SEX

Masz w domu nimfomankę?

29 grudnia 2016
72 Wyświetleń

Podaruj sobie odrobię wytchnienia…

Nimfomanka we własnym domu to pragnienie wielu miłośników seksualnych uniesień, zwłaszcza tych o dużej potrzebie seksualnej i rozbudzonej fantazji erotycznej. Początek związku wiąże się zazwyczaj z wysokim poziomem namiętności. W okresie erotycznej fascynacji partnerów cechuje wzmożone pragnienie współżycia oraz – co za tym idzie – stosunkowo duża aktywność w tym zakresie. Kochankowie napawają się wzajemną bliskością, jednoczą swe ciała i dusze, z napięciem czekają na kolejne miłosne zbliżenie. Doświadczane emocje łączą się z silnym pobudzeniem fizjologicznym, przejawiającym się przypływem energii, podnieceniem, szybszym biciem serca, jak też przyjemnym napięciem. To także czas, któremu towarzyszy wysoka motywacja do ciągłego spędzania czasu z drugą osobą, wyrażająca się poszukiwaniem bliskości fizycznej, marzeniami na jawie, częstymi zachowaniami seksualnymi i dyskomfortem podczas nieobecności partnera. Po pewnym czasie namiętność ze swej natury słabnie i zaczyna tracić na sile. Pożądanie ustępuje miejsca bliskości, zaufaniu i dzieleniu się dobrami duchowymi i materialnymi. Związane jest to z pojawianiem się realizmu, który początkowo jest skutecznie tłumiony przez zachłanność i zaborczość namiętności oraz z koniecznością ustabilizowania zaniedbanych w tym czasie innych wymiarów codziennego życia. Co się dzieje, gdy wbrew ‘zasadom’ kobieta chce stale więcej i więcej? Taka niesłabnąca potrzeba seksualna może stać się niebezpieczna. I tak oto wymarzona bogini seksu zamienia się w wysysającą energię życiową wampirzycę.

Ciągle nienasycona jest doskonałą kochanką, ale czy na pewno chcemy mieć ją w domu?

Takim kobietom w XIX wieku w brutalny sposób usuwano łechtaczki. Na początku XX wieku przemywano pochwę boraksem. W epoce wiktoriańskiej traktowano je jako kobiety z kompleksem Kopciuszka, a przez całe stulecia jako osoby chore psychicznie. Teraz hiperseksualność klasyfikuje się jako zaburzenie seksualne przejawiające się nadmiernym popędem. Może zastanawiać, dlaczego doświadczanie orgazmu, wprowadzającego przecież człowieka w stan przyjemnej ekstazy, przestaje być źródłem radości, a staje się źródłem narastających konfliktów. W jaki sposób seks może być źródłem ludzkich kłopotów? Dzieje się tak, gdy seks staje się obsesją ważniejszą od dobra związku, partnera i siebie samego. Utrzymanie satysfakcjonującego układu partnerskiego jest prawie niemożliwe, gdyż nadmierny popęd seksualny popycha do jego zaspokojenia na drodze kompulsywnej masturbacji (wykonywanej pod wpływem niedającego się opanować wewnętrznego przymusu), nawiązywania intymnych znajomości w Internecie, podejmowania ryzykownych zachowań seksualnych poza domem, czy korzystania z płatnych usług seksualnych i wielogodzinnego oglądania pornografii. Nieopanowane pragnienie zbliżeń seksualnych zaczyna panować nad innymi potrzebami. Staje się nawet sensem życia.

Kiedy seks przestaje być przyjemnością, a staje się koniecznością

Poziom produkowanej w istocie czarnej śródmózgowia dopaminy, odpowiedzialnej m.in. za euforię i rozkosz, wyraźnie wzrasta w czasie aktu seksualnego. Dzieje się tak, ponieważ dopamina aktywuje mózgowy układ nagrody (ośrodek przyjemności), będący częścią układu limbicznego, odpowiedzialnego za regulację zachowań emocjonalnych. Jeśli seks wywołuje poczucie zadowolenia, to układ nagrody staje się odpowiedzialny za zwiększenie prawdopodobieństwa odbywania kolejnych zbliżeń w przyszłości. Dzięki regularnym stosunkom seksualnym, w wyniku m.in. wyrzutu dużej ilości adrenaliny pobudzającej układ nerwowy, człowiek staje się szczęśliwszy, bardziej pogodny, zadowolony z życia i zdrowszy. Skutek jest odwrotny, jeśli seks przestaje być przejawem miłości i pragnienia bliskości z drugą osobą, a staje się uporczywym przymusem współżycia pod wewnętrzną presją. W konsekwencji, zbliżenia przestają sprawiać nimfomance przyjemność, a stają się źródłem przykrości oraz wewnętrznych dysonansów i zewnętrznych konfliktów. Żądza seksu bez przerwy wypełnia umysł. Kobieta traci kontrolę nad nadmiernym popędem seksualnym, myli miłość z seksem. Współżycie traktuje jako instrument do rozładowywania napięcia i radzenia sobie z codziennymi kłopotami. Kultura erotyczna jest przy tym zazwyczaj bardzo niska, ponieważ celem staje się osiągnięcie szybkiego orgazmu, odzwierciedlającego patologiczny związek z chwiejnymi nastrojami. Zakłócenie kontroli impulsów skutkuje eskalacją wadliwych zachowań, częstą zmianą partnerów i trudnością w utrzymaniu związku. Erotyzacja sfery psychicznej silnie zakłóca adaptację do codziennych obowiązków, utrudniając koncentrację na sprawach innych niż seks. Kobieta traci kontrolę oraz przestaje mieć wpływ na własne zachowanie.

Naturalnie, nie zawsze duże potrzeby seksualne kobiety diagnozuje się jako nimfomanię, tak jak niskie libido nie oznacza od razu oziębłości płciowej. Czasami, po prostu, partnerzy posiadają odmienne potrzeby i różne poziomy libido, przez co czują, że na płaszczyźnie życia seksualnego są niedobrani. Różnice dotyczące siły popędu seksualnego wynikają z wieku, z odmiennych temperamentów, z charakterystyki układu hormonalnego, z poziomu zmęczenia, czy nasilenia stresu. Niepokój pojawia się nierzadko u mężczyzny o mniejszym popędzie seksualnym niż popęd jego partnerki. Odbiera on to jako podważanie męskości, co godzi w jego poczucie dumy. W konsekwencji może dojść do tego, że całkowicie zdrowy mężczyzna zaczyna unikać współżycia, uciekając się do nieuzasadnionych, nieprawdziwych wymówek. Zdarza się również tak, że mężczyzna woli uznać swoją partnerkę za chorą, aniżeli przyznać, że ma mniejszy temperament od kobiety. Poprzez takie zachowanie pozbywa się odpowiedzialności za problem – „bo to ona jest chora i to ona powinna się leczyć”.

Generalnie, bez względu na siłę potrzeby seksualnej, można uznać, że problem nie występuje, o ile zachowania seksualne nie stają się ryzykownym przymusem, przyczyniającym się do gorszego funkcjonowania osoby nim dotkniętej oraz nie obniża zadowolenia obu osób ze związku partnerskiego.

To, że Twoja partnerka lubi seks bardziej niż Ty, nie oznacza jeszcze nimfomanii.

Uzależniona?

Tak jak w przypadku uzależnienia np. od alkoholu mówimy o mechanicznej zależności od substancji, tak w przypadku nimfomanii mówimy o pewnej formie przymusu. Hiperlibidemia jest to chorobowy stan przymusowego odbywania stosunków płciowych, które w dłuższej perspektywie czasowej nie dostarczają kochankom ani przyjemności ani radości. Może być objawem towarzyszącym niektórym zaburzeniom somatycznym, konsekwencją problemu psychologicznego, reakcją sytuacyjną lub dysfunkcją seksualną. Badania wskazują, że u osób z hiperseksualnością występuje aktywacja płatów czołowych, tak samo jak w przypadku zażycia substancji psychoaktywnych, a w ciele zachodzi szereg nieprawidłowych procesów chemicznych. Pojawia się również zespół odstawienia, będący skutkiem zaprzestania aktywności seksualnej, która wcześniej pobudzała organizm do produkcji poszczególnych substancji. Podobieństwo ujawnia się także na płaszczyźnie mechanizmu nałogowej regulacji emocji: (1) uprawiamy seks -> (2) czujemy się dobrze, doświadczamy krótkotrwałego poczucia ulgi -> (3) pojawia się poczucie winy, wstydu, pustki, pogardy dla siebie, drażliwość -> (4) pragniemy znowu poczuć się dobrze -> (1) uprawiamy seks… Kobieta cierpiąca na hiperseksualność powtarza ten wzorzec nawet wtedy, gdy zachowanie zagraża życiu. Mimo obietnic składanych sobie lub osobom bliskim oraz wyraźnym, negatywnym konsekwencjom, nie potrafi przestać. Im bardziej się stara, tym bardziej traci kontrolę. Długotrwała i intensywna realizacja nadmiernej potrzeby seksualnej poważnie uszkadza życie emocjonalne. W następstwie doprowadza to do wytworzenia się specyficznego systemu regulacji emocji. Polega to na tym, że różnorodne uczucia doświadczane przez nimfomankę identyfikowane są jako pragnienie współżycia. Zaczyna ona dążyć wtedy do szybkiego zniwelowania nieprzyjemnych stanów poprzez realizację potrzeby seksualnej. Nasilające się cierpienie i lęk są źródłem procesu panicznego poszukiwania ulgi, który potrzebie seksualnej nadaje formę wewnętrznego przymusu. Im dłużej kobieta cierpiąca na hiperlibidemię postępuje zgodnie z tym mechanizmem, tym bardziej obniża się tolerancja na monotonię, czyli rośnie zapotrzebowanie na stymulację seksualną. Wciąż potęgujące się nienasycenie skutkuje koniecznością realizowania bardziej intensywnych i niebezpiecznych zachowań seksualnych w celu osiągnięcia tego samego stopnia zadowolenia. Wzrasta potrzeba wzbudzania szybkich zmian w stanie emocjonalnym, którą można zaspokoić dzięki potęgowaniu napięcia w sytuacjach ryzykownych. Niepokój ogarnia ją nawet wtedy, gdy jej sytuacja życiowa osiąga względną stabilizację. Tymczasem wcześniejsze doświadczenia kształtują oczekiwanie przyjemnych konsekwencji aktywności seksualnej, co prowadzi do złudnej, pozytywnej wizji życia z seksem. U kobiety uzależnionej od seksu następuje ponadto duże zredukowanie naturalnych źródeł przyjemności, więc uśmierzanie przykrości staje się głównym sposobem uzyskiwania przyjemnych stanów. Oznacza to, że seks zapewnia jej możliwość utrzymania emocjonalnej równowagi, jednak przy zaniedbaniu innych jej źródeł np. relacji partnerskiej.

W rzeczywistości jednak osoby cierpiące na hiperlibidemię szukają miłości, bliskości, bezpieczeństwa i szczęścia. Tylko, że do celu próbują dojść w nieprawidłowy sposób. Nie posiadając umiejętności tworzenia bliskich relacji, nawiązują więzi erotyczne, wykluczające zażyłość i poczucie bezpieczeństwa.

Współuzależniony?

Mężczyzna, który pozostaje w związku z nimfomanką jest mimowolnie angażowany w niekontrolowane, często irracjonalne zachowania erotyczne partnerki. W ten sposób choroba partnerki przejmuje kontrolę już nie tylko nad jej życiem, ale i nad życiem mężczyzny. Uzależnienie wyznacza ich potrzeby, determinuje ich działania. Mężczyzna czasami realizuje nawet najbardziej dziwaczne pragnienia seksualne partnerki, a za chwilę popada w skrajność i całkowicie wycofuje się z relacji erotycznej. Zatraca autonomię i zaczyna podporządkowywać całe swoje życie jej nałogowi. Staje się narzędziem służącym rozładowaniu napięcia, niekoniecznie nawet o charakterze seksualnym. Jego zaangażowanie w związek i wiara w możliwość wyzwolenia ukochanej z nałogu przyczynia się do obsesyjnego kontrolowania jej zachowań i spełniania jej oczekiwań, a także przyjęcia postawy usprawiedliwiającej i chroniącej ją przed negatywnymi skutkami niepohamowanego popędu. Mężczyzna, nierzadko angażując się w związek z osobą chorą, wchodzi w rolę wybawcy, aby móc się nią opiekować. Gdy jednak przestaje sobie radzić z kompulsyjnymi zachowaniami partnerki, wchodzi w rolę ofiary. Jednakże rola ta nie łączy się wyłącznie z cierpieniem, ale także z podwyższaniem własnej oceny dzięki ‘opiece nad chorą’.

Jak ją okiełznać?

Kobiety z hiperlibidemią bardzo rzadko decydują się na leczenie. Wśród tych, które podejmują taką decyzję, niewiele w rzeczywistości osiąga długotrwały sukces. Po pierwsze dlatego, że wyolbrzymiony popęd seksualny, jako wyuczona reakcja na nieprzyjemne emocje i uczucia, ma charakter nawracający. Po drugie, w świecie zdominowanym przez kult ciała, kulturę konsumpcji i kulturę instant (kultura życia w natychmiastowości, której symbolem jest fast food, fast car, fast sex), nimfomania utożsamiana jest z pozytywną rolą seksualną. Taka kobieta przez wielu postrzegana jest jako wolna, niezależna, silna i bez zbędnych zahamowań. Tym trudniej jest jej uzmysłowić sobie własny problem, a potem wytrwać w decyzji o leczeniu. Po trzecie, podobnie jak w przypadku uzależnienia od środków psychoaktywnych, mówi się raczej o kontroli i złagodzeniu objawów, a nie o zupełnym wyleczeniu.

W drodze ku wytchnieniu od przymusu seksu trudno jest walczyć samotnie.

Wsparcie partnera, przyjaciela lub rodziny wspomaga proces zdrowienia oraz pozwala na eliminację destrukcyjnych wzorców zachowań, podejmowanych dotychczas przez najbliższych w sytuacjach niemocy wywołanej uzależnieniem kochanej osoby.

Należy pamiętać, że hiperseksualność to nie tylko niebezpiecznie duża częstotliwość współżycia, ale przede wszystkim orientacja życiowa. Nie jest to wyłącznie zachowanie, ale forma traktowania siebie i mężczyzny. Stąd nie wystarczy jedynie ograniczyć aktywność seksualną, ale należy podjąć pracę nad zmianą filozofii życia. W związku z tym, nie da się odwrócić uwagi nimfomanki od seksu i skutecznie zająć jej czymś innym. Namawianie na wspólne spacery, grę w szachy, wakacje na Krecie, czy urodzenie dziecka prawie na pewno nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Jedynym rozwiązaniem jest jednoczesne podjęcie terapii grupowej, indywidualnej oraz farmakoterapii. Leki bardzo wspomagają proces zdrowienia, jednak u niektórych pacjentek mogą tak silnie obniżyć libido, że nie będą one w stanie realizować nawet sporadycznych aktów seksualnych z partnerem. Na te konsekwencje partner musi być przygotowany. Część seksuologów zaleca także terapię awersyjną-zapachową, polegającą na obniżaniu podniecenia seksualnego poprzez każdorazowe uwalnianie przykrego zapachu, np. amoniaku ze specjalnej ampułki. Metoda ta wymaga wytrwałych ćwiczeń absolutnie zawsze, gdy pojawiają się sygnały podniecenia. Skutkiem ubocznym może jednak stać się automatyczne uruchamianie przykrych skojarzeń, nawet w przypadku chęci odbycia zdrowego kontaktu płciowego ze stałym partnerem.

W sytuacji, gdy mężczyzna zdecyduje się na pomoc partnerce w uporaniu się z problemem, musi sam przed sobą uznać, że jest bezsilny wobec chęci kontrolowania partnerki. Musi zrezygnować z roli osoby nadzorująco-wymagającej i stać się jej przyjacielem. Dzięki temu kobieta nie będzie mieć poczucia, że jest atakowana i będzie mogła rozpocząć wchodzenie w pierwszą fazę zmiany, tj. fazę dojrzewania. Polega ona na dostrzeżeniu przez kobietę, że ma problem. Partner może pomóc kobiecie w zdobyciu informacji na temat zaburzenia, a następnie przedyskutować z nią objawy, które mogą potwierdzić istnienie choroby. Na tym etapie wzrasta poczucie bezsilności, ale kobieta dalej jest przekonana, że potrafi sama sobie poradzić. Z czasem dochodzi do kryzysu, który wymusza podjęcie decyzji o rozpoczęciu leczenia.

Co wtedy może zrobić mężczyzna?

1) Ustalić z partnerką model zachowań seksualnych (wyłączność, częstotliwość i formy), do którego będzie dążyć kobieta, a które będą zadowalające także dla drugiej strony.

2) Sporządzić z partnerką listę zachowań, które należy ograniczyć.

3) Wynegocjować z partnerką zablokowanie wszelkich źródeł wzmagających podniecenie seksualne, np. telefonu, Internetu, konta bankowego, czasopism.

4) Pomóc jej w rozpoznaniu sytuacji, które szczególnie ograniczają zdolność do kontrolowania zachowań popędowych oraz mechanizmów spustowych, tzn. zachowań, które prowadzą do utraty kontroli nad popędem, np. narażenie na przypadkową pornografię na komputerze w pracy staje się źródłem nieustannego fantazjowania o seksie, aż do momentu zaspokojenia potrzeby.

5) Pomóc jej w przewidywaniu ryzykownych sytuacji – tak organizować czas, aby nie prowokować sytuacji, które mogłyby doprowadzić do przypadkowych kontaktów seksualnych, np. wyeliminować spotkania w zatłoczonych miejscach, spędzanie wieczorów w domu.

6) Pomóc partnerce w wyszukiwaniu alternatyw dla błędnych przekonań, np. zamiast „Jestem taka podniecona i muszę natychmiast uprawić seks” – „Moje pragnienia nie mogą mieć nade mną władzy”.

7) Odnalezienie obszarów, w których kobieta potwierdzi swoją wartość, czyli np. okaże się wyjątkowym fotografem, malarzem, dzięki czemu nie będzie musiała stale potwierdzać się w roli kochanki.

8) Mobilizować partnerkę do ponownego przyjęcia odpowiedzialności za życie rodzinne, zawodowe, poprzez np. jasne określenie zakresu obowiązków.

9) Wskazywać (nie grozić!) na przykre skutki kontynuowania przymusowych zachowań seksualnych, np. na rozstanie, utratę pracy, utratę reputacji.

10) Pomóc partnerce w identyfikacji sygnałów zwiastujących nawrót, np. prób nieuzasadnionego wyjścia z domu, korzystania z Internetu w godzinach nocnych.

11) Wspólnie z partnerką uczyć się korzystania z innych technik obniżania napięcia, np. poprzez relaksację, otwartą rozmowę.

Okiełznanie nieokiełznanej jest zatem możliwe. Jest to proces trudny i długotrwały, ale jeśli towarzyszy mu szczera motywacja – prowadzi do odzyskania kontroli nad życiem, w którym jest miejsce zarówno na satysfakcjonujący związek, jak i na udany seks.

dr Izabela Stankowska

Wystaw komentarz