tylko ułatwi kształtowanie smukłej sylwetki, ale wniesie też niebagatelny wkład w rozwój muskulatury i odporności na kontuzje lub utrzymanie młodzieńczej sprawności mięśni i stawów. 

    Nie można w tym miejscu nie wspomnieć, że prace ostatnich lat przyniosły też liczne wieści o potencjalnych, przeciwnowotworowych właściwościach kapsaicyny, innych waniloidów i składników przypraw. Na szczególną uwagę zasługują tu doniesienia dotyczące aktywności kapsaicyny skierowanej przeciwko rakowi prostaty. A to głównie z tego powodu, że stosowane zazwyczaj w terapii sarkopenii androgeny, czyli testosteron i podobne do niego steroidy anaboliczno-androgenne, podejrzewane są o sprzyjanie schorzeniom gruczołu krokowego, co ogranicza ich wykorzystanie w przeciwdziałaniu deficytom masy mięśniowej u starszych panów. 

    Kapsaicyna jest substancją rozpuszczalną w tłuszczach, a wszystkie związki posiadające tę cechę wchłaniają się łatwo przez skórę. To stwarza możliwość wykorzystania we wspomaganiu mięśni popularnych mazideł przeciwbólowych, opartych na kapsaicynie, u tych osób starszych lub unieruchomionych, które nie gustują w ostrych przyprawach lub nie mogą ich spożywać z uwagi na problemy gastryczne. Można by np. smarować daną grupę mięśniową raz lub dwa razy w tygodniu, naśladując periodyzację charakterystyczną dla treningu siłowego sportowców. Natomiast sportowcy mogliby smarować daną grupę mięśniową przed każdą sesją ćwiczeń - skierowanych na jej rozwój.

    Warto również przypomnieć, że wyżej wspomniana syntaza tlenku azotu wytwarza NO z pobieranego przez organizm (z pokarmów białkowych) aminokwasu – argininy.

    Ponieważ tlenek azotu rozszerza naczynia krwionośne, dlatego suplementy argininy upodobali sobie sportowcy i przyjmują je zazwyczaj przed treningiem, w celu zwiększenia dokrwienia pracującej muskulatury.

    Omawiane dzisiaj badanie daje więc kolejny argument, podpierający zasadność podobnego postępowania.

    Suplementy argininy zyskują również popularność pośród osób starszych, gdyż działają podobnie do stosowanych od dawna w kardiologii azotanów nasercowych, uwalniających tlenek azotu poprawiający dokrwienie mięśnia sercowego, jak również sprzyjają utrzymaniu wysokiej sprawności seksualnej, podobnie do Viagry, jako że NO zaangażowany jest w mechanizm erekcji i ułatwia osiągnięcie wzwodu. I znowu mamy kolejny argument uzasadniający podobne postępowanie – suplementy argininy wpływają bowiem pozytywnie nie tylko na wydolność serca i sprawność seksualną, ale jednocześnie na kondycję tkanki mięśniowej seniorów.   

    Widać również wyraźnie, że np. kapsaicyna czy piperyna będą znakomitymi dodatkami do tzw. „przedtreningówek” – suplementów opartych głównie na argininie, pobudzających produkcję tlenku azotu podczas ćwiczeń siłowych. Powstający z argininy ONOO (via NO) uaktywni w przeciążonych mięśniach receptory TRPV1 (którą to aktywację spotęgują waniloidy), a za ich pośrednictwem kinazę mTOR i proces produkcji dodatkowych białek, regenerujących mięśnie i budujących ich masę. Co ciekawe – arginina nie tylko przekształca się w tlenek azotu, ale również we wspominane wyżej poliamidy, które – jak widzieliśmy - okazują się kolejnymi aktywatorami receptorów TRPV1. (Arginina przekształca się również w inny czynnik o wysokiej aktywności anabolicznej – kreatynę, ale że ta jest powszechnie oferowana jako oddzielny suplement, dlatego pomijam tę kwestię w aktualnych rozważaniach.) Ostatecznie, arginina dostarcza przynajmniej dwóch grup aktywatorów TRPV1 – tlenopochodnych azotu i poliamin – stymulujących przerost mięśni indukowany przeciążeniem, przez co przyczynia się do wzrostu masy i siły mięśniowej sportowców i osób starszych, czego na przestrzeni lat dowodziło wielu naukowców (Leglise – 1970, Boudjemaa – 1989, Stevens – 2000, Campbell – 2006, Angeli – 2007, Borsheim – 2008).

     


    20 Podziel się:
     
    Drukuj

    Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany.
    zaloguj się   › zarejestruj się
    ZAMÓW TERAZ
    Prenumerata_46PB On-line 45

    WYDARZENIA

    Ladies
    NAJNOWSZE VIDEO
    zobacz więcej

    NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKU£Y

    CZYTANE
    OCENIANE
    PRZESYŁANE

    ZADAJ PYTANIE

    Być może odpowiedź znajdziesz w magazynie Perfect Body!
    Aby zadać pytanie musisz być zalogowany.
    zaloguj się   › zarejestruj się

    ANKIETA

    Wybierz najlepsze hasło dla magazynu Perfect Body:
    Perfect Body - encyklopedia dobrej sylwetki
    Perfekcyjnie napisany, dla każdego zrozumiały Perfect Body, doskonały
    Perfect Body - drogowskaz prawdziwego mężczyzny
    Perfect Body, czasopismo każdego sportowca
    Uwaga silny magazyn dla ludzi aktywnych - Perfect Body: Nie otwierać bez konsultacji ze specjalistą.
      wyniki

    NEWSLETTER

    podaj swój e-mail:

    TAGI

    anabolizm mięśnie BCAA HMB HST IGF-1 MAPK/ERK MMA aminokwasy anabolik anabolizm antykatabolik astaksantyna beta karoten białko dieta hipertrofia hormony karotenoidy ksenoestrogeny leucyna mTOR mięśnie plan treningowy policja ramiona regeneracja seks sen sex siła suplementy testosteron tkanka tłuszczowa trening warzywa witamina A wojsko węglowodany


    © Nutrifarm Sp. z o.o.
    All Rights Reserved
    PODSTAWOWE LINKI

    Trening
    Dieta I Suplementacja
    Zdrowie
    Ert
    Kuchnia
    Sex
    WYDAWNICTWO

    Kontakt
    Prenumerata
    Wydarzenia
    Nota prawna
    Polityka Cookies
    TWOJE KONTO

    Zaloguj się
    Zarejestruj
    Przypomnij hasło
    DOŁĄCZ DO NAS

     Facebook
     Twitter
     Youtube

    Do góry ˆ