SEX

ORGAZM – kilkadziesiąt sekund rozkoszy?

20 października 2017
186 Wyświetleń

Po zimowym uśpieniu świat flory i fauny budzi się do życia. W świecie ludzi znamienna większość nie dostrzega u siebie podobnej zależności. W sferze życia seksualnego sądzi tak 69,4% kobiet i 64,2% mężczyzn. Jednak są też tacy, którzy po zimie odczuwają swoiste rozbudzenie na wiosnę (z 2,7% w zimie do 3,8% na wiosnę u kobiet; z 2,9% w zimie do 5% na wiosnę u mężczyzn) i spotęgowanie w okresie letnim (kobiety – 13,5%; mężczyźni – 15,2%). Choćby z tego powodu warto zastanowić się, czym zaskoczyć swoją partnerkę, aby kolejna wiosna przyniosła zaskakujące, przyjemne doznania. Być może nowe pomysły na wspólne erotyczne zbliżenia zachęcą także tych „nierozbudzanych” do zintensyfikowania partnerskich doświadczeń.

W pogoni za orgazmem

W minionych okresach historycznych podejście do kobiecego orgazmu stale ewoluowało – między przekonaniem, że jest on zły i grzeszny, a przekonaniem, że jest on dobry, zarówno dla kobiety, jak i dla związku. We współczesnej obyczajowości erotycznej z kolei dostrzega się nawet konieczność i nakaz osiągania orgazmu, czyniąc z aktu seksualnego bez orgazmu seks gorszej kategorii, a z kobiet niedoświadczających go – niepełnowartościowe kochanki. Podkreśla się, że kobiety osiągające nieregularny orgazm czują się nie w pełni sprawne i mają poczucie, że są pozbawione czegoś ważnego. Tymczasem dla wielu z nich problemy z orgazmem nie są źródłem żadnych osobistych i partnerskich dramatów czy też niezadowolenia. Wyniki badań wskazują, że mimo iż dla wielu osób orgazm stanowi bardzo ważny element życia erotycznego, to i tak aż 84% kobiet w seksie szczególnie ceni sobie grę wstępną, a 74% intymną bliskość, kontakt cielesny i dotyk. Dla prawie 80% Polaków gra wstępna jest tak samo ważna jak sam stosunek, przy czym co druga osoba przytulanie i bliskość cielesną stawia nawet na równi z nim. Tak więc, większość osób wcale nie poddaje się medialnemu „przymusowi” dążenia do niekończącego się szczytowania. Liczne kobiety nieprzeżywające orgazmu określają swoje życie seksualne jako w pełni satysfakcjonujące.

Postawa wobec orgazmu, obok historycznych, ma też swoje uwarunkowania kulturowe. W kulturach wschodnich jest jedynie elementem całej ars amandi. Kochankowie koncentrują się na wszelkich bodźcach seksualnych, dążąc do rozciągania w czasie rozmaitych doznań. W kulturze Zachodu orgazm coraz częściej stanowi cel sam w sobie, traktowany jako zadanie do wykonania. Odarty jest z tego, co w kulturach wschodnich stanowi najwyższą wartość – rosnącego zespolenia psychicznego partnerów.

Jeśli orgazm stanowi główny lub jedyny cel współżycia, to faktycznie zatraca się potencjał sztuki kochania i więziotwórczą moc seksu. Taka bezrefleksyjna pogoń za orgazmem nierzadko jest bowiem źródłem dyskomfortu, osłabienia, a nawet blokowania reakcji seksualnych oraz rozczarowania związkiem.

Za czym właściwie gonimy?

Orgazm jest połączeniem subiektywnego doświadczenia i fizjologicznych zmian w pochwie i w obszarze miednicy. Jest zjawiskiem polegającym na maksymalnym osiągnięciu rozkoszy. Angażuje cały organizm, toteż towarzyszy mu szereg zmian psychofizycznych, m.in. rytmiczne skurcze w macicy, pochwie i zwieraczu odbytu, mimowolne grymasy twarzy, nieskoordynowane ruchy mięśni, przyspieszenie rytmu serca, napięcie emocjonalne, zawężenie pola świadomości. Finał aktu seksualnego trwa kilkadziesiąt sekund. Rodzi się więc pytanie, czy warto podejmować wymyślne działania dla tak krótkiej chwili rozkoszy? Odpowiedź brzmi: warto, ponieważ orgazm uszczęśliwia. Uszczęśliwia kobiety, dzięki uwolnieniu dopaminy i oksytocyny. Uszczęśliwia mężczyzn, dzięki świadomości doprowadzenia swojej partnerki do granic przyjemności. Oczywiście, dążenie za orgazmem dla samego faktu jego przeżycia nie jest najlepszym sposobem na rozwój relacji partnerskiej, ale jeśli można go osiągnąć – to czemu z niego rezygnować albo nie zadbać o jego intensyfikację?

Czy ona udaje?

Formy manifestowania się orgazmu są u poszczególnych kobiet bardzo zróżnicowane, od wyraźnych i ekspresyjnych po zupełnie niewyczuwalne przez partnera. Na poziomie fizjologicznym u jednych może przejawiać się skurczami pochwy o różnej intensywności, u innych skurczami całego ciała. Na poziomie psychicznym, część odczuwa po prostu przyjemność, a część ekstazę z utratą świadomości. Niektóre kobiety milczą, a inne wykrzykują swoją miłość czy wulgaryzmy. Niektóre gryzą i drapią, a inne sztywnieją i odsuwają się od partnera. Reakcje są tak specyficzne i różnorodne, że mężczyzna raczej nie jest w stanie zorientować się czy partnerka rzeczywiście przeżyła orgazm. Można oczywiście pokusić się o analizę zachowań partnerki pod kątem typowych zmian pojawiających się w poszczególnych fazach, ale najlepsza rada brzmi: „Zaufaj jej”.

Generalnie, orgazm udawany nie musi wcale świadczyć o poważnych trudnościach. Z najnowszych badań wynika, że podczas stosunku zawsze lub prawie zawsze dochodzi do orgazmu jedynie 35,2% kobiet, a rzadko lub nigdy jedynie 1,3%. Szczytowanie podczas każdego stosunku nie jest więc normą. Normą jest raczej, że nie zawsze ono występuje. Część kobiet symuluje, bo pragnie dostarczyć partnerowi przyjemności albo nie chce sprawić mu przykrości. I nie ma w tym nic złego. Problem zaczyna się wtedy, gdy kobieta „gra orgazmem”, tzn. udaje, ponieważ odczuwa lęk przed odrzuceniem, chce być lepsza od poprzednich partnerek mężczyzny lub w ten sposób liczy na szybsze zakończenie nieprzyjemnego stosunku.

Rodzaje orgazmu

Kobietę można doprowadzić do szczytowania na wiele sposobów. W reakcjach seksualnych bierze bowiem udział kilka ścieżek nerwowych: nerw sromowy przy stymulacji łechtaczki, splot podbrzuszny i nerw miedniczy przy stymulacji pochwy i nerw błędny prowadzący z szyjki macicy do mózgu. Jak widać, ważną rolę w tym procesie odgrywa kilka obszarów anatomicznych. Wśród nich najbardziej wrażliwa na dotyk jest łechtaczka, wejście do pochwy oraz wargi sromowe. Sama pochwa jest relatywnie mało czuła na dotyk, choć silny i głęboki nacisk może działać jak dodatkowy bodziec czuciowy. Przy głębokim nacisku żołądź członka stymuluje zaopatrzony w liczne zakończenia nerwowe mięsień PC (łonowo-guziczny), mogąc dostarczać przyjemnych doznań.

Mózg kobiety należy do kolejnego organu, będącego znaczącym źródłem pobudzenia i orgazmu. Oznacza to, że może ona osiągnąć orgazmu bez bezpośredniej stymulacji genitaliów, np. dzięki wytwarzanym przez wyobraźnię obrazom.


Największa liczba kobiet dochodzi do orgazmu w wyniku stymulacji łechtaczki, co wiąże się z indywidualną wrażliwością zmysłową. Znaczna część z nich właśnie ten rodzaj orgazmu ocenia jako najbardziej ekscytujący i wywołujący największą skalę przyjemnych doznań.

Z czasem może, choć nie musi, dojść do zmiany dominanty. Kobieta osiągająca dotychczas np. orgazm łechtaczkowy nagle zaczyna doświadczać także pochwowego. Czasami jest to skutek ciąży, przebytego porodu, przyjmowania różnych leków lub następującej ewolucji wrażliwości pochwowej. Innym razem zmianę tę osiąga się dzięki modyfikacji pozycji seksualnej, zastosowaniu odmiennych niż dotychczas form pobudzania lub przy zmianie partnera. W tym ostatnim przypadku dużą rolę odgrywa rozmiar członka, który może stymulować inne części pochwy, niż te drażnione podczas kontaktów z wcześniejszym kochankiem.

Orgazmowi przypisuje się ogromne znaczenie dla zadowolenia seksualnego, lecz w rzeczywistości nie istnieją żadne kryteria, według których należy go wartościować. Nie można wskazać, który orgazm jest lepszy od drugiego. Droga jego osiągania nie ma najmniejszego znaczenia. Bez względu na formę uzyskiwania rozkoszy, orgazm jest jeden! Nazwy – łechtaczkowy, pochwowy itp. to jedynie informacja, pod wpływem jakiej stymulacji on powstaje. Jednak liczna grupa mężczyzn jest głęboko przekonana, że orgazm łechtaczkowy jest wyłącznie marną i niedojrzałą namiastką orgazmu pochwowego, któremu nadają większą wartość. Tym samym, to pochwowy jest przez nich bardziej upragniony. Cenią go sobie nierzadko bardziej, ponieważ jest dla nich symbolem własnej sprawności, jak również wzmocnienia więzi uczuciowej i partnerskiej. Poniekąd jest w tym ziarno prawdy z uwagi na to, że umiejętność dochodzenia do orgazmu w trakcie stosunku pochwowego może wskazywać na większą dbałość partnerów o uatrakcyjnianie form wyzwalania orgazmu, eksperymentowanie z różnymi sposobami pobudzania, czy wreszcie wspólnego odkrywania ognisk zmysłowych. Z tego punktu widzenia takie poszukiwania rzeczywiście istotnie wzmacniają wzajemną bliskość. Ale nie dlatego, że pochwowy jest lepszy, tylko dlatego, że partnerzy oddają się wspólnemu poszukiwaniu i przeżywaniu.

Należy jednak pamiętać, że natura jest bardzo przewrotna. Dlatego u wielu kobiet, mimo wielkich starań, może nigdy nie pojawić się orgazm pochwowy. Taką mają fizjologię. Nie można zrobić z nią nic innego, jak – zaakceptować i polubić. Absolutnie nie jest to dowód na niedoskonałość erotyczną lub brak bliskości. Uświadamia to wyłącznie złożoność i indywidualność seksualności kobiety. Wymuszanie zmian nie prowadzi do niczego dobrego. Nie można bowiem ingerować w świat indywidualnych przeżyć, ponieważ wpływanie na kontrolowanie reakcji może je zablokować.

Obsesyjne nastawienie na zmianę dominanty i osiągnięcie celu: „Muszę doprowadzić moją partnerkę do orgazmu pochwowego” skutecznie może opóźniać lub blokować jego pojawienie, a nawet całkowicie zniechęcić do fizycznego kontaktu. To zupełnie tak, jak uporczywe przynoszenie jej czerwonych róż, kiedy ona zawsze podkreśla, że jej ukochane kwiaty to tulipany i stokrotki. Samo nastawienie w efekcie wywołuje rozdrażnienie, rozluźnienie więzi i poczucie niekompetencji w roli kochanka, szczególnie wtedy, kiedy kobieta również postawi sobie cel: „Muszę osiągnąć orgazm pochwowy dla mojego partnera”, czyli „Muszę pokochać te róże”.

Seks to nie zadanie, mnożenie technik i wyszukiwanie coraz to nowszych technik pobudzania, lecz radosne i spontaniczne przeżywanie bliskości. Chyba, że łóżko ma zamienić się w męczący poligon eksperymentalny.

Może lepszym rozwiązaniem jest pobudzanie mieszane, czyli połączenie stymulacji pochwy, np. penisem w trakcie stosunku wraz z pobudzaniem łechtaczki ręką.

Łechtaczka silnie reaguje na dotyk, ale nie należy skupiać się wyłącznie na niej, jak też pobudzać jej zbyt dynamicznie. Bezpośrednia stymulacja genitaliów bywa zbyt intensywnym doznaniem, zwłaszcza przed osiągnięciem pełnego podniecenia. Z uwagi na to, że znamienna grupa kobiet wymaga od mężczyzny dłuższej gry wstępnej, nie należy w ogóle zbytnio spieszyć ze stymulacją obszarów pierwszorzędowych (łechtaczka, przedsionek pochwy). Lepiej rozpocząć od pieszczenia sfer drugorzędowych (wewnętrznych części ud, piersi i sutków, ust, szyi, uszu). Przemawia za tym fakt, iż skracanie okresu poprzedzającego stymulację łechtaczki i penetrację pochwy pozbawia kobietę możliwości stopniowego narastania podniecenia.

Kobiety cenią różnorodną stymulację łechtaczki. Nie należy ograniczać się tylko do jednego punktu i jednego sposobu. U wielu kobiet przyjemne pobudzenie uzyskuje się poprzez stymulację jej bocznych powierzchni, główki oraz miejsc nad i pod nią, albo poprzez stymulację poszerzoną o wzgórek łonowy i wargi sromowe mniejsze. Rozkoszy dostarcza zmienne pieszczenie jej ruchami okrężnymi i podłużnymi. Seks oralny urozmaicać można poprzez różnicowanie ruchów języka, ssanie, czy otaczanie ustami.

Orgazmowi mieszanemu sprzyja stosowanie pozycji seksualnych, pobudzających obie te strefy jednocześnie – gdy ruch członka drażni nie tylko pochwę, ale również łechtaczkę lub gdy pozycja umożliwia równoczesną penetrację i stymulację manualną.

Najpopularniejsze pozycje ars amandi, pobudzające jednocześnie pochwę i łechtaczkę:

Pozycja leżąca odwrotna

W odróżnieniu od klasycznej pozycji leżącej, w której łechtaczka pozostaje całkowicie poza stymulacją, w pozycji leżącej odwrotnej kobieta znajdująca się na mężczyźnie ma dużą swobodę poruszania miednicą w różnych kierunkach. Dzięki temu może poprzez pocieranie drażnić łechtaczkę. 

Pozycja jeźdźca

Mężczyzna w tej pozycji leży na plecach z nogami wyprostowanymi lub zgiętymi w kolanach. Kobieta siedzi na nim i zgiętymi w kolanach nogami obejmuje go z obu stron. Wprawdzie to kobieta w tym układzie jest stroną aktywną, ale mężczyzna ma możliwość intensyfikacji przeżywanej przez nią rozkoszy, stymulując palcami okolice sromu i łechtaczki. Jednak nawet bez tego w tej pozycji wargi sromowe przyciskane są do prącia i dość silnie pocierane. W rytmie ruchów frykcyjnych wargi rozciągają napletek łechtaczki. Pobudzana jest też dolna część wejścia do pochwy, jeśli mężczyzna przyciśnie je do prącia. Jest to odpowiednia pozycja dla tych kobiet, które najsilniej reagują na pobudzanie tylnego sklepienia pochwy. 

Pozycja od tyłu (kolankowo-łokciowa)

Kobieta klęcząc, tak aby uda i łydki ustawione były pod kątem prostym, podpiera się na rękach. Mężczyzna klęczy za nią, trzymając ją za biodra lub talię. To dobra pozycja dla kobiet reagujących najsilniej na pobudzanie górnej i tylnej ściany pochwy. Pozwala równocześnie na bezpośrednią stymulację łechtaczki i punktu G. Przy maksymalnym skłonie partnerki nasada członka przyjemnie ociera spojenie łonowe i łechtaczkę. 

Pozycja boczna tylna

Kobieta leży na boku tyłem do partnera. Jest to pozycja szczególnie przyjemna dla kobiet reagujących najsilniej na drażnienie penisem przedniej ściany pochwy. Pozwala na uzyskiwanie orgazmu mieszanego, ponieważ mężczyzna leżąc na boku za swoją partnerką ma możliwość manualnej stymulacji łechtaczki. Umożliwia ponadto regulację głębokości immisji poprzez odchylenie kobiety od partnera. Im większe odchylenie, tym głębsze wprowadzenie członka do pochwy i zbliżenie się łechtaczki do członka. 

Pozycja stojąca i stojąca pochylona

Mężczyzna, stojąc za kobietą, penetruje jej pochwę. Silnie ociera żołędzią penisa o spojenie łonowe i przedsionek pochwy, podrażniając przy tym łechtaczkę. Ułatwia ona także bezpośrednią jej stymulację, ponieważ jedną ręką może przyciągać kobietę za biodra, a drugą pieścić w dowolny sposób. 

Rozgwiazda (nożyce, X)

Mężczyzna leży prostopadle do kobiety. Jedną nogę ma pod jej nogą, a drugą opartą na jej biodrze. Partnerzy, trzymając się za ręce, kołyszą się do przodu i do tyłu. Pozycja sprzyja powolnemu, posuwistemu aktowi, podczas którego silnie pocierana jest łechtaczka.

Orgazm wielokrotny

Możliwość osiągania orgazmów wielokrotnych teoretyczne ma każda kobieta. W praktyce doświadcza go jednak mniej niż jedna trzecia. U części z tych doświadczających nie jest on regułą i pojawia się tylko sporadycznie.

Wśród orgazmów wielokrotnych rozróżniamy cztery jego typy: (1) złożone orgazmy pojedyncze – każdy orgazm jest odrębnym doświadczeniem, w którym następują po sobie pełne cykle reakcji seksualnych, przy częściowym powrocie do fazy wyciszenia; (2) sekwencyjny – następują po sobie niepełne cykle reakcji seksualnych, przy nieznacznie malejącym podnieceniu; (3) seryjne – orgazmy następują po sobie, a oddziela je tylko kilka sekund, bez przerwy w stymulacji i z niezmiennym stanem pobudzenia; (4) mieszane – stanowią połączenie dwóch lub trzech rodzajów.


Po osiągnięciu orgazmu łechtaczka może zmienić swoją wrażliwość. Jej dotykanie sprawia wtedy ból. Jeśli partnerzy chcą kontynuować współżycie, wystarczy, że na jakiś czas będą pobudzać inne części ciała, np. sutki, wargi sromowe, pomijając łechtaczkę. Stymulacja piersi, a szczególnie brodawek sutkowych, sprzyja wzmocnieniu doznań nie tylko w początkowych fazach aktu seksualnego. Nie należy więc zaprzestawać ich pieszczenia po grze wstępnej, co jest często powtarzanym błędem. Drażnienie ich podczas orgazmu oraz tuż po nim wywołuje automatyczne włączanie się połączeń nerwowych między piersiami a macicą. Skurcze macicy towarzyszące orgazmowi, które naturalnie ulegają tuż po nim wygaszaniu, zostają w ten sposób na nowo ożywione. Pozwala to na podtrzymanie podniecenia i zwiększa szansę na przeżywanie orgazmów wielokrotnych. Gdy partnerka będzie już gotowa, można ponownie stymulować strefy pierwszorzędowe. Gotowość rozpoznać można dzięki obserwowaniu reakcji partnerki. Jeśli jej miednica pod wpływem pieszczot różnych części ciała nadal będzie się poruszać, to znaczy, że można kontynuować.

Subtelne bodźce bólowe

U niektórych kobiet podczas orgazmu partnerzy mogą zaobserwować lekkie przygryzanie np. brzegów własnej dłoni. U tych kobiet spotęgowanie przyjemności można wywoływać poprzez dostarczanie partnerce delikatnego bólu, zamieniającego się w dodatkową rozkosz. Można ją wyzwolić za pomocą subtelnego drapania lub gryzienia. Jeśli jednak takie działania nie wzmacniają doznań, warto ich zaprzestać. Zwłaszcza, że bodźce bólowe (szczególnie silne) u przeciętnej osoby przynoszą odwrotny efekt.

Wspólne gadżety mężczyzny i kobiety

Dla par, u których istnieje opór przed oralną stymulacją narządów płciowych i tych, do których łóżka wkradła się rutyna, ciekawą propozycją urozmaicenia seksu i potęgowania odczucia orgazmu jest wprowadzenie erotycznych zabawek. 

Wibrator

Wybierając go, należy wziąć pod uwagę kilka ważnych kwestii. WYGLĄD – czasami bardziej odpowiedni okazuje się wibrator przypominający naturalnego fallusa, o kolorze zbliżonym do koloru skóry, z zarysowanymi żyłami. Innym razem jego zabarwienie czy nowoczesna stylizacja będzie sprzyjać rozbawieniu i rozluźnieniu, co może mieć szczególne znaczenie dla par początkujących lub mniej odważnych. Atrakcyjny wygląd bywa bardzo silnym bodźcem wzrokowym. Szczególnie wtedy, gdy partnerzy czerpią dodatkową satysfakcję z obserwowania wibratora w trakcie jego wykorzystania. DŁUGOŚĆ, OBWÓD I KSZTAŁT należy dopasować do rozmiaru narządów płciowych kobiety. POZIOM HAŁASU – wibratory mogą mieć różne efekty dźwiękowe. Tu też należy sprawdzić czy jego mruczenie wzmacnia ekscytację, czy też utrudnia stosunek, gdyż za ścianą śpią dzieci. TWORZYWO, z którego został wykonany – bardzo ważne, aby wybór uwzględniał ewentualne alergie. Pozwoli to uniknąć nieprzyjemnych konsekwencji. Duży wybór dostępnych na rynku wibratorów zwiększa szansę znalezienia czegoś odpowiedniego dla siebie: plastikowego, lateksowego, żelowego, silikonowego, z cyberskóry.

Przy ich zastosowaniu nie należy kierować się od razu w stronę genitaliów. Bezpośrednie pobudzanie łechtaczki może doprowadzić partnerkę do szczytowania już po kilku sekundach (chyba, że nie jest się nastawionym na długotrwałą stymulację). Można zacząć więc od pocierania i masowania wibratorem różnych miejsc erogennych partnerki i sprawdzać, jakie wrażenia wywołuje różne nasilenie jego drgań na dłoniach i nadgarstkach, piersiach i brodawkach sutkowych, w dolnych partiach brzucha, na wewnętrznej powierzchni ud i w okolicach wejścia do pochwy, pośladkach i okolicach odbytu. Pamiętając przy tym także o indywidualnych upodobaniach, które nie muszą pokrywać się z typowymi miejscami erogennymi u kobiet. Sama technika stymulacji pochwy też nie od razu jest oczywista. Warto przetestować, jakie doznania pojawiają się w zależności od sposobów pchnięć oraz głębokości i kąta penetracji. 

Stymulatory łechtaczki

Dla licznej grupy kobiet umiejętna stymulacja łechtaczki jest jednym z najpewniejszych sposobów na wywołanie nieopisanego orgazmu. Gadżety wspomagające tę umiejętność przybierają różne kształty – delfinków, motylków, ptaszków, języka itp. Posiadają delikatne wypustki (dziubki, czułki, czubki), które drgając, przyjemnie pobudzają łechtaczkę czy sutki. W najpopularniejszych modelach umieszczone są na dłuższym uchwycie (na ogół będącym jednocześnie pojemnikiem na baterie) lub zaczepione są na elastycznych paskach zapinanych na biodrach i udach, które przytrzymują urządzenie. W drugim przypadku dłonie mogą zająć się czymś innym. Co więcej, ponieważ kształtem nie przypominają w ogóle penisa, nie są traktowane jako jego substytut, lecz jako zabawki.

Mimo, że służą głównie do pobudzania łechtaczki, nie należy ograniczać się wyłącznie do niej. Lepszy efekt uzyskuje się dzięki uprzedniej stymulacji wrażliwych części ciała i stopniowemu kierowaniu się ku waginie. Urozmaiceniem może być zwiększenie obrotów do maksymalnych i częściowe wsunięcie stymulatora do pochwy. Zaciśnięcie przy tym ud pozwala kobiecie na poczucie rozchodzących się wibracji po nogach i całym ciele. Wspaniały rezultat przynosi również sterowanie przyrządem przez mężczyznę przy jednoczesnym całowaniu ciała kobiety. W momencie zbliżającego się orgazmu może zwolnić on intensywność drgań, po czym ponownie przyspieszyć.  

Wibrator podwójny…

Tradycyjny wibrator pobudza pochwę, a stymulator łechtaczki – łechtaczkę. Podwójny wibrator robi z kolei te dwie czynności jednocześnie. Ma kształt wibratora z dodatkowym stymulatorem z boku. Jego używanie wymaga na początku podjęcia próby (lub kilku prób) ustalenia, jaka metoda pobudzania najbardziej odpowiada partnerce. Można rozpocząć od wsunięcia wibratora do pochwy, stopniowo zwiększając obroty, a następnie uruchomić boczny stymulator. Najlepiej drażnić łechtaczkę pod różnymi kątami, stymulując na zmianę główkę łechtaczki, jej boki, nasadę i okolice, aby partnerka doznawała urozmaiconej rozkoszy. Można też poprosić partnerkę, aby sama pokazała, co przynosi jej największą przyjemność. 

… i potrójny

Potrójny wibrator to potrójna rozkosz. Oczywiście pod warunkiem, że partnerka nie obawia się drażnienia stref analnych. Jego wszechstronność polega na jednoczesnym pobudzaniu pochwy – dzięki wibrującemu trzonowi, łechtaczki – dzięki profilowanemu stymulatorowi i odbytu – dzięki wypustce doanalnej. 

Stymulatory punktu G

Punkt Grafenberga nie występuje u wszystkich kobiet, więc jeśli mimo starań jeszcze nie udało się go odnaleźć u partnerki, to może znaczyć, że ona go nie posiada. U posiadaczek znajduje się na przedniej ścianie pochwy, kilka centymetrów od jej wejścia. Stymulowanie tego niezwykle czułego na nacisk miejsca, o średnicy zaledwie 1 cm, jest dla wielu kobiet szczególnie przyjemne. Znacznie bardziej niż pobudzanie tylnej ściany pochwy. Choć jego uciskanie nie zawsze gwarantuje orgazm, to jednak zastosowanie stymulatora wzmaga doznania odbierane przez ten punkt. Od klasycznych wibratorów różni się tym, że raczej pulsuje niż drga. Ten niewielki wibrator ma zakrzywioną końcówkę, którą dociska się do punktu G. Należy wsunąć go do pochwy zakrzywionym czubkiem do przodu i mocno uciskać przez dłuższy czas lub powoli zwiększać i zmniejszać nacisk. Drugą ręką można stymulować łechtaczkę albo inne części ciała. Takie połączenie zwiększa szansę na wywołanie u partnerki maksymalnej rozkoszy. 

Pierścienie i regulowane obręcze

Są to niewielkie obręcze nakładane na nasadę członka lub wsuwane za mosznę. Wybierając ringi ze specjalnymi miękkimi kolcami lub wypustkami, poza działaniem wzmacniającym erekcję penisa, uzyskać można dodatkową stymulację łechtaczki i jej okolic u partnerki. Kobiety odczuwają ponadto przyjemność z obcowania z naprawdę twardym i silnym członkiem. To również ciekawe urozmaicenie, z uwagi na niecodzienny „wygląd” fallusa, co może rozluźnić obie strony. Przy wyborze warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Ważne dla kobiety – aby kolce lub wypustki nie były za twarde i nie dostarczały, zamiast przyjemności, doznań bólowych. Ważne dla mężczyzny – aby odpowiednio dobrać średnicę pierścienia. W celu uniknięcia złego wyboru dobrym rozwiązaniem jest zaopatrzenie się w obręcz z regulowaną średnicą. Dzięki temu łatwiej będzie dopasować siłę zacisku, co może jednak wymagać kilku prób. Urządzenie może czasami rozpraszać partnerów, ponieważ przy długim czasie stosunku należy być czujnym, by nie dopuścić do zacisku dłuższego niż 20 minut.  

Wibrujące krążki

Jest to zabawka szczególnie przydatna dla kobiet, których penetracja pochwy nie doprowadza do orgazmu. Stanowi połączenie elastycznego pierścienia zakładanego na członka z miękką nasadką wibrującą, stymulującą łechtaczkę. Całość wyposażona jest w pilota, więc możliwa jest regulacja drgań. U mężczyzn niekoniecznie spotęguje doznania (chyba, że zostanie założony odwrotnie i będzie masował jądra), ale kobiety uzyskują doskonałe pobudzenie. Istnieje jeszcze wersja pierścienia, który posiada wypustki z dwóch stron, zapewniając pobudzenie łechtaczki i odbytu. 

Prezerwatywa z wypustkami na szczycie członka

Końcówka prezerwatywy wyposażona jest w miękkie wypustki, przypominające jeża. Oprócz zwiększania przyjemności kobiety podczas penetracji jej waginy, ślizgając się delikatnie po żołędzi członka, wzmaga doznania mężczyzny.

Budowa i wygląd narządów płciowych

Wyniki badań dowodzą, że 40% osób sądzi, iż rozmiar i wygląd waginy ma znaczenie dla seksualnego zadowolenia mężczyzny. Wśród samych kobiet przekonanie takie żywi prawie 30%, a 45% mężczyzn rzeczywiście zwraca uwagę na ten aspekt. Stąd mogą rodzić się pewne zahamowania partnerki przed zgodą na oglądanie oraz manualne i oralne stymulowanie genitaliów przez partnera. Proponowane sposoby na intensyfikowanie przyjemności seksualnej mogą być tym samym utrudnione przez obawy kobiety, będące następstwem niezadowolenia z wyglądu własnych narządów płciowych albo zwyczajnego wstydu przed obnażaniem się lub urozmaicaniem zbliżenia. Tylko stopniowe emocjonalne zbliżanie się do kobiety może osłabić ten opór.

Również niektórzy mężczyźni nie są chętni do oralnego stymulowania swojej partnerki ze względów np. estetycznych lub higienicznych. Dobrym rozwiązaniem jest zaopatrzenie się w specjalną nasadkę na zęby, co zmniejszy dyskomfort, pozwalając mu na całowanie jej narządów płciowych.

Skuteczność seksualnych eksperymentów

Nie ma gotowej recepty na stuprocentowe wywołanie ekstazy u każdej kobiety i w każdej sytuacji. Dlatego też, podczas pieszczot należy skupiać się na subiektywnych dla każdej pary odczuciach płynących ze zmysłów. Na takim dotyku, który i kobiecie i mężczyźnie dostarcza rzeczywistej przyjemności, a nie na takim, który jedynie w ich przekonaniu powinien doprowadzić ją do podniecenia i szczytowania.

Wprawdzie na rozkosz przeżywaną podczas orgazmu silnie wpływa technika stymulacji, to jednak nawet najlepiej wyedukowany w tym zakresie mężczyzna nie dostarczy kobiecie przyjemności, jeśli pobudzanie nie jest dokonywane na drodze pieszczot z ustalanym wspólnie i najbardziej odpowiadającą partnerom rodzajem, rytmicznością i siłą. Relacja pomiędzy partnerami zachodzi nie tylko na poziomie zachowań, lecz także – a może przede wszystkim – na poziomie uczuciowym, zmysłowym i symbolicznym.

Wystaw komentarz