SEX

W pułapce SAMOUWIELBIENIA

30 maja 2017
113 Wyświetleń


BYŁ SOBIE CHŁOPIEC NIEZWYKŁEJ URODY…

A był tak piękny, że wszystkie się w nim kochały. Ale on nawet nie obejrzał się na żadną. Kochał tylko łowy i nie chciał słyszeć o innej miłości. Gdy jednak raz nachylił się nad strumieniem, by napić się wody, ujrzał w czystej toni własne odbicie. Zdumiał się nad swą pięknością i z owego zdumienia zrodziła się najniezwyklejsza miłość. Zakochał się sam w sobie. O całym świecie zapomniał, wpatrzony w zwierciadło wodne.” /J. Parandowski/

Narcyz, bohater mitu, jest w powszechnym rozumieniu symbolem samouwielbienia, zapatrzenia w siebie i ekstremalnego skupienia na sobie. Inni rozpoznają go między innymi po przesadnej dbałości o swój wygląd i skłonności do zachwycania się własną cielesnością. Przyjrzyjmy się dokładniej, co kryje się pod tą powierzchownością.

Narcyzm przejawia się stałym poszukiwaniem zainteresowania ze strony otoczenia, ekstremalną potrzebą bycia wyróżnianym oraz pragnieniem dominacji i kontroli. Ciągłe poszukiwanie samoakceptacji uwidacznia się w nieustannym zdobywaniu akceptacji innych, wyrażającej się w dążeniu do bycia w centrum uwagi. Mężczyzna o tych cechach wymaga od innych bezwarunkowego podziwu dla własnej osoby, własnej cielesności i osiągnięć. Osobiste dokonania wyolbrzymia do nierealnych rozmiarów. Bardzo często fantazjuje o swojej omnipotencji, nieprzeciętnym powodzeniu u kobiet, doskonałym ciele i wielkości. Nie ma w nim empatii, stąd niechętnie bierze pod uwagę perspektywę i potrzeby innych ludzi. Dlatego też, w nieustannym dążeniu do władzy, niejednokrotnie ucieka się do manipulacji czy uwodzenia. Jest przy tym silnie roszczeniowy, autorytarny i apodyktyczny, bezgranicznie wierzący w słuszność własnych racji.

Przez długi okres swojego życia mężczyzna nie narzuca sobie żadnych ograniczeń, ulegając wszelkim porywom własnej fantazji. Świat narcyza tworzony jest przez fałsz i substytuty, które postrzega on za prawdziwe. Jego fantazje dotyczą sukcesów zawodowych i osobistych, idealnego piękna i niczym nieograniczonej miłości. Potęga magicznego myślenia odrywa go od rzeczywistości. Jego zachowania od dziwactwa dzieli nierzadko tylko wąska granica. Jeśli więc mężczyzna nie może sprawić, by rzeczywistość zniknęła (gdy partnerka zaczęła stawiać mu wymagania, a kolega dostrzegł nadmiar tkanki tłuszczowej), jego doskonałość staje się zagrożona. Jego pozorna łagodność w jednej chwili może przerodzić się we wściekłość. Jest natychmiast gotowy do zastraszenia tego, który ośmielił się skonfrontować go z rzeczywistością. Ten gniew buduje mur między nim a osobami, które mogłyby obdarzyć go miłością i troską. I nawet jeśli wychodzi z tej walki jako przegrany – nigdy się do tego nie przyznaje. Zawsze jest we własnym przekonaniu niewinny. Do postępowania wbrew regułom zmusili go przecież inni: „Odszedłem, bo ona nie potrafiła mnie zrozumieć”, „Opuściłem kolejny trening, bo kolega potrzebował mojej pomocy”. Przyznanie się do winy zaprzeczyłoby bowiem jego doskonałości. Towarzyszący temu gniew i napady złości, w jego mniemaniu, dowodzą męskiej stanowczości. W rzeczywistości są niczym innym, jak rezultatem nieotrzymania wystarczającej ilości uwagi.

NARCYZM W ŚWIECIE ZWYKŁYCH LUDZI 

Narcyz jest wprost uzależniony od podziwu innych, co sprawia, że kontakty z drugim człowiekiem stanowią ważny element jego codzienności. Relacje społeczne służą mu jednakże wzmocnieniu poczucia własnej atrakcyjności. Drugi człowiek, sam w sobie, jest mu zatem całkowicie obojętny. Liczy się wyłącznie jego funkcja. Ma wypełniać, dopełniać, ubogacać, upiększać i zdobić. Dzieli ludzi na dobrych i złych, czarnych i białych, przyjaciół i wrogów: „Jeśli nie jesteś ze mną, to na pewno jesteś przeciwko mnie”. Grupuje ich na sławnych i bogatych oraz pospolity tłum. Ignoruje i w sposób arogancki traktuje osoby, na których mu nie zależy, ponieważ jest przekonany o swojej wyższości nad innymi. Relacje, które tworzy są instrumentalne i utrzymywane tylko do momentu, do którego dany człowiek jest dla niego użyteczny, czyli potrzebny do zaspokajania własnych potrzeb i realizacji własnych celów.

Taki typ mężczyzny nie ma jednak trudności w znajdowaniu sobie posłuchu, ponieważ wiele cech narcystycznych znajduje swoją akceptację społeczną w rozmaitych dziedzinach życia, w których atrybuty te traktowane są jako pożądane: w sporcie, w polityce, w biznesie, w show-biznesie. Co więcej, na tych polach narcyzm jest nawet promowany. Mowa tu o dynamizmie, zręczności w operowaniu słowem i gestem, dążeniu do sukcesu, skuteczności, bezkompromisowości, a nawet bezwzględności. Osoba narcystyczna w razie potrzeby bez skrupułów niszczy wrogów, poniżając ich na rozmaite sposoby lub podważając ich wartość. Przy czym nie trudno stać się jego wrogiem. Wystarczy przestać go podziwiać lub dostrzec jego niedoskonałość, by natychmiast zostać wpisanym na czarną listę. Cechy te czynią go osobą świetnie radzącą sobie w świecie pieniędzy i władzy, ale totalnie zagubioną w świecie uczuć.

ODBIJAJ MÓJ BLASK LUB BĄDŹ MOIM KLEJNOTEM /J. WILLI/

Już podczas pierwszego kontaktu rozmówca dowiaduje się o wielkich sukcesach takiego mężczyzny, jego ekskluzywnym samochodzie, perfekcyjnych treningach i spektakularnych rezultatach sportowych. Uderza przesadne chwalenie się sobą. O osiągnięcia swojego rozmówcy pyta bynajmniej nie dlatego, że jest nimi zainteresowany, lecz wyłącznie po to, aby obie strony poczuły, jak mizernie wypada on w jego cieniu. Po czym i tak rozmowa wraca do tematów związanych z dokonaniami narcyza. Idealny więc dla narcystycznego mężczyzny rozmówca to osoba uważnie i pokornie słuchająca oraz z podziwem dla jego osiągnięć prosząca o porady, jak np. wyrzeźbić tak idealną muskulaturę.

Jeżeli z kolei okaże się, że rozmówca jest posiadaczem pewnych wyjątkowych cech (geniusza, bogacza, szefa gangu), bardzo szybko zaanektuje go do swojej kolekcji wyjątkowych osobistości, pławiąc się potem w jego chwale: „Znasz mojego przyjaciela Brancha Warrena?”, „Kiedy ostatnio, podczas obiadu z prezydentem…”, „Mam dokładnie taki sam plan treningowy, jak Andrzej Brzeziński”. Przy innej osobie posiadającej prestiż lub władzę czuje się jeszcze bardziej wartościowy. Wśród osób o niższym statusie społecznym czuje się niezrozumiany. Bo przecież tylko wyjątkowy człowiek może zrozumieć drugiego wyjątkowego człowieka.

<KOBIETA> MÓJ DROGI, CZY MAM W SOBIE COŚ INTERESUJĄCEGO?

<MĘŻCZYZNA> ALEŻ TAK, MNIE!

Osoba narcystyczna najczęściej żywi przekonanie, że łatwiej jest się z kimś przespać niż wejść w stały związek. Potrafi wprawdzie nawiązywać i rzeczywiście nawiązuje związki z innymi, z tą jednak różnicą, że jej zdolność do kochania ogranicza się do miłości do siebie, a nie partnera. Partner jest tu wyłącznie narzędziem do zaspokajania egocentrycznych potrzeb samouwielbienia, swoistym przedłużeniem własnego Ja. Darzy więc uczuciem nie tyle drugą osobę, co jej zafascynowanie nim. Tym sposobem kocha wyłącznie takie kobiety, u których dostrzega podziw dla samego siebie. Partnerka musi więc być jego fanką i bezgraniczną wielbicielką, która zachwyca się jego pięknym ciałem, wyrażając swoje uwielbienie dla jego wyrzeźbionej muskulatury, męskości i osiągnięć. W miłości, którą darzy go druga strona dostrzega jedynie potwierdzenie własnej atrakcyjności. Z tego też powodu, tworzone przez niego relacje są płytkie.

MOJE DZIECKO – PRZEDŁUŻENIE WŁASNEGO JA

Nawet własne dziecko służy mu do zaspokojenia narcystycznych potrzeb.  Dba o swoją córkę, ale nie dla niej samej, tylko po to, by sprawiała dobre wrażenie i była jego ozdobą. W kontakcie z synem realizuje narcyzm ojcowski, który pozwala mu na ponowne przeżywanie dzieciństwa, czyli powrót do świata fantazji. A w ocenie społecznej spełnia jedno z ważnych oczekiwań dookreślających męskość – płodzi syna.

Już sama rola ojca, w którą wchodzi wraz z narodzinami dziecka, wzmacnia jego społeczną pozycję. Ojciec jest bowiem symbolem prawa, władzy, ładu, dyscypliny i przygody. Jest także symbolem hierarchii. A jak w każdym hierarchicznym układzie, ktoś musi być nad i ktoś musi być pod. Pojawia się więc kolejny kontekst, w którym może poczuć on kontrolę.

Dziecko służy mu przede wszystkim do chwalenia się nim przed innymi. Bo taka słodka, bo taki silny, bo tak dobrze się uczy, bo tak świetnie gra w piłkę, bo już zdobywa medale. Dziecko jest w jego władzy, dlatego bez trudności wykorzystuje je do gier z otoczeniem. Reaguje jednak złością i rozdrażnieniem, kiedy nie spełnia jego oczekiwań. Nie jest jednak w stanie pomóc mu w problemach, bo jest to dla niego mało atrakcyjna proza życia. 

NIE KOCHA ON NIKOGO POZA SOBĄ, A INNYCH KOCHA TYLKO WTEDY, GDY SŁUŻĄ JEGO POTRZEBOM /Z. FREUD/

Stąd nierzadko związki, które tworzy są komplementarne. W takim układzie partnerzy wzajemnie się dopełniają i nie mogą działać osobno. Zupełnie tak, jak zamek i klucz. Zamka bez klucza nie można otworzyć, a klucz bez zamka jest całkowicie nieużyteczny. Idealną więc kandydatką na partnerkę osoby z cechami narcystycznymi jest kobieta typu: „Ty jesteś wszystkim, więc namaszczające jest dla mnie już to, że w ogóle zechciałeś na mnie spojrzeć”. Miłość tym samym wymaga od niej rezygnacji dla partnera z samej siebie i podporządkowania mu całego swojego życia.

Partnerka w związku z narcyzem właściwie nie istnieje.

Liczą się tylko jego potrzeby, jego sprawy i jego sukcesy. Jego problemy zasługują na współczucie, ale jej są już wyrazem słabości. Sposobem na utrzymanie jej przy sobie jest nieustanne wzbudzanie w niej poczucia winy. Układ ten jest niezwykle trudny, gdyż w przekonaniu mężczyzny, mało która kobieta jest w stanie spełnić jego oczekiwania. Jednak, gdy rozpadają się jego kolejne związki, narcyz nie widzi żadnej odpowiedzialności po swojej stronie i sprawnie przerzuca ją na innych.

Nie ma problemu z wyznaniem partnerce, że jest ona dla niego całym światem. W jakiś zawiły sposób naprawdę tak sądzi. Pomimo to, spojrzenie i tak kieruje ku innym przedstawicielkom płci pięknej. Pociąga go zabieganie o względy kobiet, które pozostaną jedynie kolejnym epizodem w jego życiu. Dyskrecja nie stanowi przy tym jego mocnej strony. Bardzo chętnie opowiada o swoich romansach, kreując się na nieprzeciętnego kochanka.

TYLKO SIĘ NIE ZAKOCHAJ – ŁĄCZY NAS WYŁĄCZNIE CUDOWNY SEKS!

Narcystyczny mężczyzna seks traktuje w sposób instrumentalny, a więc nie jako możliwość pogłębiania relacji z drugim człowiekiem, tylko jako narzędzie do wzmacniania przekonania o swojej doskonałości. Stosunki seksualne tym samym służą mu do utwierdzania się w przekonaniu o dużej atrakcyjności erotycznej lub umacnianiu poczucia własnej wartości. W seksualnych aktach nie odnajduje więc on prawdziwej radości, lecz potwierdzenia swojej wysokiej sprawności seksualnej. Tym samym, zadowolenie płynące z kontaktu seksualnego jest wyłącznie pochodną wartości podboju. Seks wykorzystuje do stałego przekonywania partnerki i samego siebie, że jest ponadprzeciętny.

W łóżku czuje się naprawdę piękny, ważny i wyjątkowy.

Narcystyczny mężczyzna jest typem playboya. Cechuje go przerost wizerunku seksualnego i nadmierne skupienie się na nim. Wizerunek ten jest dla niego bardzo istotny, gdyż osiągane w tej sferze sukcesy stanowią fundament jego poczucia męskości.

Seks jest dla niego silnie uzależniającym substytutem miłości, co popycha go do nawiązywania licznych kontaktów seksualnych. Poniekąd, taki mężczyzna czuje wręcz przymus zdobywania nowych partnerek, gdyż ich brak nie pozwala mu na odczuwanie podziwu. Często przy tym jest doskonałym kochankiem, dbającym o to, aby partnerka odczuwała prawdziwą rozkosz i przeżyła niezapomniany orgazm. Jej orgazm traktuje jednak jako wyraz własnej doskonałości, siły i wielkości, a rzeczywiste jej uczucia mało go obchodzą. Taka postawa wobec kobiet sprawia, że narcyz niewiele wie na temat tego, co poza seksem mogłoby się zdarzyć w związku partnerskim.

NARCYZM SEKSUALNY

Narcyzm seksualny stanowi odrębne zjawisko. Oznacza skłonność do zachwycania się własnym ciałem. W konsekwencji, głównym lub czasem nawet jedynym sposobem uzyskiwania podniecenia i seksualnego zaspokojenia staje się oglądanie swojego nagiego ciała. Źródłem największego pobudzenia jest albo całe ciało, albo narządy płciowe (szczególnie członek w stanie wzwodu). Satysfakcja seksualna osiągana jest podczas masturbacji, uprawianej przed lustrem lub podczas oglądania własnych aktów, fotografii czy filmów. Nierzadko towarzyszą jej również pocałunki własnego odbicia lub wizerunku na zdjęciu. W seksualnym akcie własne odbicie doświadczane jest jako realne ciało.

Zachowanie takie może też przyjmować charakter zastępczy. W takim przypadku mężczyzna autostymuluje się przed lustrem, z tą jednak różnicą, że wyobraża sobie seks z partnerką. Zatem własne odbicie imituje jedynie ciało płci przeciwnej. 

CZY NARCYZ TRAFIA NA SIŁOWNIĘ?

Owszem, i to nierzadko. Tam spotkać może przecież wielu wielbicieli jego doskonałości, którzy z zachwytem będą podziwiać jego muskularne ciało. Oczywiście, nie trafi na każdą siłownię. Siłownia musi spełniać najwyższe standardy i być najlepsza z dostępnych, a nie pierwsza-lepsza. Wybór osobistego trenera też nie będzie przypadkowy. Jego trener musi być znany, co zapewni mu jeszcze większy prestiż.

Ciało narcyza dominującego najczęściej jest nieproporcjonalnie rozwinięte w górnej części. Dolna połowa ciała jest węższa. Sylwetka sprawia wrażenie nadmuchanej, nawiązując do rozdmuchanego obrazu własnej osoby. Głowę trzyma on bardzo sztywno. W treningu skupia się na rozbudowie klatki piersiowej, bicepsów i tricepsów, zaniedbując mięśnie nóg. Ciało narcyza uwodzącego wygląda nieco inaczej. Jest bardziej regularne, ale plecy są zazwyczaj nadmiernie giętkie.

Spośród innych użytkowników siłowni wyróżniać się będzie strojem. Konieczne są tu markowe ubrania. Zatem o jego wartości w dużym stopniu mają świadczyć metki. To także ten, który znacznie więcej czasu niż inni poświęca na oglądanie przed lustrem wyników treningu, ćwicząc w nadmiarze kolejne pozy i całując własne bicepsy. I wreszcie to ten, który godzinami może opowiadać o swoim wyjątkowym i niepowtarzalnym planie treningu, wymagając od innych, by go słuchali.

Jest jeszcze grupa quasi-sportowców i quasi-kulturystów. Silna potrzeba bycia w centrum zainteresowania popycha ich do stosowania sterydów anabolicznych i innych substancji zakazanych, zażywania narkotyków, a nawet wszczepiania implantów mięśni piersiowych czy pośladków. Jego wizerunek jest jakby przeinwestowany. To swoiste „samouzupełnianie” tworzy fasadę, pozornie bardzo pewnego siebie, a w rzeczywistości zakompleksionego mężczyzny. Wszystko po to, by jak najszybciej usłyszeć aplauz i słowa zachwytu, że mało kto potrafi w takim tempie osiągnąć taki efekt.

Narcyzm ujawnia się również w uprawianiu innych dyscyplin sportowych: elitarnych lub ekstremalnych. Elitarne dyscypliny dają narcyzowi poczucie wyjątkowości, że tylko jednostki ponadprzeciętne mogą grać w tenisa czy żeglować. Natomiast ekstremalne poczucie nieograniczonej siły i odwagi to w jego przypadku jest w rzeczywistości wyłącznie efekt lekkomyślności i braku umiejętności przewidywania konsekwencji.  

„W KOŃCU UMARŁ Z PRÓŻNEJ TĘSKNOTY…” /J. PARANDOWSKI/

Zgłębiając treść mitu o Narcyzie okazuje się, że tak naprawdę jego bohater jest symbolem samotności, tęsknoty i poszukiwania samego siebie, aż do granicy autodestrukcji. Pokochał on przecież szczerze, sam nie będąc kochanym. Jego miłość nie mogła znaleźć spełnienia, a tęsknota zaspokojenia.

Podobnie jest z narcyzmem. Pod maską zaabsorbowania własną cielesnością, doskonałością i fantazjami na temat ekstremalnych sukcesów, kryje się poczucie niskiej wartości. Nastrój narcyza jest tak dalece zależny od podziwu innych, że gdy tylko usłyszy słowo krytyki, natychmiast obniża się jego samoocena. Wrażliwość na sceptycyzm w stosunku do niego prowadzi go do głębokiego przeżywania lęku przed porażką. Taki mężczyzna boi się, że ktoś odkryje, że wcale nie jest taki wspaniały. Aby uniknąć tego stanu, ucieka się do wszelkich sposobów, które pozwolą mu tego nie czuć. Z tego też powodu, jeśli otoczenie nie dostrzega jego czaru, natychmiast je zmienia. Szuka nowego towarzystwa, takiego które będzie go wielbić. A krytyków własnej osoby dezawuuje i dyskredytuje: „Zmieniłem trenera, bo poprzedni nie był profesjonalistą”, „Odszedłem od niej, bo była histeryczką.” Jest to jednak wyraz pustki, z którą taki mężczyzna musiałby się zmierzyć, gdyby nie posiadał swojej ochronnej fasady. Pułapka fantazji o swojej wielkości pozwala mu dokonywać systematycznej projekcji własnej, totalnej niepewności na inne osoby. 

W KAŻDYM Z NAS JEST KAWAŁEK NARCYZA

Każdy człowiek może mieć pewne narcystyczne cechy lub charakterystyczny dla rysu narcystycznego styl zachowania, co nie musi od razu oznaczać zaburzenia. Posiadanie niektórych z tych cech może być niekiedy nawet konstruktywne, motywując np. do dbałości o dobrą autoprezentację, troski o własne ciało i zdrowie czy też pozwalając na czerpanie większej przyjemności z życia. Zdrowy narcyzm oznacza dążenie do bycia zauważonym i docenionym. Pozwala mężczyźnie zaakceptować fakt, że nie musi za wszelką cenę być lepszy od innych. Daje mu jednocześnie prawo do popełniania błędów, które nie pociągają za sobą dramatycznego obniżenia poczucia własnej wartości. Ma to wprawdzie z reguły charakter kompensacyjny (zastępczy), lecz nie przyczynia się do pogorszenia jakości funkcjonowania i cierpienia innych.

O zaburzeniach osobowości można mówić, gdy opisywane zachowania są sztywne, odporne na zmiany i występują wielokrotnie w licznych sytuacjach i kontekstach życiowych, począwszy od okresu wczesnej dorosłości. Muszą ujawniać się też przez dłuższy okres życia.

Poniżej znajduje się 10 pytań. Przeczytaj wszystkie uważnie i odpowiedz na nie zgodnie z własnym przekonaniem. Zaznaczenie pięciu i więcej odpowiedzi na „tak” dowodzi istnienia prawdopodobieństwa, że posiadasz silny rys narcystyczny.

PYTANIA*

tak

nie

Czy wyolbrzymiasz swoje zdolności i osiągnięcia, oczekując, że inni uznają Cię za najlepszego?
Czy często rozmyślasz i fantazjujesz o swoich nieograniczonych sukcesach, władzy, sile, urodzie, powodzeniu albo idealnej miłości?
Czy uważasz, że jesteś kimś szczególnym, unikatowym i wyjątkowym oraz że zrozumieć mogą Cię tylko inne nieprzeciętne osoby?
Czy uważasz za ważne spędzanie czasu z osobami o wysokim statusie lub wpływowymi i że tak naprawdę niewiele osób zasługuje na Twoją uwagę czy poświęcenie im czasu?
Czy wymagasz od innych, aby podziwiali Twoją osobę i Twoje osiągnięcia?
Czy sądzisz, że posiadasz specjalne przywileje i prawa oraz oczekujesz, że z tego powodu inni będą przychylniej Cię traktować oraz automatycznie podporządkowywać się Twoim oczekiwaniom?
Czy zdarza Ci się wykorzystywać innych do realizacji swoich celów?
Czy są dla Ciebie ważne uczucia i potrzeby innych?
Czy często zazdrościsz innym ich sukcesów albo żywisz przekonanie, że inni są zazdrośni o Ciebie?
Czy inne osoby często mówią Ci, że jesteś arogancki lub wyniosły?

suma

* Wyniki zabawy nie są podstawą do stawiania diagnozy. Służą wyłącznie rozpoznaniu możliwego stylu funkcjonowania.

Nie zachęcam do samodzielnego odpowiadania na te pytania, gdyż prawie na pewno narcyz nie dostrzeże u siebie tych postaw i przekonań. Zatem np. na pytanie pierwsze odpowie: „Jak to wyolbrzymiam? Ja je naprawdę mam.” Brak obiektywizmu wynika z tego, że najczęściej nie odczuwa on z ich powodu cierpienia. Cierpią raczej bliscy.

Narcystyczne zaburzenia osobowości częściej pojawiają się u mężczyzn niż kobiet, dotykając jedynie około 0,5-1% populacji.

Prawdopodobnie więc niewielu z Czytelników uzyskało dużą liczbę odpowiedzi „tak”. Rzadko konfiguracja posiadanych przez jednego człowieka cech układa się w tak destrukcyjny schemat. Narcyz, którego najczęściej zdarza nam się spotykać, nie przyznaje się wprawdzie do porażek, ale w tajemnicy przed innymi zarzuca sobie błędy i niezręczności.

Kreuje się na idealnego kulturystę, ale w lustrze dostrzega niedoskonałości.

Wpada w gniew, ale potem przeprasza. Zarzuca innym zawiść, ale jest świadomy, że sam też zazdrości. Jeździ sportowym samochodem, ale musi spłacić wielki kredyt. Wykorzystuje ludzi, ale ma chociaż jednego przyjaciela. Jest niepohamowany seksualnie, ale w końcu spotyka kobietę, która pokocha go prawdziwą miłością.

Lepszą być może alternatywą na kreowanie siebie, zamiast tworzenia iluzji, jest pogodzenie się ze swoją niedoskonałością i wykorzystywanie rzeczywiście posiadanych zalet do konstruowania własnej, nadal wyjątkowej tożsamości.

dr Izabela Zofia Stankowska-Mazur

Wystaw komentarz