Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.
Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

Nie wyświetlaj więcej tego komunikatu
strona główna
DIETA I SUPLEMENTACJA
ALFA LAKTOALBUMINA: bia³ko dla atlety...?
Sławomir Ambroziak
04.08.2017

    Siłacze i kulturyści jedzą dużo białka – wiadomo! Mięśnie zbudowane są z białka, więc – aby rosły w siłę i masę – potrzebują go dużo. Długo myśleliśmy o białkach pokarmowych li tylko w kategoriach materiałów budulcowych. Białka zbudowane są z aminokwasów; trawienie spożytych białek rozkłada je do aminokwasów, które - wchłaniane i transportowane z obiegiem krwi - trafiają do tkanek, dostarczając cegiełek do budowania własnych białek organizmu. Od pewnego czasu wiemy jednak, że białka pokarmowe znacznie szerzej penetrują nasz metabolizm. Wszystko zaczęło się bodaj od obserwacji białka serwatkowego... Karmienie zwierząt tym produktem dawało efekt w postaci większego gromadzenia białek w organizmie, niż wynikałoby to z samej ich wartości budulcowej. Obserwacje te zdawały się pokazywać, że białko serwatkowe działa podobnie do leków anabolicznych, zatrzymujących białka w organizmie i tworzących dodatni bilans białkowy. Gdy udoskonalono narzędzia badawcze – potwierdzono tę tezę niektórymi doświadczeniami... Przywołajmy w tym miejscu może tylko pracę Hulmiego z 2009 roku, gdzie autor udowodnił, że białko serwatkowe aktywuje szlaki sygnałowe takich hormonów anabolicznych, jak np. insulina, IGF-1 czy testosteron, biegnące poprzez dobrze znany kulturystom enzym – kinazę mTOR – zawiadującą wiązaniem poszczególnych aminokwasów w złożone struktury białkowe (translacją); ostatecznie więc, że działa podobnie do tych hormonów, zwiększając produkcję i gromadzenie białka we włóknach mięśniowych, i rozmiary mięśni. 


    Wszystkie te obserwacje wskazywały jednoznacznie na białko serwatkowe jako na znakomity produkt spożywczy, ułatwiający rozwój masy i siły mięśniowej sportowcom z dyscyplin siłowych i sylwetkowych. No i faktycznie – odżywki białkowe, oparte na białku serwatkowym, stały się od pewnego czasu ulubionym dodatkiem dietetycznym wszystkich atletów. Popyt stymulował podaż, tak że w chwili obecnej rynek suplementów sportowych oferuje tony białka serwatkowego. Jednocześnie popyt na białka serwatkowe wzrósł wykładniczo w innym rynku – farmaceutycznym; chodzi tutaj o odżywki dla niemowląt i jedną konkretną frakcję białka serwatkowego – alfa laktoalbuminę – posiadającą niezwykle wysoką wartość odżywczą dla noworodków, z uwagi na strukturalne i składowe podobieństwo do białka mleka ludzkiego. W związku z tym – niektórzy producenci surowca odciągają samą alfa laktoalbuminę i sprzedają ją za grube pieniądze firmom farmaceutycznym, oferując resztę frakcji za niższą cenę producentom odżywek dla sportowców. Ostatecznie mamy więc na rynku suplementów sportowych niejako dwie klasy odżywek wysokobiałkowych opartych o serwatkę: pierwszą – zawierającą pełne białko serwatkowe i drugą - zawierającą frakcje białek serwatkowych, pozbawione alfa laktoalbuminy. Ta sytuacja zainicjowała dyskusję na temat przydatności alfa laktoalbuminy dla atletów... Jeżeli ma ona jakieś szczególne znaczenie dla rozwoju kulturystycznej formy – to odżywki pierwszej klasy są lepsze, jeżeli nie – to te z drugiej klasy mogą być równie dobre. Dlatego też w tym miejscu wniosę drobny głos do całej tej dyskusji: spróbuję przedstawić wam, Drodzy Czytelnicy, co do tej pory ustalili w niniejszym temacie naukowcy... 

    AMINOKWASY 

    Dobrze oczywiście wiemy, że białka rozkładane są w przewodzie pokarmowym do aminokwasów, a wchłonięte aminokwasy przedostają się z obiegiem krwi do mięśni i do wszystkich tkanek. Od dawna nie myślimy już też o aminokwasach jako li tylko o cegiełkach budulcowych, gdyż na przestrzeni ostatniego półwiecza udało się ustalić, że niektóre z tych związków wykazują aktywność farmakologiczną sensu stricto. Dajmy chociażby przykład argininy, która działa podobnie do grupy leków nazywanej azotanami nasercowymi, wspomagając leczenie chorób układu krążenia i niedomogi płciowej u mężczyzn. Dlatego też profil aminokwasowy charakterystyczny dla danego białka pokarmowego może odpowiadać za jego szerszą aktywność metaboliczną, wybiegającą poza rolę substratu w procesie syntezy białek naszego organizmu. Naukowcy zajmujący się badaniami nad alfa laktoalbuminą już dawno zwrócili uwagę na szczególny skład aminokwasowy tego białka, gdzie wyjątkowo wysoki udział – w porównaniu z innymi źródłami białek pokarmowych – znajdują: leucyna, cysteina, lizyna i tryptofan. 

    Leucynę dobrze znają wszyscy kulturyści. Jest ona badana od ponad 30 lat, często opisywana w rozmaitych mediach sportowych i powszechnie dostępna – czy to w postaci miksu z innymi aminokwasami rozgałęzionymi (BCAA), czy też solo – w postaci monopreparatów, czy w postaci swojego najaktywniejszego metabolitu - HMB. Aminokwas ten silnie pobudza słynną kinazę mTOR i proces syntezy białek, ale nie będę tu szerzej zagłębiał się w te zagadnienia, gdyż omówienie badań nad leucyną i HMB zajęłoby objętość opasłego tomu. Zresztą, podobne opracowania już istnieją i nawet krążą w sieci, tak że każdy bez trudu może je znaleźć. 

    Cysteina to bardzo ważny aminokwas, którego wysokie stężenie w alfa laktoalbuminie może – jak dowodzą niektórzy badacze – wpływać na unikalne właściwości metaboliczne tego białka. Ponieważ jednak powrócę jeszcze do tego problemu nieco później, dlatego też teraz nie rozwodzę się dłużej nad cysteiną... 

    Warto natomiast zwrócić uwagę na niezwykle bogato reprezentowaną w alfa laktoalbuminie lizynę, gdyż ten aminokwas jest wciąż niedoceniany przez pakerów, natomiast – jak dowodzą badania – wnosi znaczący udział w progresję rozmiarów muskulatury. W badaniach na zwierzętach dowiedziono na przykład, że lizyna – relatywnie do zastosowanej dawki – zwiększa produkcję anabolicznego IGF-1 w wątrobie i w mięśniach (Jing, 2012), a jednocześnie hamuje w mięśniach syntezę katabolicznej miostatyny (Liu, 2012), co może leżeć u podstaw obserwacji jej wyraźnego wpływu ma przyrost masy mięśniowej (Tesseraud – 2001, Chang – 2005, Tang – 2007, Jing – 2012). Rewelacje te potwierdził Unni w 2012 roku, w badaniu z udziałem 40 zdrowych mężczyzn: ochotnicy spożywający pokarm z wysokim udziałem lizyny poprawili przez 8 tygodni, w porównaniu z panami pozostającymi na diecie o niskiej koncentracji tego aminokwasu, siłę swoich mięśni o 7.5%, a przyrost siły mięśni korelował z przyrostem ich masy.

    Można by tu również podejrzewać, że - w znacznej mierze - za efekty te odpowiada wzrost poziomu L-karnityny w krwiobiegu (Khan-Siddiqui, 1983), będący efektem spożywania wysokich dawek lizyny; lizyna jest bowiem prekursorem L-karnityny. L-karnitynę znają dobrze i często stosują wszyscy pakerzy jako spalacz tłuszczu, gdyż ta wiąże kwasy tłuszczowe i wprzęga je w procesy utleniania, przebiegające w mitochondriach włókien mięśniowych. Niemniej jednak warto przypomnieć, że najpierw, jakieś pół wieku temu, wprowadzono ją na rynek apteczny - jako lek anaboliczny, a aktualniejsze badania wyraźnie potwierdzają anaboliczne właściwości L-karnityny. L-karnityna pobudza bowiem aktywność szlaku sygnałowego IGF-1 i insuliny (Keller, 2011), sprzyja utrzymaniu wysokiego poziom testosteronu (Bidzinska, 1993), działa podobnie do testosteronu na ludzki organizm (Cavallini, 2004), zwiększa liczbę odpowiedzialnych za anaboliczną aktywność testosteronu receptorów androgenowych we włóknach mięśniowych trenujących siłowo ochotników (Kramer, 2006), podnosi poziom tlenku azotu (ważnego, anabolicznego hormonu gazowego, dobrze znanego wszystkim kulturystom, o którym więcej jeszcze później napiszę) u trenujących siłowo mężczyzn (Bloomer, 2007), a w konsekwencji – poprawia siłę (Aleem – 2010, Jacobs – 2010) i masę (Heo – 2000, Malaguarnera – 2007, Stephens – 2013) mięśni zwierząt i ludzi. 

    Alfa laktoalbumina odznacza się szczególnie wysoką koncentracją tryptofanu; zawiera go przeciętnie 4 razy więcej niż każde inne źródło białka pokarmowego. Nic więc dziwnego, że różni autorzy donosili wiele razy (m.in. Markus – w 2000 roku), że spożywanie alfa laktoalbuminy silnie podnosi poziom tryptofanu we krwi ochotników i ustala korzystny jego stosunek do innych aminokwasów obojętnych (aminokwasy dzielimy na: kwaśne, zasadowe i obojętne). Chodzi o to, że aminokwasy obojętne (w tym – tryptofan) przenoszone są z krwiobiegu do mózgu poprzez te same przenośniki. Przy normalnym żywieniu – inne aminokwasy konkurują z tryptofanem o te przenośniki i limitują jego przenikanie do ośrodkowego układu nerwowego. Kiedy jednak tryptofan zyskuje nad nimi przewagę, jak w efekcie żywienia alfa laktoalbuminą, przedostaje się w znacznie większym procencie do mózgu, gdzie też przekształca się szybko w serotoninę i melatoninę – i gdzie szybko zwiększa koncentrację obu tych hormonów. A że serotonina poprawia nastrój, zaś melatonina warunkuje spokojny sen, dlatego spożywanie alfa laktoalbuminy może korzystnie wpływać na nasze samopoczucie. Dobry nastrój i krzepiący sen są oczywiście ogólnie ważne dla kształtowania kulturystycznej formy, ale wzrost poziomu tryptofanu wykracza daleko poza te dwa efekty...

    Na przykład: wspominany wyżej Markus wytypował 29 wrażliwych i 29 niewrażliwych na stres studentów, eksponował ich na eksperymentalny stres i podawał im – albo kazeinę, albo alfa laktoalbuminę, w postaci koktajlu czekoladowego, tak że poziom tryptofanu we krwi ochotników otrzymujących alfa laktoalbuminę był o ok. 40% wyższy, w porównaniu ze sztubakami dożywianymi mniej pod tym względem wartościową kazeiną. Ponieważ wzrost poziomu kortyzolu jest ważnym markerem odpowiedzi organizmu na stres, dlatego autor badał tutaj między innymi zmiany stężenia tego hormonu w ślinie ochotników przed ekspozycją i po ekspozycji na stres. Jak się okazało: u osób niewrażliwych na stres, spożywających kazeinę, poziom kortyzolu spadł o ok. 2.5, podczas gdy u spożywających alfa laktoalbuminę – o ok. 5 procent; natomiast u wrażliwych na stres, spożywających kazeinę, wzrósł o ok. 13, zaś spożywających alfa laktoalbuminę – obniżył się o ok. 11 procent. Ostatecznie widzimy więc, że alfa laktoalbumina u każdego obniża poziom kortyzolu, tyle że słabiej u niewrażliwych na stres, za to bardzo silnie – u wrażliwych. Trening siłowy to oczywiście sytuacja stresowa, prowadząca ze swej natury do wzrostu poziomu kortyzolu (Kraemer, 1987), którego to zjawiska pragnąłby uniknąć każdy atleta, dobrze wiedząc o tym, że kortyzol to hormon kataboliczny, antagonista testosteronu, promujący degradację białek i sprzyjający gromadzeniu tłuszczu, utrudniający rozwój masy mięśniowej i redukcję tkanki tłuszczowej, czyli spowalniający progresję kulturystycznej formy.

    Przenośniki aminokwasów obojętnych egzystują oczywiście również w tkance mięśniowej, gdzie przenoszą te związki z krwi do włókien mięśniowych, gdyż aminokwasy są przecież cegiełkami budującymi białka mięśniowe. Tu również obserwujemy konkurencję w walce o przenośniki i tu również tryptofan bywa zazwyczaj poszkodowany. Na przykład bowiem znaczna przewaga w posiłku węglowodanów nad białkami (powszechna praktyka) powoduje silny wyrzut insuliny, która przenosi preferencyjnie do włókien mięśniowych większość aminokwasów obojętnych, poza – o dziwo – tryptofanem. Jaki jednak pożytek mogłyby odnieść potencjalnie mięśnie, gdyby nasycić je w większym stopniu tryptofanem, spożywając wyższe porcje alfa laktoalbuminy lub obfitujących w nią białek serwatkowych...? To wytłumaczył nam Chandran w 2012 roku, w badaniu na gryzoniach i izolowanych komórkach mięśniowych... W mięśniach wysoką aktywność wykazuje enzym przekształcający tryptofan w serotoninę – hydroksylaza tryptofanowa. Serotonina okazała się natomiast w tym badaniu nie tylko neuroprzekaźnikiem mózgu, ale jednocześnie niezwykle silnym hormonem anabolicznym, wszechobecnym w mięśniach, stymulującym wzrost włókien mięśniowych i promującym przyrost masy mięśni. Co niezwykle ciekawe – naukowcy zaobserwowali tutaj, że blokowanie aktywności znanej nam dobrze miostatyny prowadzi do hipertrofii (przerostu) mięśni – w pierwszej kolejności – na drodze wzrostu produkcji hydroksylazy tryptofanowej i przemiany tryptofanu w serotoninę.  

    Nie można nie wspomnieć też w tym miejscu o drugim produkcie tryptofanu – melatoninie. Niedawno się bowiem okazało, że to „narzędzie Morfeusza” jest w rzeczywistości silnym hormonem anabolicznym. Już w 1997 roku Lamosova udowodniła, że fizjologiczne dawki melatoniny pobudzają rozmnażanie komórek satelitarnych, stymulują anabolizm oraz zwiększają nasycenie aminokwasami i białkiem komórek mięśniowych. Jednak zainteresowanie melatoniną jako hormonem anabolicznym wzrosło na dobre dopiero po pracy Onera opublikowanej w 2008 roku, kiedy to jej autor udowodnił, że melatonina jest tak samo skuteczna, co i testosteron, w stymulacji przyrostu masy mięśniowej kastrowanych szczurów, między innymi z tego powodu, że – tak samo jak testosteron – silnie pobudza produkcję IGF-1. Natomiast już dwa lata wcześniej, w 2006 roku, Ha zaobserwował, że melatonina aktywuje w komórkach mięśniowych anaboliczny szlak sygnałowy insuliny i IGF-1. W rok później umiarkowany wzrost poziomu IGF-1 i wysoki wzrost dobrze znanego wszystkim kulturystom anabolicznego hormonu wzrostu (GH) odnotował Nassar – po jednorazowym podaniu melatoniny przed ciężkim treningiem oporowym ćwiczącym siłowo atletom. W 2011 roku Hibaoui udowodnił, że melatonina poprawia funkcjonalność mięśni w dystrofii Duchenne’a. Natomiast Lee w 2012, że melatonina zwiększa w mięśniach produkcję receptora IGF-1 i syntezę białek kurczliwych. Jednocześnie wykazywano wielokrotnie na przykładzie ludzi, że melatonina może obniżać poziom nielubianego przez kulturystów, katabolicznego kortyzolu (Beck-Friis – 1985, Kellner – 1997, Chamberlain – 1990, Fischer – 2003, Wu – 2006).

    I jeszcze jeden produkt tryptofanu – niacyna... Ta występuje w organizmie w kilku postaciach, z których bodaj najważniejsze dla rozwoju kulturystycznej formy są: nukleotydy pirydynowe i trigonelina. Nukleotydy pirydynowe to koenzymy, biorące udział w wielu procesach związanych z rozwojem masy mięśniowej, a zainteresowanych szczegółami odsyłam do artykułu ze strony „Sylwetka, Uroda, Zdrowie”, pod tytułem: „NADH – siła, masa, wytrzymałość”. W tym miejscu wystarczy powiedzieć, że Mero w 2008 roku, podając sportowcom jeden z takich nukleotydów – NADH, obserwował wyraźną poprawę wyników w testach skocznościowych. Trigonelina to z kolei aktywny metabolit niacyny, znajdowany również w roślinach zielarskich i konsumpcyjnych – np. w kawie czy kozieradce. Natomiast w zgłoszeniu patentowym nr EP2269607 A1, opublikowanym w 2011 roku, przedstawiono wyniki badań na zwierzętach i izolowanych komórkach mięśniowych, w których trigonelina poprawiała o 40% przyrost włókien mięśniowych i o 7%, w odniesieniu do grupy kontrolnej, przyrost masy mięśniowej zwierząt poddawanych treningom z obciążeniami.    

    Ostatecznie widzimy więc, że dowiedziony badaniami, wysoki wzrost poziomu tryptofanu, do jakiego dochodzi po spożyciu alfa laktoalbuminy, niesie trudne do przecenienia skutki dla rozwoju kulturystycznej formy. A warto może w tym miejscu podkreślić, że spożywanie  wysokich porcji każdego jednego białka, pozbawionego alfa laktoalbuminy, kreuje niekorzystny stosunek tryptofanu do innych aminokwasów obojętnych i ogranicza dostępność tryptofanu dla tkanek (Wurtman, 1996).  

    PEPTYDY 

    Generalnie wiemy, że spożyte białka są cięte przez enzymy przewodu pokarmowego na drobniejsze fragmenty – peptydy, a następnie na pojedyncze aminokwasy - składniki elementarne wchłaniane do krwiobiegu. Musimy jednak pamiętać, że do krwi mogą wchłaniać się również peptydy. W pierwszej kolejności chodzi tu wprawdzie o drobne peptydy; ale również i większe peptydy, a nawet całe białka, posiadają zdolność przenikania z przewodu pokarmowego do krwiobiegu (mechanizmy wyjaśniałem w jednym z poprzednich nr PB, w artykule: „Doustne blokery miostatyny – realna perspektywa”). Zjawisko to wykorzystywane jest często w farmakologii, tak że mamy na rynku aptecznym leki będące drobnymi peptydami. Tak ma się np. sprawa z lekami na nadciśnienie, nazywanymi ogólnie inhibitorami konwertazy angiotensyny. Konwertaza angiotensyny (ACE) to bowiem enzym katalizujący produkcję angiotensyny – hormonu regulującego w górę ciśnienie krwi; kiedy więc blokujemy jego aktywność inhibitorem – ciśnienie powraca do prawidłowych wartości. Kilku autorów udowodniło, że peptydy o aktywności inhibitorów ACE powstają również w efekcie trawienia alfa laktoalbuminy (Mullally – 1996, Meisel – 1996, Pihlano – 2000, Tavares – 2011), w związku z czym mogą one przeciwdziałać nadciśnieniu (Nurminen – 2000, Tavares – 2011).

    Bardzo pięknie (!) - tylko możemy zapytać: co nas to wszystko obchodzi...? Przecież sportowcy nie miewają na ogół tego typu problemów, gdyż już sam wysiłek fizyczny obniża ryzyko rozwoju nadciśnienia. Należy wszakże przypomnieć, że - poza wpływem na ciśnienie krwi - angiotensyna wykazuje znacznie szerszą aktywność metaboliczną. Generalnie musimy zaliczyć ją do hormonów katabolicznych, promujących degradację białek mięśniowych i utrudniających rozwój masy mięśniowej. Jak udowodnił Wei w 2008 i Csibi w 2010 roku – angiotensyna znosi wpływ insuliny na tkankę mięśniową, hamując jej anaboliczny szlak sygnałowy, biegnący poprzez kinazę mTOR. W 2005. Song odkrył kolejną negatywną właściwość angiotensyny: jak się okazuje – hormon ten hamuje produkcję IGF-1 w tkance mięśniowej i tym sposobem przyczynia się do zaniku mięśni. W negatywnym myśleniu o angiotensynie utwierdza nas również Sanders - wynikami swojego badania z 2005 roku, w którym ustalił, że angiotensyna aktywuje w mięśniach enzymy proteolityczne (kataboliczne), degradujące białka mięśniowe, i że w ten sposób potęguje katabolizm i przyczynia się do wyniszczenia tkanki mięśniowej – czyli rozwoju tzw. kacheksji. Mając na uwadze wszystkie te fakty, naukowcy poszukują od pewnego czasu - pośród leków blokujących angiotensynę - nowych środków anabolicznych, niosących potencjalne korzyści w walce ze starczym ubytkiem masy mięśniowej (sarkopenią) i wyniszczeniem tkanki mięśniowej związanym z przebiegiem choroby (kacheksją). Ponieważ na poszukiwaniach tych skorzystać mogą również atleci, szczególnie uzupełniający dietę białkami serwatkowymi obfitującymi w alfa laktoalbuminę, dlatego warto przyjrzeć się bliżej przynajmniej dwóm pracom z tego zakresu...

    W 2011. Tyesha Burks badała wpływ na mięśnie selektywnego antagonisty AT1 – losartanu – leku, który wprawdzie nie hamuje produkcji angiotensyny, ale znosi jej aktywność, blokując odpowiednie receptory. Tutaj autorka uszkodziła mięśnie jednych myszy poprzez wstrzyknięcie miotoksyny kobry, co naśladowało silne stłuczenie lub ciężki trening siłowy, drugich zaś – poprzez długotrwałe unieruchomienie specjalną klamrą, co naśladowało z kolei zmiany powstające w efekcie sarkopenii. Udowodniła, że losartan ogranicza uszkodzenia mięśni, przyspiesza ich naprawę i poprawia kurczliwość w pierwszym przypadku oraz zapobiega spadkowi poziomu masy mięśniowej w drugim. Ustaliła również, że losartan wpływał pozytywnie na regenerację mięśni i poziom masy mięśniowej, m.in. poprzez aktywację szlaku sygnałowego IGF-1, biegnącego poprzez kinazę mTOR.

    Jakkolwiek wyniki powyższego badania wyglądają niezwykle obiecująco, to jednak zawsze wyżej cenimy obserwacje poczynione na ludziach. A obserwacji takich dokonywał Di Bari, publikując owoce swej pracy w 2004 roku. Zleceniodawcę tej pracy (amerykański National Institute on Aging) interesowało w jaki sposób wpływa na masę mięśniową starszych osób leczenie inhibitorami ACE, w porównaniu z innymi lekami na nadciśnienie, nie wykazującymi jednak antagonizmu względem angiotensyny lub jej receptora. Jak się okazało: masa mięśniowa pacjentów leczonych inhibitorami ACE była o prawie 5% większa, niż osób nie przyjmujących żadnych leków, i o jakieś 7-8% większa, w porównaniu z pacjentami leczonymi innymi lekami na nadciśnienie. 

    Większe peptydy, wnikające do organizmu, traktowane są tutaj jak białka obce, czyli tzw. antygeny. Uruchamiają dosyć złożoną reakcję immunologiczną, gdzie na pierwszy plan wysuwa się aktywacja komórek żernych – m.in. neutrofili i makrofagów. Komórki żerne, jak sama ich nazwa wskazuje, pochłaniają i trawią obce białka - do wykorzystywanych potem przez organizm aminokwasów. Jak się okazuje – również alfa laktoalbumina aktywuje neutrofile (Rusu – 2009 i 2010) i makrofagi (Han – 2003, Lin – 2010), dzięki czemu białko to zapracowało na opinię immunostymulatora (Montagne, 2000) – środka poprawiającego odporność organizmu, gdyż komórki żerne trawią w pierwszej kolejności białka drobnoustrojów chorobotwórczych i produktów ich przemiany materii; produkują jeszcze hormony tkankowe (cytokiny i prostaglandyny) zaangażowane w walkę z infekcją oraz reaktywne formy tlenu (ROS) uśmiercające mikroby, nazywane popularnie wolnymi rodnikami tlenowymi (nie każda reaktywna forma tlenu jest wolnym rodnikiem tlenowym, ale w tym artykule możemy zignorować puryzmy językowe), a pośród nich – tlenek azotu i nadtlenek wodoru. I znowu pewnie zadamy pytanie: co nas to wszystko obchodzi...?

    Wcześniej nie wiązano w ścisły sposób odporności z tężyzną fizyczną. Obserwowano empirycznie, że zdrowi są silniejsi, co wydawało się logiczne, bo przecież choroba osłabia. I chociaż już wcześniej krążyły słuchy o wpływie układu odpornościowego na rozwój muskulatury, to bodaj jako pierwszy wyjaśnił to wszystko dokładniej Peake w 2005 roku... Czołową rolę odgrywają tu właśnie komórki żerne – neutrofile i makrofagi! Napływają one do uszkodzonych wysiłkiem włókien mięśniowych, gdzie w pierwszej kolejności - trawią i usuwają zdegradowane, niefunkcjonalne białka, w drugiej zaś – produkują hormony tkankowe i reaktywne formy tlenu, wspomagające usuwanie szkód oraz regenerację i przyrost masy mięśni. Wspomniany wyżej nadtlenek wodoru jest np. przekaźnikiem sygnału insuliny, zaś tlenek azotu to hormon gazowy o fundamentalnym znaczeniu dla konstytucji naszego umięśnienia, co dokładniej wyjaśniam w tym nr PB, w artykule o nowym suplemencie przedtreningowym; tutaj więc tylko podkreślę, że m.in. blokuje on hormon stopujący hipertrofię mięśni - miostatynę, a jednocześnie aktywuje kinazę mTOR oraz komórki satelitarne, regenerujące włókna mięśniowe.

    Jak wynika z prac cytowanych wyżej autorów: alfa laktoalbumina silnie aktywuje w makrofagach syntazę tlenku azotu (NOS) i cyklooksygenazę (COX) – enzymy produkujące tlenek azotu i prostaglandyny, przez co nasila produkcję tych molekuł. Pozytywny wpływ alfa laktoalbuminy na produkcję prostaglandyn obserwowali również: Matsumoto – w 2001, Uchida – w 2003 i Rosaneli – w 2004 roku. Tlenek azotu już znamy, natomiast prostaglandyny to hormony tkankowe o szczególnym znaczeniu dla rozwoju muskulatury, sprzyjające - z jednej strony - usuwaniu uszkodzonych wysiłkiem białek, z drugiej zaś - stymulujące anabolizm białek nowych i funkcjonalnych, między innymi poprzez aktywację kinazy mTOR. Jednocześnie alfa laktoalbumina pobudza neutrofile do produkcji wolnych rodników tlenowych i cytokin promujących rozwój muskulatury, a szczególnie chodzi tutaj o IL-6 i IL-1Ra, gdzie pierwsza stymuluje podziały komórek satelitarnych i zwiększa masę mięśni szkieletowych (Serrano, 2008), druga zaś znosi aktywność IL-1 beta – hormonu tkankowego, hamującego syntezę białek we włóknach mięśniowych (Malm, 2002).       

    EFEKTY 

    Wszystkie wyżej zaprezentowane prace, jakkolwiek bardzo cenne, mają wszakże jedną wadę: wprawdzie wskazują nam pośrednio na przydatność alfa laktoalbuminy we wspomaganiu efektów treningu siłowego, to jednak nie dowodzą wprost – jak wpływa spożywanie tego białka na rozwój kulturystycznej formy. Dlatego przyszedł w tym miejscu czas, aby pokazać i omówić badania dowodzące wpływu spożywania alfa laktoalbuminy na redukcję tłuszczu i rozwój masy mięśniowej – dwa parametry szczególnie zajmujące amatorów przerzucania żelastwa... 

    Tauriainen i Pilvi podawali w 2011 roku otyłym myszom, w ramach diety odchudzającej, albo kazeinę, albo izobat białka serwatkowego, albo alfa laktoalbuminę. Wprawdzie gryzonie, redukując wagę ciała, zachowały podobny poziom masy mięśniowej we wszystkich grupach, to jednak w grupie alfa laktoalbuminy trend ten był wyraźniejszy. Okazało się bowiem, że tylko alfa laktoalbumina posiadała zdolność aktywacji genów anabolicznego szlaku sygnałowego czynników wzrostowych Wnt. Ta jej właściwość ma ogromne znaczenie dla masy naszych mięśni, gdyż szlak sygnałowy Wnt promuje rozwój komórek satelitarnych, regenerujących i rozbudowujących włókna mięśniowe, jak również aktywuje dwie ścieżki sygnałowe, biegnące poprzez kinazę mTOR i beta kateninę. Pierwszą molekułę dobrze już znamy, natomiast beta katenina przenika do jądra komórkowego, gdzie wiąże i aktywuje przede wszystkim właściwe sobie czynniki transkrypcyjne, ale również, jak niedawno zaobserwowano, receptory androgenowe - te same, które rozwijają muskulaturę w odpowiedzi na wiązanie testosteronu i jego pochodnych – steroidów anaboliczno-androgennych. Czynniki transkrypcyjne, aktywowane beta kateniną, pobudzają geny do produkcji znacznej liczby mięśniowych białek funkcjonalnych i strukturalnych. Beta katenina jest tak ważna dla rozwoju muskulatury, że gdy zablokowano eksperymentalnie wytwarzanie tego białka, doszło do całkowitego zniesienia odpowiedzi wzrostowej włókien mięśniowych na przeciążenia mechaniczne.  

    Powyższe badanie potwierdzało w pewnym zakresie wcześniejsze obserwacje Pilviego, poczynione we wcześniejszym doświadczeniu z 2009 roku, wykonanym w nieco innym składzie naukowców. Tutaj autor tuczył najpierw myszy, pasąc je wysokotłuszczową karmą, przekraczającą o 60% dzienne zapotrzebowanie kaloryczne, a następnie przestawił gryzonie na 7-tygodniową restrykcyjną dietę odchudzającą, z 18-procentowym udziałem białka, dzieląc zwierzęta na 4 grupy: otrzymującą alfa laktoalbuminę, otrzymującą beta laktoalbuminę, otrzymującą laktoferynę i otrzymującą izolat białka serwatkowego. Porównajmy może tylko tutaj różnice rezultatów pomiędzy alfa i beta laktoalbuminą, gdyż jeżeli odciągniemy od białka serwatkowego alfa laktoalbuminę, otrzymamy surowiec o przeważającej zawartości beta laktoalbuminy. Tak więc, zarówno w grupie alfa, jak też beta laktoalbuminy, doszło do niemal takiej samej redukcji wagi ciała, wynoszącej ok. 25 procent. Kiedy jednak w tuszach gryzoni z grupy alfa laktoalbuminy tłuszcz stanowił 25, to z grupy beta laktoalbuminy – 30 procent. Tak więc, zwierzęta z pierwszej grupy, w porównaniu z grupą drugą, straciły podczas odchudzania o 5% więcej tłuszczu i zachowały o podobną wartość więcej beztłuszczowej masy ciała, czyli – w uproszczeniu – więcej masy mięśniowej. To zdaje się pokazywać, że alfa laktoalbumina ułatwia redukcję tłuszczu, a jednocześnie zapobiega utracie masy mięśniowej w programach redukcji wagi, co może być ważną informacją dla kulturystów wyczynowych, przygotowujących się do zawodów, jak również dla szeregowych pakerów, szlifujących plażową formę. 

    Czy jednak wszystkie te obserwacje poczynione na zwierzętach laboratoryjnych znajdują również potwierdzenie u ludzi...? 

    Pamiętamy, że alfa laktoalbumina jest białkiem pokarmowym o szczególnie wysokiej wartości odżywczej dla niemowląt... Trabulsi objął więc, w 2010 roku, 120-dniową obserwacją w sumie 336 noworodków - albo żywionych mieszankami zastępczymi na bazie alfa laktoalbuminy, albo mlekiem matki. Jak się okazało: dzieci otrzymujące standardową mieszankę z alfa laktoalbuminą przybierały dziennie na wadze o 1.5 g i miesięcznie na długości ciała o 9 mm więcej, niż niemowlęta karmione mlekiem matki. Możemy zrobić więc tutaj niezbyt odległą parabolę i zaryzykować stwierdzenie, że to co dobre dla przyrostu rozmiarów ciała noworodka – będzie równie dobre dla przyrostu masy mięśni atlety. 

    W badaniu, którego wyniki opublikowano w 2009 roku, Hursel podzielił 35 młodych, zdrowych ochotników (17 mężczyzn i 18 kobiet), o prawidłowym wskaźniku masy ciała, na trzy grupy, gdzie pierwszej serwował przez 3 tygodnie na śniadanie normalny jogurt oparty o pełne białka mleka, drugiej – jogurt wzbogacony pełnym kompleksem białek serwatkowych, zaś trzeciej – wzbogacony koncentratem alfa laktoalbuminy. W pierwszym przypadku – białko stanowiło 15 procent spożywanej porcji, zaś w drugim i trzecim – 41 procent. Ponieważ skądinąd wiadomo, że białko intensyfikuje efekt tzw. termogenezy poposiłkowej (termogenezy indukowanej dietą), dlatego autorów interesowało w pierwszej kolejności – w jaki sposób wzrasta wydatkowanie energii przez ludzki organizm, w zależności od ilości i rodzaju spożywanego białka. Wyniki tej pracy wyglądają niezwykle zajmująco: w porównaniu z grupą normalno-jogurtową, grupa serwatkowo-jogurtowa wydatkowała o ponad 21, zaś grupa alfa laktoalbuminowo-jogurtowa – o prawie 31 procent energii więcej. Wielkość wydatkowania energii przekładała się oczywiście na bilans tłuszczowy, czyli na tendencję do jego gromadzenia w organizmie: w grupie kontrolnej był on prawie 5-krotnie wyższy, jak w grupie serwatkowej, i prawie 10-krotnie wyższy, jak w grupie alfa laktoalbuminowej. Natomiast bilans białkowy, świadczący o zdolnościach anabolicznych organizmu i związany z tendencją do zwiększania masy mięśniowej, w obu grupach wysokobiałkowych był ok. 4-krotnie wyższy, jak w grupie normobiałkowej, chociaż serwatka wykazywała tutaj nieznaczną przewagę nad alfa laktoalbuminą. Ostatecznie jednak, jak podali autorzy, beztłuszczowa masa ciała pozostawała w pozytywnej relacji do całkowitego wydatkowania energetycznego, co musimy tłumaczyć w ten sposób, że: najsilniej na rozwój masy mięśniowej, z jednoczesną redukcją tkanki tłuszczowej, działa dieta wysokobiałkowa z udziałem alfa laktoalbuminy, potem – z udziałem pełnych białek serwatkowych, a najsłabiej – dieta normobiałkowa, oparta o pełne białka mleka. 

    Dużym problemem medycznym jest wspomniana wyżej kacheksja – wyniszczenie mięśni, związane z przebiegiem jakiegoś przewlekłego schorzenia - np. cukrzycy, AIDS czy nowotworu. Ponieważ mięśnie są tkanką niezwykle aktywną metabolicznie i hormonalnie, dlatego utrata masy mięśniowej potęguje objawy i pogarsza rokowania choroby. Z tego też powodu, jak wcześniej wspominałem, naukowcy badają intensywnie rozmaite leki i składniki odżywcze, powstrzymujące wyniszczenie tkanki mięśniowej w kacheksji, a z efektów podobnych prac korzystają również często – wiadomo (!) - sportowcy.

    W badaniu klinicznym, przeprowadzonym przez zespół kierowany przez Tozera, którego wyniki opublikowano w 2008 roku, podzielono losowo 66 pacjentów cierpiących na raka płuc na dwie grupy, gdzie jedna otrzymywała przez 6 miesięcy - 3 razy dziennie 10 g kazeiny, zaś druga – taką samą porcję patentowej kompozycji białek serwatkowych o wysokiej koncentracji alfa laktoalbuminy, zawierającej jeszcze albuminę osocza i laktoferynę. Kiedy w okresie badania w grupie kazeinowej waga ciała pacjentów uległa obniżeniu średnio o 2.6, to w grupie alfa laktoalbuminowej doszło do wzrostu jej masy o 2.5 procent. Wyraźne różnice zaznaczyły się również w sile mięśniowej: kiedy w grupie kazeinowej siła uścisku dłoni pacjentów spadła średnio o 2.2, to w grupie alfa laktoalbuminowej wzrosła o ponad 2.5 procent. 

    Ale wpływ alfa laktoalbuminy (w postaci patentowej kompozycji z albuminą osocza i laktoferyną) na wydajność ludzkich mięśni przebadał już wcześniej Lands, ogłaszając wyniki swojej pracy w 1999 roku... Autor podzielił tutaj losowo 20 młodych, zdrowych ochotników (10 mężczyzn i 10 kobiet) na dwie grupy, gdzie pierwsza otrzymywała dziennie 20 g kazeiny, zaś druga – identyczną porcję kompozycji alfa laktoalbuminy. Po trzech miesiącach trwania eksperymentu w grupie kazeinowej nie odnotowano istotnych zmian w wydajności mięśni, natomiast grupa alfa laktoalbuminowa poprawiła o 13% procent swoją wydolność w 30-sekundowym teście sprinterskim, jak również moc szczytową swych mięśni – o dokładnie taki sam procent. A nie trzeba chyba specjalnie tłumaczyć – co oznacza 13-procentowy wzrost siły, w przeciągu 3 miesięcy, dla atlety dźwigającego wcześniej np. 100 kilogramów...? 

    Tu może tylko powrócę do myśli z początku tego artykułu, dotyczącej cysteiny... Otóż, zarówno autorzy tego badania, jak też poprzednio omówionej pracy, uważali, że za pozytywny wpływ alfa laktoalbuminy na mięśnie osób chorych i sportowców odpowiada właśnie cysteina, występująca w tym białku w stężeniu 10-krotnie wyższym niż w kazeinie. Cysteina jest prekursorem glutationu, podnoszącym poziom koncentracji tego związku w ludzkim organizmie. Glutation to z kolei peptyd o szczególnym znaczeniu dla naszych mięśni. Glutation katalizuje wiązanie kortyzolu z białkami krwi, co pozbawia ten hormon aktywności katabolicznej. Jednocześnie pozostaje niezbędny przy produkcji testosteronu w jądrach, chociaż pełnione tu przezeń funkcje nie doczekały się jeszcze pełnego wyjaśnienia. Z kilku ważnych funkcji, pełnionych przez glutation w tkance mięśniowej, wymieńmy choćby jego udział w procesie anabolizmu białek, gdzie steruje tworzeniem tzw. mostków disulfidowych. Są to szczególne połączenia pomiędzy aminokwasami, tworzone przez atomy siarki, służące kształtowaniu odpowiedniej struktury i funkcji białek. Musimy wiedzieć, że to one właśnie odpowiadają np. za kształt „sprężynki” białek kurczliwych – a co za tym idzie – ich zdolność do generowania czy przenoszenia impulsów siłowych. I może stąd bierze się właśnie ten potwierdzony badaniami, silny wpływ suplementacji białek wysokocysteinowych na poprawę parametrów siłowych mięśni sportowców. 

    Czy alfa laktoalbumina posiada wartość dla rozwoju kulturystycznej formy i czy powinna być nieodłącznym składnikiem diety każdego atlety...? Nie chcę w tej kwestii formułować kategorycznych wniosków! Powyżej przedstawiłem suche fakty, ale interpretację faktów wolę pozostawić ocenie Czytelników... 


    10 Podziel się:
     
    Drukuj

    Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany.
    zaloguj się   › zarejestruj się
    ZAMÓW TERAZ
    Prenumerata_45PB On-line 45

    WYDARZENIA

    Ladies
    NAJNOWSZE VIDEO
    zobacz więcej

    NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKU£Y

    CZYTANE
    OCENIANE
    PRZESYŁANE

    ZADAJ PYTANIE

    Być może odpowiedź znajdziesz w magazynie Perfect Body!
    Aby zadać pytanie musisz być zalogowany.
    zaloguj się   › zarejestruj się

    ANKIETA

    Wybierz najlepsze hasło dla magazynu Perfect Body:
    Perfect Body - encyklopedia dobrej sylwetki
    Perfekcyjnie napisany, dla każdego zrozumiały Perfect Body, doskonały
    Perfect Body - drogowskaz prawdziwego mężczyzny
    Perfect Body, czasopismo każdego sportowca
    Uwaga silny magazyn dla ludzi aktywnych - Perfect Body: Nie otwierać bez konsultacji ze specjalistą.
      wyniki

    NEWSLETTER

    podaj swój e-mail:

    TAGI

    anabolizm mięśnie BCAA HMB HST IGF-1 MAPK/ERK MMA aminokwasy anabolik anabolizm antykatabolik astaksantyna beta karoten białko dieta hipertrofia karotenoidy ksenoestrogeny leucyna mTOR mięśnie mózg policja pompki ramiona regeneracja seks sen sex siła suplementy testosteron tkanka tłuszczowa trening warzywa witamina A wojsko węglowodany


    © Nutrifarm Sp. z o.o.
    All Rights Reserved
    PODSTAWOWE LINKI

    Trening
    Dieta I Suplementacja
    Zdrowie
    Ert
    Kuchnia
    Sex
    WYDAWNICTWO

    Kontakt
    Prenumerata
    Wydarzenia
    Nota prawna
    Polityka Cookies
    TWOJE KONTO

    Zaloguj się
    Zarejestruj
    Przypomnij hasło
    DOŁĄCZ DO NAS

     Facebook
     Twitter
     Youtube

    Do góry ˆ